<<Niusy
01 kwietnia 2011
Nowe zabezpieczenia antyhackingowe na Schronie - 11:49 - nie wiem
W związku z powrotem fali pirackich hacków na tzw. scenie postapokaliptycznej jesteśmy zmuszeni wprowadzić pewne poprawki w sposobie funkcjonowania forum i przy okazji w sposobie funkcjonowania Was na tymże forum. Nie wiem czy wiecie, ale niedawno znowu jakiś mądrala pozwolił sobie wyrazić swoje poglądy na SHAMO. Muszę przyznać, że prawdziwie niekomfortową jest sytuacja, w której w każdej chwili jakiś nieokrzesany małolat może zepsuć całe połacie odwalonej przez nas roboty. Może mi być jedynie przykro, że niejako rykoszetem zostaniecie potraktowani jak długobrodzi turyści na światowych lotniskach kilka lat temu. Niemniej jednak pewne nowe normy bezpieczeństwa muszą być wprowadzone, żeby zminimalizować ryzyko ponownego włamu na Schron. Z tego też powodu:
  • po upływie każdego miesiąca po zalogowaniu się na forum wyświetli się przed Wami nowe okienko formularza, w którym będziecie musieli wybrać nowe hasło, zawierające co najmniej 10 znaków, z których żaden nie może być literą ani cyfrą (trzeba będzie pisać tzw. krzaczkami)
  • wprowadzimy ulepszony system eliminacji botów wśród nowych użytkowników, od tej pory formularz zakładania własnego konta wyglądał będzie tak:

nowy formularz

Zmiany powinny zostać wprowadzone do końca tygodnia.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Pan Prezes po naszej stronie! - 20:05 - Squonk
Pan Prezes
Tak, tak! Stało się! Po tylu latach ciężkiego i wytrwałego prowadzenia Trzynastego Schronu wreszcie możemy powiedzieć, że nasza codzienna orka, sianie, sianie i jeszcze raz sianie wydało w końcu plon!

O to do grona fanów i sympatyków apokaliptycznych wizji, upadku, zagłady, zniszczenia oraz oczywiście anihilacji dołączył nie kto inny jak Premier Rządu Rzeczpospolitej, doktor nauk prawnych, prezes partii partii Prawo i Sprawiedliwość Pan Prezes Jarosław Kaczyński.

Raport o stanie Rzeczypospolitej to dokument przygotowany przez partię Pana Prezesa, który ostatecznie i definitywnie pobił wizje Jacka Piekary zawarte w książce "Przenajświętsza Rzeczpospolita".

Nie pozostaje nam więc nic innego jak pochylić czoła i wyrazić szacunek dla analitycznych umysłów przygotowujących te epokowe dzieło, pracujących oczywiście pod czujnych okiem samego Pana Prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

Postapokaliptyczne wizje nas zjednoczą! Dziękujemy za wsparcie!

Raport o stanie Rzeczypospolitej - przeczytaj w wersji PDF.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Dr Rectum odchodzi - 21:47 - nie wiem
Niestety opuszcza nas nasz stały współpracownik Dr Łysy (znany również jako Dr Rectum). Chłopak zaczął pić, zachowywać się ordynarnie i po wielokrotnych upomnieniach nie wytrzymał presji redakcji, więc został dyscyplinarnie zwolniony ze swojej funkcji. Od dwóch miesięcy siedzi na odwyku i życzymy mu powrotu do formy. Nasza rada dla was? Pod żadnym, podkreślamy! Pod żadnym pozorem nie wyjeżdżajcie na konwenty!

Poza tym i tak go nie lubiliśmy. Od początku wydawał się genetycznym świrem. Pewnie Was to nie zaskoczy, ale większość powyższego akapitu napisał sam, mówiąc o sobie w trzeciej osobie. To dobitnie potwierdza jak bardzo się stoczył.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

02 kwietnia 2011
Aprilis - 23:58 - nie wiem
Na Trzynastym Schronie niektóre rzeczy trwają dłużej niż gdzie indziej. To całkiem wygodny sposób na tłumaczenie naszego lenistwa, ale również powód, dzięki któremu dłużej możecie się nacieszyć oglądaniem Schronu przez różowe okulary (przypominam: Ctrl+R, jeśli jeszcze komuś to nie zadziałało). Tymczasem jednak świat dzieje się dalej, tak samo jak dzieje się np. koło, więc chociaż trochę go trzeba dogonić.

#1 Arktyka coraz mniej biała

O coraz mniejszej pokrywie lodowej okolic północnego bieguna informowaliśmy już niejednokrotnie. Tym razem jednak do artykułu, na który się natknąłem dołączona została mądra mapka oraz równie mądry film (tak tylko zakładam, bo jeszcze go nie widziałem do momentu, w którym zacząłem pisać nowinę), a dobrze byłoby niektóre rzeczy zobaczyć, żeby je zrozumieć (na ten pomysł wpadłem dzisiaj w sali nauk mojego akademika, czytając książkę i słuchając kątem ucha studentów pierwszego roku, którzy tłumaczyli sobie całki, pochodne i asymptoty bez rysowania funkcji na wykresach; przypomniało mi się zdjęcie z podręcznika od historii, na którym japońscy piloci kamikadze uczyli się pilotażu samolotu trzymając w ręku drewniany kijek i siedząc na drewnianej skrzynce). Ale koniec przynudzania, rzucę kilka liczb: obserwacje satelitarnek Arktyki prowadzi się od 1979 roku. Jakiś miesiąc temu – siódmego marca – mieliśmy zimowe maksimum, tzn. lód pokrywał największą powierzchnię w ciągu cyklu rocznego. Wtedy lód zajmował 14,64 mln kilometrów kwadratowych, co stanowi o 1,2 miliona mniej od średniej z lat 1979-2000. Podobnie małe rozmiary skorupa lodowa miała w 2006 roku. Okazuje się, że stopniowe obniżanie się powierzchni skorupy lodowej na Arktyce powodować może nie tylko wzrost poziomu wszechoceanu, ale również wpływa na cyrkulację powietrza na półkuli północnej, co prowadzi do niedoświadczanych do tej pory anomalii pogodowych.

Źródło podaję trochę z ciężkim sercem, bo w mojej opinii wioskowego głupka jest tam kilka dziwnych faktów. Ale mniejsza z tym: Arktyka traci biel – wiadomości.gazeta.pl. Pod podanym linkiem znajdziecie też odnośniki do mapki i filmu.


#2 Połacie gazu niezmierzone

Ostatnio odkryto spore zasoby gazu ziemnego i ropy naftowej pod dnem Morza Barentsa. Surowce zostały znalezione przez Norwegów, którzy ostatnimi czasy mieli pewne trudności z trafieniem w dziesiątkę, jeśli chodzi o szukanie gazu ziemnego albo ropy naftowej (źródło). Obfite złoża znajdują się około 200 kilometrów od wybrzeży fiordami usianego kraju, ponad osiemset metrów pod morskim dnem, które to z kolei w tamtym rejonie leży 370 metrów pod powierzchnią wody (czyli w sumie mamy trochę więcej niż 1200 metrów poniżej poziomu morza). Odwierty będą przeprowadzane jeszcze tysiąc metrów głębiej, czyli do 2200 metrów poniżej poziomu morza. Szacuje się, że pod morskim dnem znajduje się 250 milionów baryłek ropy. Statoil, który dokonuje odwiertów, ocenia wielkość całego złoża (ropa + gaz) na pół miliarda baryłek. Podobno od zakończenia poszukiwań (dzień dzisiejszy) do rozpoczęcia wydobycia mija około dziesięć lat.

Biznes.onet.pl – odkryto ogromne pokłady ropy naftowej i gazu.

Ograniczę się tylko do dwóch wiadomości, ale za to końcówkę przyprawię komentarzem. Wiem, słaba rekompensata. Ale do rzeczy: zastanawiałem się nad ogólnością spraw w naszym kraju i katalizatorem, który doprowadził do ujawnienia tych moich rozmyślań (wioskowego głupka, dodajmy) było właśnie to odnalezienie gazu i ropy przez Norwegów. Od razu sobie zadałem pytanie: ile na tym skorzystamy, a na ile zostaniemy znowu wy..hmhmhmh przez jeden albo drugi rząd? Dlaczego tak pesymistycznie do tego podchodzę? Otóż spójrzmy na kilka codziennych faktów: ponad dwadzieścia lat temu nasi rodzice, a może także niektórzy z nas wywalczyli przysłowiową wolność i normalność. Jakoś niedługo potem się urodziłem. Do tej pory nie udało mi się zrozumieć, dlaczego, skoro nie ma już Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, nadal jesteśmy zmuszeni do płacenia na złote klamki w ZUSowskich pałacach, mamy przymus wybierania sobie ubezpieczenia właśnie w tzw. I filarze, ostatnio zresztą ukradziono nam drugi. Wciąż nie wiem dlaczego musimy płacić na opiekę zdrowia NFZ-owi, a nie możemy sobie sami jej zapewnić, podpisując umowę z prywatnym dostarczycielem usługi (ostatecznie i tak każdy pierwszy lekarz musi nam pomóc w nagłym przypadku, nawet jeśli nie mamy grosza przy duszy, bo taka jest przysięga Hipokratesa). Nie wiem po co niby tylu urzędników i innych pierdolników, których naczelnym zadaniem jest przejadanie PKB. Nie wiem czy zostać w tym kraju i dać się poniżać bandzie rządzącej i administrującej, ale być może odnieść sukces i wprowadzić jakiekolwiek zmiany, albo przynajmniej zrobić coś, żeby nie mówiono, że Polska jest „sto lat za krajami trzeciego świata”. Nie wiem czy śmiać się, czy płakać, kiedy słucham ludzi, którzy mówią: płacenie podatków to jest patriotyzm.

Kiedy u nas pan prezes Jarosław K. twierdzi, że dążenia do większej autonomii Śląska to skryta niemiecka opcja, Islandczycy powiedzieli swoim politykom "do widzenia" i sami będą pisać konstytucję (źródło). W momencie, w którym nasz piękny rząd zaprzeczył jeszcze piękniejszej idei, którą sam zresztą niedawno po pijaku wymyśliłem (że polityka powinna być od wymieniania poglądów i ideologii i nie powinna mieć realnego wpływu na rządzenie i pieniądze, jeśli takie niedołęgi się nią zajmują) i pięknie mrugając oczkami, zmniejszył środki idące na drugi filar, Libijczycy postanowili obalić swojego dyktatora (pomijając już fakt, czy nie chcą wprowadzić na jego miejsce kolejnego dyktatora i pomijając fakt pchania ufajdanych w oleju łap przez Zachód wszędzie gdzie się tylko da). Dlatego zadaję sobie jeszcze jedno pytanie: może to nie ja, pijąc coraz częściej, jestem prawdziwie pijany, tylko naród, któremu wmówiono, że wywalczył sobie demokrację ponad dwadzieścia lat temu zajarał coś na tyle dobrego, że ma w dupie to, co się z nim dzieje. Jeśli tak, to chcę poznać tego dealera.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

03 kwietnia 2011
Było Prima - będzie i Aprilis - AD 2011 - 0:04 - Squonk
Tak udanego Dnia Jedności Redakcyjnej, świadomym trafem świętowanego w tym samym dniu co Prima Aprilis, nie było od dawna. Na sukces złożyła się przede wszystkim świeżość serwowanych tego dnia dań. No bo ile można było pisać o jakiejś tam grze czy serwisie. Przecież takie bzdury, zwłaszcza gdy nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością, nawet i naszego psiaka - Schronka - nie skłonią do ponownego podniesienia kończyny i oddania na to swoich płynów.

Co robić? Oczywiście iść w stronę rzeczywistości, gdyż to ona przerasta nasze najśmielsze wyobrażenia, ale my jak głupie barany nadal sobie wmawiamy, że jest ona nudna i że lepiej uciekać od niej w nierealne i fantastyczne światy. Dzięki temu z naszej kasiory żyją sobie pisarze, filmowcy, graficy i cała rzesza twórców fantastycznego mięcha. A że ta banda jest sympatyczniejsza niż politycy, rynki finansowe oraz cwaniacy szermujący kwestiami wiary i sumienia, to lepiej już "dawać na tacę" tym co siedzą i wymyślają różne abstrakcje i fantasmagorie.

No a my jedziemy z koksem.

  • Nowe zabezpieczenia antyhackingowe na Schronie - Eee... Co tu jeszcze więcej można by mądrego napisać, skoro wszystko od lat jest wiadomo. Obecny wygląd forum Shamo to tego ewidentny przykład na to, że jeśli są ludzie dla których ważniejsze jest radosne poklepywanie po pleckach, niż rozwiązywanie faktycznych problemów, to jest jak jest.

    Włączamy więc jedno z wielu przemówień ministra Klicha i słuchamy: "wszystko jest w jak najlepszym porządku, nic się nie dzieje, jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej".

    Ufff! Jak to dobrze, że chociaż to jest pewne, że jest dobrze. Jutro padnie tamta strona, pojutrze owa - grunt to koledzy! No i dobrze.

  • Pan Prezes po naszej stronie! - Dokument, o którym jest mowa w tym newsie został upubliczniony 31.III.2011, czyli dzień przed Prima Aprilisem, a interpretację jego treści zostawiamy już naszym czytelnikom.

    Aczkolwiek nie można zaprzeczyć, że zaprezentowany tam apokaliptyczny stan naszej Ojczyzny - nawet jeśli w sensie potocznym ma wiele wspólnego z postapo - to nie można z oczywistą oczywistością stwierdzić, że Pan Prezes inspirował się wiedzą zwartą w naszym skromnym serwisie.

    I dobrze.

  • Dr Rectum odchodzi - Ów osobnik podobnie jak i piszący te słowa, jest postacią ogólnie nie lubianą na tzw. "scenie", więc podsumowanie jakie zapodał Ace, idealnie podsumowuje ten stan rzeczy. Ale, że Trzynasty Schron nie ma za wiele wspólnego z tzw. "sceną", to kto tu się będzie przejmował takimi bzdurami.

    Tym bardziej, że pozorację czynów Rectuma zdradziło użycie, skrótu "HS". A przecież ogólnie wiadomo, że powinno być pisane "ChS", aby nie było wtórną kopią skrótu "hp". A w sprawach kopiowania HP nie ma przecież sobie równych.

  • STAN AWARYJNY FORUM - Nie trzeba być profesorem Łukaszem Turskim, a tylko takim pionkiem jak Squonk, by udowodnić, że ludzie interesują się bardziej "dupą", niż realnymi zagrożeniami, jak choćby wybuch na Słońcu. O to więc czysty dowód na to, że gdyby świat się palił i walił, Wy i tak byście z pianą w japie zacieszali wszelakiej maści bzdury i głupoty.

    Ranking wyświetleń "procedur" na wypadek zajścia sytuacji kryzysowej:
    - Gołe fotki Squonka - 50
    - Holden jest kobietą! - 43
    - Forum zostało zhakowane - 36
    - PO i PiS padli sobie w ramiona - 35
    - Wybuch wulkanu Ejacośtamsrośtam - 32
    - Wojna atomowa - 30
    - Lato przeszło z powrotem w zimę - 30
    - Jak nie sraczka to przemarsz wojsk - 30
    - Benzyna za 5 zł - 29
    - Kolejny news o karpiej apokalipsie na Trzynastym Schronie - 26
    - Faszerowane chemią piwo - 24
    - Inwazja zombie - 22
    - Wybuch na Słońcu - 20
    - Wielka powódź - 20

    Jednakże niewymiernie cieszy fakt, że nie wierzycie w takie bzdury jak inwazja zombie, lub - i to by było jeszcze lepsze wytłumaczenie - dzięki naszemu serwisowi wiecie jak sobie z nimi poradzić.A kto nie wie, to niech zajrzy tutaj.

    I dobrze, a nawet jeszcze lepiej!

Do następnego!

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

04 kwietnia 2011
WKK(u) czeka na You! - 23:15 - Squonk
Wojsko Polskie
Koniec tego dobrego!

Odłożyć piwska! Wyjąć łapy z kieszeni!! Przestać drapać się po ... nogach!!! Matka Armia wzywa!!!!

Co prawda już nie na pobór, a na tzw. kwalifikację wojskową, czyli na sprawdzenie przydatności do służby wojskowej, na odcinku zawodowym. Na celowniku są osoby urodzone w roku 1992, oraz ci z lat 1987-1991, którzy nie stawili się na to wcześniej. Dodatkowo nasza Ojczyzna łakomym wzrokiem zerknie na panie, urodzone w latach 1987-1992, które ukończyły naukę w szkołach medycznych, weterynaryjnych oraz psychologicznych.

Źródło:
Kwalifikacja zamiast poboru

Zaś w rozszerzeniu newsa miła dla ucha piosenka, która doda Wam motywacji do wypełnienia tego zaszczytnego obowiązku.



Podgląd newsa | Skomentuj newsa

06 kwietnia 2011
Imprezka z pieska - 2:00 - Squonk
Psi cyborg
Znany, legendarny wręcz promotor apokaliptycznych wizji Polski - Pan Prezes Jarosław Kaczyński parę dni temu wytyczył nowy kierunek pojawienia się potencjalnych zagrożeń dla naszej kochanej Ojczyzny i równie wspaniałego Narodu. To zakamuflowana opcja niemiecka, Ślązacy, Kaszubi i oczywiście słynne, równie legendarne już dziś wina Tuska!

Media tak się rzuciły roztrząsać i rozkminiać tą sprawę, że zupełnie przestały zwracać uwagę na to kto i co się czai za naszą wschodnią granicą. Na szczęście Trzynasty Schron i jego wierni czytelnicy trzymają rękę na pulsie i oto mamy porażające dowody na to, że i stamtąd lada chwila może przyjść coś złego.

Tak, to oni! Oni co nawet niewinnym pieskom nie przepuszczą! O to za pomocą jakich środków zostaniemy lada dzień zaatakowani przez wschodnie mocarstwo, jeśli nie będziemy silni, czujni, zwarci i gotowi.

Macie i patrzcie. Tu ooooj!

Obywatelski donos złożył, a najsamprzód wyszperał w sieci TW13S - kryptonim operacyjny Saymon.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Piosenki na czas kryzysu - część 8 - 14:07 - Squonk
Marek Grechuta / Anawa - Korowód
Jakoś specjalnie nigdy nie wkminiałem się w twórczość Marka Grechuty, natomiast to co obijało mi się uszy - zwłaszcza w Programie Trzecim Polskiego Radia - zawsze lśniło czystą polszczyzną, sensem przekazu oraz głębią poetyckiego przekazu.

Tak, można by tu sobie teraz ponarzekać na piosenki z orła cieniem, statkami na niebie czy na inne bzdetne s'hity lansowane w "słonecznych listach przebojów". Ale po co. Bo czy się z...sz czy się spienisz to świata tak nie zmienisz. Natomiast prawdziwa sztuka, choćby nawet przykryta kurzem zapomnienia, śniedzią "niedopasowania" do naszych czasów i tak będzie tą prawdziwą, a nie lekką imitacją serwowaną jako pożywne i smaczne danie.

O to więc ponadczasowa, ludzko ludzko piosenka Marka Grechuty - Korowód.



Podgląd newsa | Skomentuj newsa

08 kwietnia 2011
Polska premiera Dead Money? - 18:39 - Uqahs
Fallout New Vegas
Huczność, z jaką Cenega świętuje polską premierę dodatku do Fallout: New Vegas nie pozwala mi na chwilę wytchnienia. W mediach to temat numer 1, w TVN24 jest o tym na żółtym pasku, nawet BBC przerwało audycję, żeby nadać ten ważny komunikat...

A potem przestałem śnić na jawie i pomyślałem, że być może jestem drugą osobą w Polsce, która o tej premierze informuje szerszą publikę. Mnie poinformował Tokar z zaprzyjaźnionego portalu - Game Exe. Szybka weryfikacja: strona oficjalna Cenegi: brak informacji, sklep Cenegi: brak informacji. Udałem się więc na Steama, gdzie rozszerzenie do gry pt. Dead Money miało swoją premierę światową 22. lutego. I tu dopiero pierwszy trop - znajdujemy tam wspomniany dodatek z 6. kwietnia jako datą wydania.

Czyżby więc Cenega wypuściła to DLC już przedwczoraj? Uwinęli się w półtora miesiąca z przygotowaniem polskiej wersji, a to całkiem niezły wynik, biorąc pod uwagę poprzednie okresy oczekiwania na dodatki.To byłoby zdumiewające, gdyby dystrybutor w ogóle nie podawał takich informacji na swojej stronie. Może to przedwczesny... wyciek na Steama (ale czy warty zaryzykowania 9,99 euro?) albo to jednak sen, a ja nadal się nie obudziłem. Gdzie jest mój totem... Zakręciłem nim. Kręci się, kręci... cholera, upadł.

Źródło: GameExe

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

The Best of Science Fiction - nowa kolekcja filmowa - 20:17 - Veron
The Best of Science Fictio
No proszę, a jednak przypadek rządzi ludźmi. Gdyby przypadkiem tramwaj nie przyjechał dziś na czas, przez co musiałem czekać na następny - jak się okazało - przeszło 20 minut, i nie wszedłbym skryć się w saloniku prasowym przed chłodnym, siąpiącym i zdecydowanie nieprzyjemnym deszczem, być może dowiedziałbym się o nowej kolekcji filmów - The Best of Science Fiction - znacznie później, albo i wcale.

Nowa seria kolekcjonerska jest tym bardziej warta uwagi, że oprócz całkiem niezłych propozycji w klimatach postapokalipsy z ostatnich lat, takich jak Wojna światów, Projekt: Monster czy Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia, będzie możliwość skompletowania wszystkich pozycji z klasycznej serii Planeta Małp.

Do dnia wczorajszego (tj. 7.04) wydano już trzy składowe kolekcji, a trzecią właśnie jest ostatnia część kultowej serii zapoczątkowanej w 1984 przez Jamesa Camerona, czyli Terminator: Ocalenie (dwie pierwsze można sobie chyba odpuścić, jako że to Transformers i jego sequel). Pod poniższym linkiem do oficjalnej strony kolekcji znajdziecie odnośniki do filmów, gdzie poznacie szczegóły formatu obrazu i dodatków. Na film trzeba odgrzebać w portfelu około 30 złotych.

Kolekcja The Best of Science Fiction

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

09 kwietnia 2011
Kundel bury, kundel bury - 18:53 - nie wiem
.. penetruje wszystkie dziury. Kundel bury, fajny pies. Okazuje się, że nie tylko taki zwykły bury kundel ma ciągoty penetracyjne. Ostatnio przy wyprowadzaniu Schronka zboczyłem nieco z ogólnie przyjętej, jedynej i prawdziwej ścieżki podyktowanej przez Emanację, a to dlatego że skurczybyk jak już coś zobaczy, to musi to obwąchać. Tym niewyszukanym sposobem tłumaczę moje pojawienie się w podziemiach DS6 i przy okazji zrobienie kilku zdjęć (tutaj ciekawostka dla niektórych: prawdopodobnie te zdjęcia zostały zrobione nielegalnie, więc możecie zgłosić to rektorowi Politechniki Gdańskiej i mnie stamtąd wyrzucą).

Co do samych podziemi Domu Studenckiego, to jest to pewnie były schron przeciwlotniczy. Przestrzeń tej jednopoziomowej piwnicy jest dość spora, chociaż nie jestem w stanie podać przybliżonego metrażu. W każdym razie zrobili tam teraz rowerownię i umieścili kilka kluczowych punktów instalacji wodnej.

Ciekawi mnie natomiast, czy i Wy macie gdzieś pod ręką podobne piwniczne przestrzenie, którymi chcielibyście się z nami podzielić. A może nawet znajdziecie coś, co można odwiedzić bez konieczności włażenia do akademika jakiejś prowincjonalnej polibudy ;-)


Zdjęcia zrobił Kociem.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Fukushima – krótkie spojrzenie - 20:34 - nie wiem
Promieniotwórczość
Właściwie ta nowina powinna była pojawić się jakiś czas temu, ale jak wiecie, różnie to bywa z czasem na Trzynastym Schronie, dlatego piszę o Fukushimie dopiero teraz. Na początek wrzucam odnośnik do galerii całkiem dużych zdjęć, zrobionych przez zdalnie sterowany bezzałogowy samolot (przedstawiony na zdjęciu pierwszym): galeria zdjęć. Zdjęcia przedstawiają zniszczoną elektrownię Fukushima I. Przynajmniej tak twierdzi źródło.

Jako ciężkostrawny deser dorzucam filmik nagrany przez reportera, który mimo ostrzeżeń władz zapędził się... gdzieś w pobliże elektrowni. Przyznam szczerze, że nie oglądałem tego do końca z powodu ciągłych pisków urządzenia pomiarowego i jednocześnie występującej nieznośnej myśli, że jak wyłączę dźwięk filmu, to ominie mnie coś niebagatelnego i niespodziewanego w sferze audio. Niemniej jednak życzę wytrwałości:


Być może istnieje wersja z angielskimi napisami. Jeśli nie, to może Hammer zaszaleje i przetłumaczy z japońskiego co oznaczają te krzaczki przed i po wartości chwilowego promieniowania. A jakbyście nie wiedzieli co to są te Sv, to zapraszam do przeczytania artykułu Jima na temat pomiarów promieniowania.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

10 kwietnia 2011
Montipajtonowy konkurs togowy - 10:25 - nie wiem
Montipajtonowy konkurs togowy
Cholernie miło jest usłyszeć, że ktoś docenia naszą pracę, zauważając, że Trzynasty Schron konkursami stoi (chociaż ostatnio coraz mniej, ale nie martwcie się – i tak nie braliście zbyt ochoczo w nich udziału1). Jeszcze lepiej się na duchu robi, kiedy ktoś chce samemu zorganizować jakiś konkurs i na początku wszystko robi sam, nie oczekując pomocy od żadnego redaktora ani współpracownika, a jedynie licząc na zainteresowanie czytelników. Ostro skrytykowałbym taką postawę za idealizm poprzetykany romantyzmem, gdyby nie to, że mi bardzo przypadła do gustu.

Organizatorem konkursu jest toga5, który zresztą już nie pierwszy raz wspomaga Schron przesyłanymi fantami i nie pierwszy raz robi też konkurs (jeśli pamiętacie równouprawnieniowy konkurs dla mężczyzn, który wygrał Rezro, to wiecie o czym mówię).

Tym razem zadaniem konkursowym jest wybranie skeczu najlepszego kabaretu w historii2, czyli Latającego Cyrku Monty Pythona i opisanie w jaki sposób mógłby zostać umieszczony w nowym Falloucie albo DLC do Fallouta. Oczywiście nie przepisujcie całego skeczu, chodzi o zgrabne ujęcie go w ramy easter egga.



1 Dzisiaj dzień złośliwości na EiA4.
2 Przynajmniej zdaniem togi5 i części grona redakcyjnego.
3 Konkurs jest właściwie organizowany przez użytkowników dla użytkowników: to Wy wybieracie nagrodę, zwycięzcę, no i to wy robicie prace… ale uważajcie, bo w tym ostatnim zadaniu towarzyszyć Wam będzie redakcja, która tym razem po wielu latach wyposzczenia została dopuszczona do konkursu.
4 Wydział Elektrotechniki i Automatyki - może mi za to coś skapnie.


Podgląd newsa | Skomentuj newsa

11 kwietnia 2011
Schrontelewizornia 09.IV - 14.IV.2011 - 12:57 - Squonk
telewizornia

"Tu jest Polska", "pachołki Rosji", "o świcie zdrada",
Włączysz dziś telewizor i biada Ci widzu, oj biada...

Na szczęście jak rycerz na koniu nie białym lecz czarnym,
Przybywa na pomoc redaktor Schronu, Veronem zwany!


Tu klikać, tu łoooj >>> Raport telewizyjny na nadchodzący tydzień.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

13 kwietnia 2011
Dzień... wiedzy z EiA - 1:37 - Squonk
Promieniotwórczość
Wiecie, że Trzynasty Schron ma swojego sekretarza redakcji? A wiecie kto nim jest? Oczywiście nie ja, bo tylko nierozgarnięte matołki uważają, że za wszystkim stoi Squonk.

Właśnie matołki, a konkretnie ich edukacja. A jak edukacja, to Jasiu, który nie dość, że nie wie, to jeszcze jest tu właśnie tymże sekretarzem redakcji. A do tego co jakiś czas wali tu i tam jakieś teksty o dniu złośliwości na EiA. Otóż postanowiłem przeciąć te dowcipasowanie, bo jak ogólnie wiadomo na Schronie tym złym jestem ja. No idźcie tu czy tam i powiedzcie słowo: squonk. Dzieci zaczną płakać, rude księżniczki staną się blondynkami, pieski zostaną kotkami i na odwrót. No ymydż bedasa mofo musi być!

Ale nie o tym jest news, a o czymś innym. A dokładniej o programie telewizyjnym z dwoma specjalistami z osławionego tu przez Jasia EiA: prof. dr hab. inż. Kazimierzem Kosmowskim oraz dr inż. Jerzym Buriakiem.

Oczywiście ten news nie jest też o tym, jak tu na Schronie się kochamy - właśnie zakończyła się pełna czułości i miłości dyskusja na naszym redakcyjnym forum - a o aktualnym problemie budowy elektrowni atomowej w Polsce. Ale to dowiedzą się ci, co tutaj dotarli (w tle słychać szaleńczy rechot Squonka).

Czy energetyka jądrowa to dla Polski szansa, konieczność, czy zagrożenie?

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Z asfaltem ścigać się będą gwiazdy - 17:04 - nie wiem
Przypomniałem sobie kultowy (nadużywam niewątpliwie tego słowa, bo kultowy to on jest dla mnie) wykład prof. Rybińskiego, o którym pisałem w nowinie Asfaltowa apokalipsa i który jeśli już to jest wiekopomny w tym sensie, że teraz nikt się nie przejmuje tezami w nim zawartymi, a za kilka lat obudzimy się z palcem w niekomfortowym z punktu widzenia siedzenia miejscu. A przypomniałem sobie, bo oto analogicznie do przygotowań nad stworzeniem świetnego zespołu piłkarskiego na tzw. Euro 2012 (co nam się już nie uda, bo nie jesteśmy Holandią z tradycjami albo Hiszpanią z zapałem) pojawia się szansa przygotowania zespołu, który będzie myślał nad przyszłością tego państwa. Być może asfaltowa apokalipsa nie nadejdzie. Ale to oczywiście bardzo optymistyczna wizja, którą przedstawiam we wstępie, a z faktami zapoznajcie się na trzeźwo.

Na początku o tej analogii. Jak wiemy, premier nad premiery, czyli obiecujący, że w naszym kraju będzie zielono (z tym mi się kojarzy Irlandia poprzez święto św. Patryka) i to bez jarania marihuany Donald Tusk, postanowił swego czasu zbudować sieć Orlików, czyli kosztujących do 1 mln złotych każdy kompleksów boisk do uprawiania różnych dyscyplin (piłka nożna, koszykówka i siatkówka bodajże). I dobrze! Niech się dzieciaki nie degradują fizycznie, siedząc przed komputerami i grając w Tibie, WoWy, Fallouty i inne takie. Niedawno temu, jako że teraz mamy rok wyborów i kolejnych bujnych obietnic, pojawił się plan budowy Astronomicznych Orlików. Chociaż pierwsze co mi przyszło na myśl przy słowie to kasa, jaką będziemy musieli płacić w ramach nowych podatków, akcyz, możliwości słodzenia herbaty i picia wódki, to okazuje się, że jeden astronomiczny orlik ma być o połowę tańszy od tego zwyczajnego, piłkarskiego.

Czyli zapowiada się dobrze. Przejdźmy zatem do konkretów. Podobno impulsem do tego pomysłu był fakt, że centrum nauki Kopernik (nie było o tym nowiny na Schronie, chociaż miała być, ale okazała się zbyt pretensjonalna, więc Liga Ochrony Modrzewiów złożyła oficjalną skargę na ręce Kardynała Richelieu no i spełzło na niczym)… no tak, że centrum nauki Kopernik cieszy się dużym zainteresowaniem wśród Polaków. W związku z tym pojawił się pomysł, żeby w każdej gminie (podobnie jak z Orlikami, też miały być w każdej gminie, gmin jest 2479, Orlików na razie chyba z 1600, ale poczekajmy) wybudować astrobazę, czyli obserwatorium nieba dostępne dla wszystkich mieszkańców, ale skierowane głównie do młodzieży (będą rozdawać na wejściu lizaki i prezerwatywy). Opozycyjni politycy już narzekają, że ten pomysł to w istocie chwyt marketingowy, ale niech się zamkną, wiemy bowiem, że wszyscy opozycyjni politycy to dekadenci i dranie, w odróżnieniu od polityków rządzących, którzy są złodziejami i draniami. Przy okazji Wirtualna Polska pokwapiła się do przeprowadzenia wywiadu z profesorem Maciejem Mikołajewskim, który, jak to każdy profesor w takiej sytuacji, jest wniebowzięty. Pomimo swego rozanielenia dostrzegł jednak poważny problem polskiego sektora nauk astronomicznych, a mianowicie brak dostatecznie (a więc także na papierze) wykształconych kadr. To znaczy kadry są i się kształcą, ale podobno nikt nie chce im za to dać magistra. A szkoda, ludzie nauki powinni znaleźć pracę po studiach i dobrze by było, gdyby ją znajdowali (powiedziałem ludzie nauki, a nie absolwenci politologii, socjologii albo dziennikarstwa. Dziękuję 1).

Źródło: Czy powstaną astronomiczne Orliki? – wp.pl (pod podanym linkiem kryje się również wywiad z wcześniej wspomnianym profesorem).

1 Dzisiaj jak codziennie dzień złośliwości na EiA.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

14 kwietnia 2011
Ładniusie pociągi elektryczne - 16:54 - nie wiem
Pociągi
Że pociągi mogą być postapokaliptyczne chyba nikomu mówić nie trzeba. Natomiast na Schronie istnieje pewna grupa miłośników pociągów (choćby Uly albo Glassius), którą można połechtać nowiną w tej tematyce, szczególnie że
  • nadchodzi czas paliwowej apokalipsy i pociągi na energię elektryczną będą miały coraz większe racje bytu
  • zbliża się okres wakacyjny (taa… zbliża się, dopiero przecież kwiecień – no ale trzeba być optymistą), w którym nie jeden z czytelników Trzynastego Schronu wsiądzie w byle jaki pociąg (to banalnie łatwe w tym kraju) i pojedzie byle nie do Warszawy
  • pociągi tak naprawdę są fajne, gdyby nie fakt, że w Polsce utożsamiamy je z tą niezdarną, by nie dać ponieść się emocjom, spółką PKP, a właściwie całym stadem niezdarnych spółek pod banderą PKP albo innego InterTLKRegioCity

Z tego też względu polecam Wam galerię znalezioną na wykopie: Ranking lokomotyw elektrycznych.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Stopień zagrożenia Fukushimy zostanie podniesiony do 7? - 20:39 - nie wiem
Promieniotwórczość
Według non profitowej organizacji prasowej w kraju kwitnącej wiśni (Kyodo Japońska Komisja ds. Bezpieczeństwa Nuklearnego oceniła, że elektrownia Fukushima emitowała ponad 10 tys. terabekereli radioaktywnych zanieczyszczeń na godzinę przez pewien czas. Jeśli jest to prawda, to poziom zagrożenia radiologicznego powinien zostać ustanowiony na siedem w siedmiostopniowej skali (gdzie siedem jest najwyższym punktem skali). Do tej pory siedem punktów osiągnęła katastrofa w Czarnobylu w roku 1986. Natomiast obecny stopień zagrożenia, który został ogłoszony przez japoński rząd, czyli 5, był osiągnięty w 1979 roku w Three Mile Island w USA.

Według Międzynarodowej Skali Wydarzeń Nuklearnych i Radiologicznych stopień siódmy odpowiada emisji do środowiska ponad dziesięciu tysięcy terabekereli radioaktywnego jodu 131. Haruki Madarame, prezes japońskiej komisji, twierdzi, że taki właśnie poziom emisji utrzymywał się przez kilka godzin. Komisja zbadała także skumulowaną dawkę promieniowania, która przekroczyła roczny limit jednego milisiwerta w obszarach oddalonych o ponad 60 kilometrów na północny zachód i 40 kilometrów na południe i południowy zachód od elektrowni. W strefie dwudziestu kilometrów wokół elektrowni wartość ta waha się od jednego do stu milisiwertów. A w pierścieniu od 20 do 30 kilometrów wynosi poniżej 50 milisiwertów.

Na razie stopień zagrożenia w dalszym ciągu wynosi 5.

Polskie źródła internetowe nie spełniają podstawowych warunków sztuki i profesjonalizmu dziennikarskiego (oraz prawdopodobnie żywią nieudolnych i zwyczajnie głupich dziennikarzy i innych darmozjadów), dlatego warto podać jedynie link do wspomnianej już agencji prasowej Kyodo. Jeśli nie orientujesz się czym jest siwert, przeczytaj Pomiary promieniowania - artykuł Jima Cojonesa.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Steampunkowe dziołchy - galeria - 21:05 - nie wiem
Steampunk girl
Całkiem ciekawym doświadczeniem jest napisanie konkretnego merytorycznie wstępu do galerii poruszającej te najniższe męskie instynkty (czyli zafascynowanie steampunkiem oczywiście). To zadanie trudne i niełatwe, poruszające te rejony mózgu, które, gdyby nie podejmować wyzwania, pewnie nigdy by nie zostały uaktywnione a może nawet nie zaistniałyby w ogóle. To wyzwanie wpisujące się w optymistyczny nurt ideologii Leibniza, który chciał powiększać ogólną sumę szczęścia i Woltera, który nie chciał. To sztuka dla sztuki, creme de la creme, savoir vivre, nihil novi i alea iacta est. To byt transcendentny, dzieło niezwykłe, to wyrzucenie całej bezkształtnej masy kruszców drogocennych na twarde stalowe kowadło i naparzanie w nią z młota + 10 do ataku i zręczności. To szczyt bajkopisarstwa, wyrobiony kunszt, niedławiony wybryk, celny wyrzut, karkołomny ruch, całkujący człon idealny. To by było coś. Dlatego się tego nie podejmę.



Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Kolejny rekord klimatyczny - 23:35 - nie wiem
A raczej bardziej atmosferyczny, ale związany nieodłącznie z klimatem. Drugiego kwietnia, w ramach odkręcania kawałów z prima aprilis pojawiła się na Schronie wzmianka o bardzo małej powierzchniowo pokrywie lodowej Arktyki (Aprilis - podpunkt #1 Arktyka coraz mniej biała). Tym razem do SSI dotarły wieści, że w tym roku warstwa ozonowa nad północnym biegunem została zdegradowana na 40 procent (to aż o 10 procent więcej niż rok temu). Jak wiemy ze szkoły, ozon to trójatomowa cząsteczka tlenu, która wchodzi w reakcje z różnymi freonami i innym dziadostwem (np. z lodówek albo niektórych dezodorantów1), zmienia się w tlen będący dwuatomową cząsteczką i traci swoje magiczne właściwości pochłaniania albo odbijania promieniowania UV (tylko najstarsi górale wiedzą co się tam wyprawia). Według Protokołu Montrealskiego (o którym na polskiej Wikipedii przeczytacie tylko tyle, że jest i że został podpisany w Montrealu2) niecne procedery polegające na emisji do atmosfery gazów wchodzących w reakcje z ozonem i degradujących go są zabronione. No i okazuje się, że rzeczywiście emisja się zmniejszyła. Co jest zatem efektem tego gargantuicznego wręcz wzrostu o 10 punktów procentowych?

Otóż gazy reagujące z ozonem, które już znajdują się w atmosferze, bo zostały tam wysłane kilka, a nawet kilkanaście lat temu, nie zawsze chcą z nim szybko się spotkać, dlatego wciąż odczuwamy wzrost degradacji ozonu pomimo minimalnej emisji szkodliwych związków. Do tego dziura ozonowa ma tendencję do przesuwania się po sklepieniu niebieskim, a tym razem zawędrowała nad biegun północny, gdzie warstwa ozonu i tak jest najcieńsza, a promieniowanie kosmiczne najbardziej grzeje czapkę (wobec tego można zadać pytanie: czemu jest tam zimno?3). Przepowiednie czarnoksiężników głoszą, że do 2045, a nawet 2060 dziura ozonowa się nie załata. Pozostaje nam więc oczekiwanie.

Zauważyłem, że polskie źródła nie są na tyle zdolne, żeby w treści artykułu umieścić link, odnośnik, hiperłącze do źródła, z którego czerpały i tylko bystry czytelnik sam je odnajdzie w odmętach Internetu. Stąd też nie wiem jakim cudem mnie się to udało. Ale mój jednonowinowy bojkot polskich źródeł zakończę, bo w sumie co polskie, to zdrowe i dobre. No, oprócz kolei…3.

Dziura ozonowa nad Arktyką największa w historii - wiadomości.gazeta.pl
Arctic ozone levels in never-before-seen plunge – bbc.co.uk

1Chociaż to dotyczy chyba tych starszych perfumideł, antyperspirantów I zapachowców.
2No dobra, dopisali jeszcze, że został podpisany 16 września 1987 roku.
3BBC pragnie przeprosić za tę nowinę.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

15 kwietnia 2011
Kluczowi w Googlach z hasła postapokalipsa - 21:46 - Squonk
Trzynasty Schron i Google
Tak naprawdę to nie ma tu wielkiego powodu do zacieszania. No bo co z tego, że Trzynasty Schron zajmuje kluczowe miejsca w wynikach wyszukiwania w Googlach z zapytania postapokalipsa, wśród linków prowadzących do stron zawierających konkretną treść, a nie kuglarskie sztuczki lub przypadkowe informacje. Hasło na Wikipedii, projekty Micronusa to czołówka konkretnych wyników, po której jesteśmy my. A dokładnie to nasze forum oraz nasze dwa moduły składowe.

Gdzie jest... No co? No nasza Strona Główna spytacie się? No i to jest właśnie jeden z powodów by nie zacieszać tego faktu w sposób oczywisty. Choćby dlatego, że nawet najstarsi przodkowie naszego psiaka, Schronka nie wiedzą w jaki to sposób wujek Google rozkminia pozycję danej strony z konkretnego zapytania.

Ale nic nie stoi na przeszkodzie by o tym Was nie poinformować, bo to w końcu także dzięki Wam - czyli naszym czytelnikom, których codziennie jest spora ilość - zawdzięczamy swoją pozycję w internecie.

Nooo!

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Rok bez Człowieka ze Stali - 23:10 - Squonk
Postapo
Rok temu, 14 kwietnia czy też parę dni później nie napisałem o tym newsa. Na ponad tydzień ci co na bieżąco śledzą aktualne życie społeczno-polityczne w Polsce, znaleźli się w zupełnie innym wymiarze i przestrzeni, z której jednak dość szybko zostali sprowadzeni na dół, rozkręcaniem histerycznej spirali katoendeckiej nienawiści. Zresztą także ci "postępowi" okazali się nieudolną bandą, dobrą do nakręcania pijarowskich gierek w mediach

I wtedy aż by się prosiło o włączenie utworu We Hate Everyone, który nagrał zespół prowadzony przez bohatera niniejszego newsa, by powiedzieć tym wszystkim politycznym bandom żerującym na śmierci 96 ofiar smoleńskiej katastrofy, aby się raz na zawsze od nas (...)

Peter Steele odszedł z tego świat rok temu, została jednak jego muzyka. Pełna różnorakich barw i odcieni, z obowiązkową oczywiście przewagą czerni i zieleni. Do tego co tu ściemniać czy ukrywać, ale twórczość Type O Negative od początku była mocno zbliżona do klimatów jakie poruszamy na naszych łamach. Industrialny brud, mroczne zakamarki ludzkiej duszy szarpanej żądzami oraz pragnieniami, śmierć jako coś oswojonego, oczywistego. To raczej stany, odczucia, a nie wałkowanie szneków o tym, jak to jedziemy przez pustkowia, a wiatr nam rozwiewa włosy.

Soundtrack do filmu opisującego koniec świata? Oczywiście płyta z jakże oczywistym tytułem World Coming Down, z jakże oczywistego na koniec świata roku 1999. Choć jej chyba najbardziej brakuje tego specyficznego, czarnego poczucia humoru jakim zawsze była przesycona twórczość Type O Negative.

Nie ma człowieka, została po nim jego muzyka. Wszystko kiedyś musi odejść, ale koniec będzie wtedy kiedy i ona odejdzie...


Ten obrazek w newsie umieszczam po raz drugi, świadomie i oczywiście jak najbardziej celowo. Powiązań z tym newsem szukajcie jednak sami ;-)

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

16 kwietnia 2011
Śladami Fallouta New Vegas - 13:53 - Squonk
Fallout New Vegas Tour
Gdyby w Polsce powstała jakaś gra w klimatach, wówczas można było by się wybrać w kraj i pozwiedzać miejsca akcji znane z rozgrywki w nią. Niestety takich tytułów nie ma wcale (a jak jakieś są, to poprawi mnie red. Jim C.), poza może umysłokaliptycznym Magrittem, w którym razem z naszym bohaterem zwiedzamy Wrocław zawieszony gdzieś pomiędzy snem, a światem opartym na obrazach belgijskiego mistrza.

Natomiast Stany Zjednoczone to wiadomo - gdzie się dziś nie spojrzy to znajdzie się miejsce, w którym dział się którychś z Falloutów - ten kanoniczny lub mniej. Miejsca przedstawione w Falloucie New Vegas postanowił zwiedzić londyńczyk Chris Worth, na co dzień wykonujący prace z których nic nie wynika, poza tym, że ma się dużo kasy i jeździ się po świecie. Jak widać jednak, ów pan postanowił spożytkować swoje możliwości w zbożnym celu i przedstawić je światu.

Fallout New Vegas Tour.

Wyniuchano na Pandorum.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Videopodcast o Falloutach - 23:23 - Squonk
Na portalu Gamerblog pojawił się videopodcast poświęcony znanej i lubianej przez nas i przez Was serii gier Fallout. Historię tam opowiedzianą znamy na wszerz, na wzdłuż, na wskroś, na bok, w tył oraz w przód. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by ją sobie jeszcze raz przypomnieć, jeśli uznamy, że coś nam ze łba uleciało.

W rozszerzeniu newsa prezentujemy obie części tego nagrania.





Zajrzyj także na:
Gamerblog na YouTube

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

17 kwietnia 2011
Trochę filmowideł - 15:00 - nie wiem
Ostatnimi czasy jestem śledzony przez zakutego w zbroję kolesia z oskubanym kurczakiem w ręku. Tak naprawdę nie wiem czy jest gumowy, czy nadziany, więc nie chciałbym nim dostać po głowie. Dlatego jeśli ktoś z BBC będzie Was pytał o mój adres, to nie podawajcie go im:

Janusz Zieliński
ul. Wyspiańskiego 5, DS9
pok. 214
80-434 Gdańsk

Pamiętajcie, pod żadnym pozorem nie przekazujcie tego adresu nikomu zakutemu w zbroję! Dziękuję.

Wyszperałem w sieci, oczywiście idąc pod najmniejszej linii oporu, informację o całkiem ciekawym projekcie skierowanym podobno wprost do fanów Fallouta. Rzeczony projekt to nic innego jak seria ciekawych filmów wzorowanych na Falloucie, w których bohater z arafatką na ry..twarzy przemierza pustkowia, napotyka na różnych ludzi, a każde spotkanie puentowane jest niewymyślnym, ale po kilku głębszych śmiesznym kawałem. Pod spodem zamieszczam pierwszy epizod, a resztę znajdziecie w odnośniku do źródła informacji: Quiet Earth. Tytuł serialu (o ile można tak to nazwać) to Nuclear Coleslaw. Filmy są dostępne w angielskiej wersji językowej i nie zostaną przetłumaczone na język polski, ponieważ Redakcja Trzynastego Schronu aktualnie zajmuje się tłumaczeniem arabskich stron internetowych Al-Jazeery, tureckich czasopism motoryzacyjnych oraz mongolskich pieśni ludowych.



Pamiętacie Samuraja Jacka? Pewnie nie, bo w opinii wielu ta kreskówka była słaba, chociaż mnie się podobała. Jej autor, Genndy Tartakovsky (jego rodzina zasłynęła w świecie z robienia bułki tartej z tataraków w tartaku) zabrał się za zrobienie czegoś postapokaliptycznego. Opowieść dzieje się oczywiście w przyszłości, po wojnie chrześcijan i satanistów. Głównym bohaterem jest kapłan (stąd tytuł: Priest), sprzeciwiający się frakcji chrześcijańskiej, z której się wywodzi. Coś mi się zdaje, że już o tym kiedyś pisałem, ale być może jestem w błędzie. Tak czy inaczej oto prequel, trailer, teaser albo kartofel tego trójwymiarowego tworu.



Źródło to oczywiście Quiet Earth.

A teraz coś z zupełnie innej beczki. Produkcja dużo droższa, bo angażująca reżysera takiego jak Lars von Trier, aktorkę taką jak Kirsten Dunst (a nawet dokładnie ich) i tego gościa z 24 godzin, który ma takie samo nazwisko jak jego sławny ojciec, Donald Sutherland, a na imię Keifer. Po tak wielkim wysiłku włożonym w obsadę filmu nikt nie zadał sobie jednak trudu, by włożyć coś równie rozsądnego w jego fabułę, dlatego akcja toczy się wokół ogólnego przerażenia panującego z powodu obserwacji, że w Ziemię uderzy jakaś inna planeta. Nie będę nawet mówił o oczywistości tej głupoty, wszystko powinien wyjaśnić człowiek z kurczakiem. Planeta nazywa się Melancholia i prawdopodobnie dlatego tak też nazywa się cały film. Poniżej obejrzycie zwiastun albo ciastko z kremem.



Źródłem ponownie jest Quiet Earth, którego redakcja powinna się zastanowić nad ściąganiem z nas haraczu.

To tyle schronizmów w dzisiejszych schronizmach, na resztę schronizmów zapraszamy do Schronizmów po schronizmach.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

18 kwietnia 2011
Filmowe wieści 12 - 14:12 - Veron
Wieści filmowe
W najnowszej odsłonie Filmowych wieści przeczytacie: o Arnoldzie Schwarzeneggerze i projektach, w których może wziąć udział; o "Buncie Małp", czyli zbliżającym się prequelu wielkiej sagi sci-fi; kilka słów samego Larsa von Triera o jego najnowszej produkcji "Melancholia"; o dwóch produkcjach, w których apokalipsa powodowana jest przez niebezpieczeństwo z kosmosu; kilka szczegółów na temat adaptacji klasycznych sag powieściowych; o niezwykle ciekawym projekcie, którego szczegółów zdradzał teraz nie będę - więcej w sekcji Gdzie to postapo?. Miłej lektury i oglądania zresztą też!

*


Nazwisko Arnolda Schwarzeneggera przewija się ostatnio w wielu internetowych serwisach. Swego czasu pisaliśmy o nim i my (odnośnik do newsa), skupiając się na jego ewentualnym powrocie do występowania (grania to chyba słowo na wyrost) w filmach. I tak wśród projektów są oczywiście kontynuacje "Terminatora" (podobno reżyser Justin Lin, znany z realizacji kilku części z serii "Szybcy i wściekli", przedstawił Arnoldowi swój pomysł na najnowszą odsłonę postapokaliptycznej sagi) oraz "Prawdziwych kłamstw" (plany realizacji sequela filmu Camerona pojawiły się już na początku tego stulecia, ale wydarzenia z 11 września sprawiły, że wycofano produkcje wielu filmów traktujących o terroryzmie, o czym właśnie miał opowiadać). Sam Arnold zaś będzie producentem serialu animowanego i filmu 3D (w którym także zagra) "The Governator", który opowiadał będzie... czym zajmuje się Schwarzenegger od czasu opuszczenia stanowiska gubernatora Kalifornii (!).

Wszystkie te dywagacje Arnold kwituje lakonicznym jak słynne I'll be back - Możliwe.

*


"Bunt Małp" jest filmem, któremu Trzynasty Schron przypatruje się od początku procesu tworzenia. Przypomnijmy, że film w reżyserii Ruperta Wyatta będzie prequelem klasycznej serii i opowie, w jaki sposób pierwsza małpa – Cesar – została obdarzona samoświadomością i jak, zdawszy sobie sprawę z traktowania współbraci przez ludzi, postanawia obalić ludzką tyranię. W filmie zagrają m.in. James Franco, Freida Pinto i Andy Serkis.

Na portalu Filmweb możecie za to obejrzeć pierwszy zwiastun produkcji, a także przyjrzeć się kilku concept artom. Premiera 5 sierpnia.

*


W ostatnim filmowym newsie Jasia mogliśmy zapoznać się z trailerem najnowszej produkcji Larsa von Triera "Melancholia". Kontrowersyjny reżyser w jednym z wywiadów opowiedział więcej o fabule swojego filmu.

"Jak wiemy, akcja filmu, rozegranego w konwencji rodzinnej psychodramy, będzie skupiać się na historii kilku postaci, które stają w obliczu apokalipsy. Do ziemi zbliża się tytułowa planeta, a zderzenie z nią będzie oznaczać kres ludzkości.

Von Trier powiedział, że zainteresowała go romantyczna idea bycia oczyszczonym przez śmierć. Poświęci więc owej idei sporo czasu ekranowego. Jednocześnie zaznaczył iż przenoszone na ekran romantyczne koncepcje są zwykle nudne, zaś w przypadku jego filmu będzie inaczej. Von Trier wypowiedział się ponadto o roli Kirsten Dunst. Pochwalił aktorkę za dobrą robotę, chociaż przyznał, że nie zafundował jej tak dzikiej "przejażdżki" jak Charlotte Gainsbourg w "Antychryście".


*


O apokalipsach rodem z kosmosu ciąg dalszy. Keira Knightley i Steve Carell wystąpią w filmie "Seeking a Friend for the End of the World", opowiadającym co dzieje się z relacjami międzyludzkimi w obliczu końca świata.

"Historia rozpoczyna się w momencie, kiedy ludzie dowiadują się, że w kierunku Ziemi zmierza gigantyczna asteroida, która prawie na pewno zniszczy całą planetę. Carrell zagra mężczyznę, który siedzi w samochodzie z żoną, kiedy przez radio podana zostaje wiadomość, że ostatnia próba zniszczenia asteroidy nie powiodła się. Wtedy jego żona po prostu ucieka od niego. Kiedy wydaje się, że wszystko jest skończone, sąsiadka (Knightley) przynosi mu list adresowany do niego, który przez pomyłkę trafił do niej. List wysłała jego sympatia z liceum, która chce spędzić ostatnie chwile właśnie w jego towarzystwie. Sąsiadka oferuje podwiezienie i po drodze nawiązuje się między bohaterami więź."

Za kamerą stanie debiutantka Lorene Scafaria.

*


Pozostajemy w "kosmicznym" klimacie, ale tym razem krótko, bo o serialu "Falling Skies", za którego produkcję odpowiada sam Steven Spielberg, była już mowa. Na Filmweb możecie zapoznać się ze zwiastunem nowej serii.

*


Na koniec dwie nowiny, dotyczące filmowych adaptacji dwóch wielkich książkowych sag. Wytwórnia Paramount Pictures po czterech latach walki nad ekranizacją "Diuny" Franka Herberta poddała się i zrezygnowała z projektu, który chcą sprzedać innemu studio. Sprawa zatem pozostaje otwarta.

Zupełnie odwrotna sprawa ma się natomiast z adaptacją "Mrocznej Wieży" Stephena Kinga. Z produkcją związał się na dobre Javier Bardem, który wcieli się w postać głównego bohatera, Rolanda Deschaina. W przygotowaniu są trzy filmy kinowe oraz serial będący ich prequelem.

*


Gdzie to postapo?

"Oto eksperyment filmowy na skalę globalną: 80 tysięcy ludzi ze 197 krajów (...) przesłało na YouTube zrealizowane przez siebie krótkie filmiki relacjonujące, czym był dla nich dzień 24 lipca 2010 roku. Reżyserzy Ridley Scott i Kevin Macdonald z pomocą sztabu selekcjonerów podjęli się wyboru i zmontowania odpowiednich fragmentów. W rezultacie powstał film jedyny w swoim rodzaju, będący nie tylko barwnym i dynamicznym kolażem, ale i próbą głębszej syntezy. Jak wygląda zwyczajny dzień przeciętnego mieszkańca naszej planety? Kim jest współczesny człowiek?"

Ciekawy projekt, nieprawdaż? Zapraszam do obejrzenia zwiastunu na YouTube.

Źródła newsów: Filmweb i Stopklatka.pl
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

USA pomyślnie broni się przed rakietami - 15:07 - nie wiem
Od razu warto zaznaczyć, że własnymi. Ta nowina jest sierotą po wiadomościach takich jak Z pola bitwy wracamy bez tarczy, Z pola bitwy wracamy bez tarczy – część druga, Wobamowani w tarczę, Wobamowani w tarczę? Maliny? Petardy? Rakiety? (jak widać komuś brakowało pomysłowości co do tytułów) i wielu tym podobnych, ale nie dostaje z tego tytułu alimentów od Skarbu Państwa. Pragniemy równocześnie zaznaczyć, że Trzynasty Schron nie jest dotowany z pieniędzy podatników, niedźwiedzi polarnych oraz lóż masońskich.

Mówiąc w skrócie, administracja Obamy odrzuciła (już dawno temu) plany administracji Busha co do budowy w Europie systemu przeciwrakietowego. W nagrodę za kręcenie ogonem, strzyżenie uszami i sapanie jęzorem dostaliśmy kilka ćwiczebnych (albo w jakiś inny sposób nieużytecznych w przypadku prawdziwej wojny) Patriotów. Podobno obecnie wprowadzany system jest bardziej wszechstronny od tego, co planował uskutecznić George Bush. Sprawa ma też inne plusy – Amerykanie nie będą wyjadać kurczaków z okolic Rędzikowa (wg analfabetów z Unii: Redzikowa), nie wybudują McDonalda i nie zabiją wszystkich krów w okolicy, no i nie targną się na naszą niepodległość, oczywiście. No a same Święte Stany Zjednoczone Świętej Ameryki Północnej Święte Święte i Demokratyczne (ŚSZŚAPŚŚiD) obiecały przecież, że będą utrzymywać z nami współpracę, bo bardzo dobrze liżemy dupę… ach, przepraszam, oczywiście: bardzo dobrzy z nas sojusznicy. A jak się zgodzimy, to nawet umieszczą u nas rakiety przechwytujące (w wersji do przechwytywania komarów i wrogiej, komunistycznej propagandy). Ale żeby nie zapędzać się dalej w festiwalu nienawiści napiszę o tym, co właściwie jest sednem tej nowiny: w ubiegły piątek systemy firm Lockheed Martin Corp. i Raytheon Co. podjęły skuteczną próbę przechwycenia i zestrzelenia nad Pacyfikiem balistycznego pocisku rakietowego średniego zasięgu (który dla picu został skierowany w Koreę Północną, żeby wkurzyć Kim Dzong Ila… no dobra, żartowałem).

Pomyślna próba obrony przeciwrakietowej - wiadomosci.onet.pl

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

19 kwietnia 2011
Teleportacja kwantowa - 22:17 - Gość 13S
Nowinę napisał Hugo1979, o przydatne komentarze uzupełnił Rezro, a wrzucił nie wiem.

Teleportacja to proces przenoszenia obiektów z jednego miejsca na inne, bez zachowania ciągłości istnienia obiektu w przestrzeni. Na obecnym etapie rozwoju i zaawansowania nauki i techniki można mówić jedynie o teleportacji stanów cząstek elementarnych, teleportacja więc oznacza przesłanie stanu kwantowego cząstki A do odległej cząstki B. Proces wiąże się ze zniszczeniem stanu kwantowego A. Pierwszej teleportacji kwantowej dokonano w 1997 r. poprzez przesłanie stanu polaryzacji pomiędzy dwoma fotonami (czyli za pomocą światła). Natomiast w 2004 r. naukowcom z USA i Austrii udało się teleportować stany kwantowe pomiędzy dwoma atomami. Już to ostatnie wydarzenie świat nauki miał jednogłośnie uznać za niebywałe osiągnięcie. Chociaż daleko jeszcze do teleportacji rodem z filmów science fiction, to naukowcy już rzekomo widzieli zastosowanie dla tego wynalazku w branży komputerowej, a pismo Nature donosiło, że możemy spodziewać się superszybkich komputerów bez kabli. Jakoś ich nie widzę.

Na czym polegała teleportacja przeprowadzona przez Amerykanów i Austriaków? Oba atomy znajdowały się w odizolowanych od siebie komorach i nie były powiązane żadnym fizycznym łączem. Za pomocą tej technologii można między atomami przekazać energię, ruch, pole magnetyczne i inne fizyczne właściwości. Umożliwia to tzw. kwantowe zjawisko splątania. Istnieją w przyrodzie powiązane ze sobą atomy i całe ich zbiory. Splątanie powoduje, że gdy zmienia się stan jednego z np. dwóch elementów, to i drugi ulega tej samej zmianie - niezależnie jak daleko od siebie się znajdują. Naukowcy nie są jeszcze w stanie wyjaśnić tego zjawiska, ale jak pokazał ten eksperyment - potrafią je wykorzystać. Najlepszym dowodem tego, jak skomplikowane jest zjawisko splatania, jest fakt, że Einstein mawiał o nim: "Spooky action" czyli zjawisko z dreszczykiem. Już wyobrażano sobie, że za jakiś czas uda się przekazywać mnóstwo informacji z ogromną prędkością. Eksperyment polegał na przekazaniu jednej. To wtedy zaczęto roztaczać wizje budować kwantowych komputerów, które zamiast kabli miałyby sieci takich splątanych ze sobą elementów i w ten sposób przekazywały informacje binarne: np. 0 - atom słabo naładowany energią, 1 - atom silnie naładowany energią. Jednak opisane wyżej próby miały dwie poważne wady - powodowały utratę danych i/lub działy się... powoli. Czemu powoli? Bo przy pomocy światła, więc nigdy nie mogłyby osiągnąć prędkości szybszej od światła. A przecież wszystko poruszające się poniżej tej prędkości, to żółwie.

No tak, ale to jest dział Nowin, więc o co chodzi? Otóż, jak donosi Wirtualna Polska (nie znalazłem na razie innego źródła i nie za bardzo chce mi się szukać), naukowcy osiągnęli kolejny etap w eksperymentach związanych z teleportacją kwantową, wręcz przełomowy. Zespołowi naukowców z Uniwersytetu New South Wales w Australii udało się przenieść z jednego miejsca w inne zestaw kwantów z zachowaniem zapisanej w nich informacji. Udało im się manipulować w taki sposób, że w jednej chwili zespół kwantów istniał w dwóch różnych miejscach. Informacja w początkowej lokalizacji została następnie zniszczona i jednocześnie odtworzona w lokalizacji docelowej.

To ponoć przełomowy krok, który pozwala przede wszystkim na przesyłanie informacji z ogromną prędkością. Jednocześnie rzekomo przybliża to nas znacząco do momentu, w którym uda się teleportować konkretne przedmioty, a może nawet ludzi. Profesor Elanor Huntington z tego zespołu naukowców stwierdziła, że wkrótce możliwa będzie również dowolna forma komunikacji kwantowej, ponieważ jednym z głównych ograniczeń obecnej technologii komunikacji kwantowej jest utrata części informacji (o czym wyżej napisałem). Nawet popuściła wodze fantazji i stwierdziła, że ich eksperyment jest... odpowiednikiem teleportowania, jak z filmu Star Trek. Przed najnowszym eksperymentem technologia teleportacji sprawiłaby, że załoga przesłana ze statku na planetę straciłaby część organów lub pojawiłyby się one w innym miejscu. No i znowu zaczyna się futurologia polegająca na przewidywaniu możliwości stworzenia niewiarygodnie szybkich komputerów kwantowych, wielokrotnie szybszych niż znane nam dzisiaj urządzenia. Ba! co tam komputery! Pierwsza teleportacja człowieka wydaje się być bardzo blisko...

Komentarz Rezra

Futurolodzy już jakiś czas temu zauważyli absurd kryjący się za teleportacją. Otóż w przypadku teleportacji nie mamy do czynienia wcale z przeniesieniem obiektu z jednego w drugie miejsce, ale z jego skopiowaniem (z opcjonalnym zniszczeniem obiektu pierwotnego). Czy naprawdę ktoś świadomie zechce poddać się anihilacji nie mając gwarancji, że utworzony w innym miejscu klon będzie realnie nami? Nie bardzo! Już w Star Treku pojawiały się odcinki, w których różne kopie spotykały się wzajemnie po tym jak coś popsuło się w Transporterze. Skoro już o tym mowa, to technologia replikacji jest jak najbardziej przydatna, ale jako metoda komunikacji się raczej nie sprawdzi... Ale jest w zamian inna ciekawa alternatywa! Po przeniesieniu naszych umysłów do komputerów pojawia się możliwość korzystania z ciał zastępczych, a w przypadku posiadania rozpylonych w powietrzu Claytronicznych Nanitów może wręcz dochodzić do materializacji androida-awatara "z niczego".

Komuś się tu coś miesza (i nie mówię tu o Hugo)? Idea teleportacji od początku składała się z trzech elementów: Kompletnego skanu i opcjonalnej utylizacji przenoszonego obiektu (stąd skan może być inwazyjny), przesyłu danych i opcjonalnie materii co jest jednak niewydajne (ale akurat ta faza ma marginalne znaczenie bo chodzi tylko o przepustowość) i rekombinacji (a w zasadzie replikacji bo składniki nie muszą być te same, lecz takie same) obiektu z pozyskanych danych. Nie wiem więc dlaczego naukowcy ci upierają się na nazywanie tak fazy przesyłu danych, która ma oczywiście rewolucyjne znaczenie w informatyce (komputer kwantowy) i przede wszystkim teoretycznej natychmiastowej komunikacji (co usuwa jedną z kardynalnych wad sondy Von Neumana), ale z teleportacją w istocie wiele wspólnego nie ma. Tak czy siak, niezależnie od nonsensów rozwój tej technologii ma szczególne znaczenie dla przyszłej ewolucji naszej cywilizacji.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

20 kwietnia 2011
Schronzin #2 - wydanie kwietniowe - 21:34 - nie wiem
Schronzin 04/2011
Dużo było roszad, pracy, myślenia, kręcenia, poprawiania i chuchania na nowy, kwietniowy numer Schronzina, ale w końcu udało się sprawę pomyślnie sfinalizować, chociaż i tak nie obyło się bez błędów, ale o tym w punkcie Errata.

Tym razem dostaniecie do przeczytania 24, a właściwie 23 strony zapełnione po brzegi (a brzegi ładne, ozdobne) postapokaliptycznym mięsem… Nie, nie, nie, co ja gadam… Nie siląc się na banalny wstęp rodem z okresowych (jak rzeki na Saharze) stronek o postapo, powiem Wam wprost, że w nowym, kwietniowym Schronzinie oprócz oprawy graficznej nie ma nic lepszego niż w starym, marcowym. Pewnie wielu z Was będzie rzucało kur… z niezadowolenia, bo w sumie to ani to karkołomny, ani super nowatorski pomysł z wydawaniem zina, do tego zina w tematyce postapokaliptycznej - zobaczcie zresztą jak na tym pomyśle wyszły inne ekipy (odsyłam do działu Plików, z którego można pobrać wydane do tej pory ziny w klimatach - jak widać rekord osiągnął chyba Zin Fallout Fraction - był aż tak dobry, że wydano dziewięć numerów).

Nie spodziewajcie się niczego super, jak to po Trzynastym Schronie, a na pewno się nie zawiedziecie. Chciałbym napisać jeszcze coś w stylu marudząco-narzekającym, ale nie mam pomysłu, więc gorąco liczę na waszą inwencję i to, że wyręczycie mnie w komentarzach. Może nawet zafascynuje to sutannę8, znaczy togę5, który zorganizuje z tego powodu konkurs, jak to ma w zwyczaju (oficjalnie się z niego nabijam). Bla bla bla, a tak – oto odnośnik do cudownego dziecka Trzynastego Schronu, kwietniowego numeru Schronzina (też zauważyliście, że to już 20 kwietnia, a tu dopiero publikujemy numer? Ale paździerz, no nie?)


Errata

Na stronie szóstej (b5, bo Rectum nie potrafi po ludzku nazywać stron przy składaniu) jest karygodny, kardynalny i w ogóle brzydki błąd. Otóż napisane jest tam (szósta linijka drugiej kolumny w wypowiedzi Szpona) DVHP zamiast VDHP. Oczywiście wiemy czym było i jest VDHP i szanujemy dorobek kulturalny tej strony, wielbimy jej twórców, a o Kaczorze z Łodzi słyszeliśmy tyle, że moglibyśmy napisać jego biografię. Błąd nie jest wynikiem naszej nienawiści do mieszkańców Łodzi ani do Kaczorów albo kaczek, a jedynie czystym przypadkiem, który można ostatecznie zrzucić na karb naszego nieprofesjonalizmu i głębokiego zacofania, za które przepraszamy na kolanach, biczując się tapczanem. W zamian informujemy, że spis treści i okładka mają interaktywne linki, czyli po najechaniu na tytuł i kliknięciu zostaniecie odesłani wprost do artykułu. Mam nadzieję, że to udogodnienie zmyje nasze winy odnoszące się do VDHP.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

21 kwietnia 2011
Skynet atakuje - 17:22 - Veron
Terminator
Nie ma przeznaczenia, nasz los nie jest z góry ustalony.

Każdy szanujący się fan postapokalipsy z pewnością kojarzy słowa wypowiedziane w filmie "Terminator 2: Dzień Sądu". Przebój z 1991 roku, a przede wszystkim jego prequel wywarły ogromny wpływ na kino science-fiction i stały się praktycznie kanonem kultury postapokaliptycznej. Późniejsze "Bunt Maszyn" i "Terminator: Ocalenie" nie miały już takiej siły rażenia jak filmy Jamesa Camerona, ale i tak odświeżyły i utrwaliły obraz świata opanowanego i zniszczonego przez złowrogi system komputerowy. Zaś słysząc słowo terminator, choćby w zupełnie innym kontekście i odrębnym znaczeniowo, nieodzownie staje nam przed oczyma zastygła w bezruchu twarz Arnie'ego.

Dlaczego o tym piszę? Ano, według fabuły z serialu "Terminator: Kroniki Sary Connor" właśnie dziś Skynet zdecydował się rozpocząć atak przeciw ludzkości, przynosząc jej ostateczną zagładę. Odnosząc się do cytatu z początku tej nowiny, można skonstatować, iż ludzie wciąż walczą, skoro za oknami nie przelatują rakiety niosące nuklearne pociski, blask rozszczepianego atomu nie razi w oczy, a na horyzoncie nie daje się zauważyć grzybków. A tak trochę bardziej serio - czy potrzeba aż tak zaawansowanej sztucznej inteligencji, żeby mieć się czegoś obawiać? Bo jakby się chwilę zastanowić dojdzie się do wniosku, że w sąsiedztwie wioski, w której dzieci w milczeniu obserwują spacerujących równym krokiem koreańskich żołnierzy, w będącej zasięgu wzroku skubiącego resztki pożółkłej trawy syberyjskiego renifera, niepozornej, zakamuflowanej bazie wojskowej, czy pod lichą chatką pośrodku irackiej pustyni, gdzie kilkudziesięciostopniowy upał smaży jaja na sadzone Skynetu przecież nie mają. A czerwony przycisk i owszem.

Podpatrzono na Filmweb
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

22 kwietnia 2011
'The Walking Dead' - jak tworzone są efekty specjalne - 12:54 - Squonk
The Walking Dead
Umysłokalipsa (Sucker Punch), ufokalipsa (Dzień Niepodległości), a wreszcie zombiekalipsa - jakkolwiek to wszystko koszmarnie brzmi, to w jednym możemy być zgodni. Przerzucenie tego na filmowy ekran wymaga sporego wysiłku oraz nakładu pracy.

Co jest przede wszystkim potrzebne? Oczywiście efekty specjalne, które pozwolą współczesnemu widzowi wczuć się w klimat zagrożenia, zmian jakie wprowadziły wszystkie, wyżej wymienione pochodne apokalispy i postapokalipsy. No bo można sobie oczywiście wyobrazić postapokaliptyczny film, dziejący się w pustym pokoju ze stołem, na którym leży flaszka wódki i kiełbasa. Ale już choćby przez te rekwizyty, byłby to chyba raczej wzniosły obraz o polskiej martyrologii i "dziejowości losów", a nie rozrywkowa rozpierducha, gdzie logika i sens walczą o rację bytu.

Hugo1979 podrzucił nam informację o filmiku, przedstawiającym jak to je smażono w serialu The Walking Dead. Do obejrzenia w rozszerzeniu newsa.

"The Walking Dead" Demo Reel 2010 from Stargate Studios on Vimeo.


Podgląd newsa | Skomentuj newsa

www.metro2033.pl - nowa odsłona, nowa książka, a wkrótce darmowe Metro 2033 dla wszystkich! - 14:00 - Squonk
Piter - Metro 2033 Uniwersum

Informacja prasowa od Wydawnictwa Insignis.

Zapraszamy do wizyty na stronie www.metro2033.pl. Znajdziecie tam sporo zmian i nowości.

Przede wszystkim zapowiadamy premierę książki Szymuna Wroczka zatytułowanej Piter - pierwszej w ramach projektu „Uniwersum Metro 2033”. Piter to pieszczotliwa nazwa Petersburga, miasta, w którym atomową apokalipsę przetrwali ci z mieszkańców, którzy - podobnie jak nieliczni moskwianie z Metra 2033 - mieli szczęście w odpowiednim czasie znaleźć się w odpowiednim miejscu, czyli w metrze.

„Uniwersum Metro 2033” jest projektem Dmitrija Glukhovsky’ego (autora bestsellerowych powieści Metro 2033 i Metro 2034), w którym uczestniczą różni pisarze, osadzający swoje historie w realiach Metra 2033.

Ujawniamy okładkę Pitera i pierwszy fragment w postaci tekstowej oraz pliku audio w mistrzowskiej interpretacji Krzysztofa Gosztyły.

Na stronie www.metro2033.pl zostały też dodane nowe funkcjonalności, szczególnie w zakresie kont użytkowników. Zostały one wzbogacone o możliwość przesyłania wiadomości prywatnych, zastosowano nowy sposób publikacji opowiadań oraz ich moderację.

A na koniec informujemy, że niedługo na stronie www.metro2033.pl udostępnimy pełny tekst bestsellerowej powieści Metro 2033 - zupełnie za darmo!

Zapraszamy!


No to grubo, rzekłbym na podsumowanie, polecając zajrzeć wszystkim smakoszom tematu na stronę Metro 2033 Uniwersum

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Montipajtonowy konkurs togowy – faza druga - 14:07 - nie wiem
Po waszej owocnej aktywności w temacie, w którym mieliście przedstawiać propozycje easter eggów odwołujących się do Latającego Cyrku Monty Pythona przyszła kolej na kolejną fazę konkursu, w której wybierzecie zwycięski pomysł. Wszystko odbywa się w temacie pt. Montipajtonowy konkurs togowy – głosowanie. Właśnie tam Hugo1979 zebrał wszystkie zgłoszenia konkursowe w jednym poście. Wprowadzenie fazy drugiej konkursu, czyli wyboru zwycięzcy jest równoznaczne z zakończeniem fazy pierwszej, czyli z końcem nadsyłania prac konkursowych. Jak na razie oddaliście zaledwie 8 głosów, a jest Was na forum 13261 (a ta liczba wciąż rośnie). Oznacza to, że frekwencja wynosi 0,6%. Trzeba przyznać, że to nienajlepszy wynik, dlatego gorąco zachęcam do wykazania się inicjatywą obywatelską (albo użyszkodniczą) i oddania głosu na pracę, która się Wam podoba. Jeśli nie wiecie za bardzo czym jest Monty Python, to w rozszerzeniu nowiny znajdziecie odnośniki do źródeł inspiracji poszczególnych prac, czyli skeczy kabaretu, na których wzorowali się autorzy konkursowych easter eggów.

Przyznam szczerze, że na początku wpadłem na pomysł, żeby w zależności od tego ile głosów oddacie w ankiecie, która ma wyłonić zwycięzcę, podjąć wiążące decyzje dotyczące konkursów na Schronie (czyli mówiąc wprost – jeżeli głosów będzie niedostatecznie dużo, to przestanę – bo na resztę redakcji nie mam wpływu – organizować konkursy w ogóle). Ale mam lepszy pomysł. Jeżeli tym razem wykażecie się zwiększoną aktywnością, to w następnym konkursie organizowanym przeze mnie zwycięzcę również będą mogli wybierać, albo współwybierać użytkownicy forum. Oczywiście nie liczę na dużą frekwencję w obecnej ankiecie dotyczącej wyboru zwycięzcy (prowokacja!), dlatego ogłaszam taki pomysł publicznie. Zauważcie – właśnie na Schronie pojawiło się trochę demokracji i Wy możecie być tymi, którzy współrządzą ;-)

Od siebie dorzucę mój ulubiony skecz Latającego Cyrku, czyli Kurs menedżerów. Wszystkie powyższe skecze są dostępne w polskiej wersji językowej lub w wersji z napisami i właśnie do takich wersji zostały umieszczone odnośniki. Zachęcam do oglądania.

1 1326 to magiczna liczba. Składa się z 13 i 26. 13 to pierwsza liczba w matematycznym szeregu schronowym, a 26 to kolejna liczba w tym szeregu. Szereg zawiera znormalizowane wielkości wyznaczające jednorazową dawkę wpierdolu.
2 Okazało się, że nawiązanie do hiszpańskiej inkwizycji występuje m.in. w grze Europa Uniwersalis 3, jeśli gra się Hiszpanią. Pojawia się jako zdarzenie pozytywnie oddziałujące na państwo, a opis tego zdarzenia to Nikt się jej nie spodziewał.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Przeminęło z bombami #46 - Nie znowu! - 21:30 - nie wiem
Gone with the Blastwave 46 - kliknij by powiększyć
Nie pamiętam, szczerze mówiąc, czy już o tym pisałem, czy nie. Po pobieżnych poszukiwaniach w newsowni okazało się, że nie, więc poczujcie się poinformowani: pojawił się czterdziesty szósty odcinek Gone With the Blastwave, dość regularnego komiksu w klimatach postapokaliptycznych. Co spotkało drużynę czerwonych dowiecie się po kliknięciu na odnośnik poniżej:


Po kliknięciu w zdjęcie po prawej stronie będziecie mogli zapoznać się z lamerską, trzynastoschronową wersją tłumaczenia na polski.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Gone: Faza czwarta: Plaga - recenzja na Game Exe - 22:00 - nie wiem
Gone: Faza czwarta: Plaga
Całkiem miła niespodzianka spotkała mnie dość niedawno, podczas przeglądania serwisu Game Exe. Okazało się, że redaktor Tamc. zabrał się za napisanie recenzji najnowszej części cyklu GONE, który od jakiegoś czasu śledzę, chociaż nie na tyle, żeby wydać na niego trochę kasy i w końcu zacząć go czytać. Mimo tego faktu postanowiłem zrobić sobie na książki autorstwa Michaela Granta większy apetyt i zapoznać z recenzją, którą stworzył Tamc. Oto jej początek:

Jeśliby się dobrze zastanowić, to szybko można dojść do wniosku, że seria pt. "GONE", autorstwa Michaela Granta, jest swoistym pstryczkiem w dziecięce ucho, jasno mówiącym: "Widzicie, co wy byście bez nas, dorosłych, zrobili?" Wszystko dlatego, że autor od samego początku cyklu opowiada nam historię dzieciaków pozostawionych na łaskę losu w stosunkowo niewielkim świecie, nazywanym przez nich ETAP, który jest kawałkiem amerykańskiej Kalifornii, otoczonym wykonaną z nikomu nieznanego materiału Barierą. Poza eksponowaniem faktu, że dorośli przepadli bez śladu, należy też wspomnieć o naprawdę wielu przedziwnych wydarzeniach, które do dziś nie zostały wytłumaczone. I tak nikt już nie dziwi się na widok latających węży, dzieciaków, które potrafią strzelać ogniem czy biegać z prędkością wiatru, a najmniejszego wrażenia nie robią nawet gadające kojoty. Cóż, żyć - nie umierać. W kwietniu tego roku światło dziennie ujrzała książka pt. "GONE: Faza czwarta: Plaga", będąca, jak nie trudno się domyślić, czwartą częścią owego cyklu. Co tym razem przygotował dla wiernych fanów autor? Zobaczmy.

Źródło: Gone: Faza czwarta: Plaga - recenzja książki na Game Exe.

Cykl rzeczywiście ma w sobie coś z postapokalipsy. Jeżeli jesteście zainteresowani, oto odnośniki do recenzji pierwszych trzech części, również na Game Exe:
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Kolejne dodatki do New Vegas - 22:36 - nie wiem
Fallout New Vegas
W styczniu Uqahs napisał nowinę o prawie identycznym tytule, ale na końcu umieścił znak zapytania. Tym razem sprawa wydaje się być bardziej pewna, szczególnie że poinformował o niej Deat(c)hClaw z Fallout Corner. Chodzi oczywiście o dwa tytuły: Honest Hearts oraz Old World Blues, które pojawią się w tej właśnie kolejności. Bethesda nie zdementowała jeszcze wiadomości pojawiających się w sieci, w tym bannera promującego Honest Hearts, więc wygląda na to, że oba dodatki faktycznie za jakiś czas będziemy mogli odpalić na naszych kombajnach.

Szpon przypuszcza, że postać widoczna na poniższym banerze, promującym dodatek Hones Hearts, jest Popielcem, skazanym na okrutne katusze byłym doradcą Cezara.

Honest Hearts

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

23 kwietnia 2011
Filmowa aktualizacja od Zajączka - 3:14 - Squonk
Schronowy Zajączek
Dawno już, przy okazji aktualizacji Trzynastego Schronu nie było już jakiegoś wstępniaka. Mogę sobie od razu założyć, że i tak ich nie czytacie, co od razu mnie zwalnia z konieczności wymyślania czegoś głupiego lub mądrego. Mogę również odpalić starą płytę i pojechać tematami, za których omawianie ma spore i oddane grono wiernych fanów oraz sympatyków.

No co wybrać, powiedzcie Wy mnie tu?

No nic mi nie powiecie, bo to w końcu ja go piszę, a demokracji ludowej nigdy na Schronie nie było. Jesteśmy oligarchiczni, ze skłonnościami do sekciarstwa, dla niepoznaki zaś maskujący się redakcjami, stowarzyszeniami i innymi rzeczami, których konieczności wprowadzania nie rozumie na Schronie chyba nikt poza mną.

I tym sposobem mam już ładną zajawkę, by zwierzyć się, że poniższe filmy są kawałem naprawdę dobrze zrobionego kina okołopostapokaliptycznego. Przynajmniej trzy, które widziałem. A tego czego nie widziałem, to być może kiedyś obejrzę.

Ooo! I taki to nam wyszedł ładny wstępniaczek. Menu aktualizacji zaś w rozszerzeniu newsa.

Filmowa aktualizacja Trzynastego Schronu:
Za udział w aktualizacji wzięli: Ati, Lily, Veron oraz Squonk.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Projekt "Call of Duty" - 10:55 - Ace
Nius nie do końca związany z samym Falloutem, ale za to z szeroko pojętą post-apokalipsą którą również zajmuje się nasz sławetny serwis jak najbardziej. Otóż na stronie jednej z grup parających się ASG DS Piraci pojawił się film konfrontujący Prypeć w rzeczywistości, z obrazem miasta przedstawionym w Call of Duty: Modern Warfare.

Dla nie zorientowanych, w czwartej części CoDa w 2 misjach poruszamy się po zrujnowanej Prypeci, starając się dorwać złego hurtownika uranu. W grze samo miasto zostało miejscami podkoloryzowane, ale i tak należy chylić czoła dla panów z Infinity Ward za wysiłek włożony w stworzenie map.


Link do filmu
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

BP ratuje… czystą zatokę? - 10:58 - nie wiem
BP
Smutno bardzo, że nawet na święta w naszym przaśnym i śmierdzącym kraju banda głupków dochodzi do głosu (powinno się im zrobić coś przykrego) i z zaciętością znawcy literatury twierdzi, że Miłosz był antypolski i za mało zasłużony, żeby rok 2011 był poświęcony celebrowaniu jego twórczości. Prognozuję zatem, że posłowie PiS będą już za niedługo członkami Komisji Noblowskiej, skoro tak dobrze znają się na literaturze. Myślę, że warto przypomnieć im słowa innego polskiego poety, którego pewnie nazwaliby złodziejskim Żydem i szumowiną na usługach Stalina. Słowa te wiążą się z aktem nawilgacania ciemnych zakamarków ludzkiego ciała i każdy, kto chociaż minimalnie zainteresuje się tematem, zgadnie o co chodzi.

Ale wracając do tematu, trafiłem dzisiaj na dwie wiadomości, które zestawione razem wydały się dość intrygujące. Pierwsza jest taka, że podobno Zatoka Meksykańska wróciła już niemal do stanu sprzed katastrofy wiertniczej na platformie koncernu BP. Według różnych źródeł stan zatoki na dzień dzisiejszy oceniany jest na 68 lub 69 w stustopniowej skali, natomiast przed wyciekiem czystość wód zatoki wynosiła odpowiednio 71 i 70 punktów (tak niski wynik sprzed katastrofy spowodowany jest faktem, że na wodach Zatoki Meksykańskiej od lat wydobywa się ropę oraz uskutecznia nadmierne rybołówstwo, co degraduje biologiczny stan tego regionu). Nie ma jednak jedno głośności wśród naukowców badających stan zatoki (i dobrze). Oceny niektórych aspektów czystości różnią się aż o 30 do 40 punktów w stosunku do stanu sprzed katastrofy, chociaż pewni naukowcy widzą nawet niewielką poprawę (np. w liczebności populacji tych gatunków, których połowy zostały wstrzymane po wycieku ropy). Nie jest jednak tak pięknie, jakby się mogło wydawać, ponieważ bardzo prawdopodobne jest to, że największych szkód naukowcy zwyczajnie nie potrafią dostrzec i być może negatywne skutki wycieku ropy w Zatoce Meksykańskiej będą widoczne dopiero za kilka lat.

Druga informacja dotyczy hojnego gestu koncernu BP, który przeznaczy miliard dolarów na oczyszczenie wybrzeży Zatoki Meksykańskiej. Za te pieniądze przeprowadzi się również rekonwalescencję bagien i całej fauny tego obszaru. Amerykańskie ministerstwo sprawiedliwości już obrosło w piórka i cieszy się, wierząc głęboko w to, że porozumienie podpisane z BP 21 kwietnia tego roku, czyli dzień po pierwszej rocznicy katastrofy, przyczyni się do zapoczątkowania procesu odbudowy wszystkich zasobów naturalnych przez koncern BP. Oby tak było, bo przy usuwaniu skutków katastrofy na wybrzeżach wciąż pracuje około dwóch tysięcy osób.

Źródła:
1. Zatoka Meksykańska rok po katastrofie.
2. BP przeznaczy miliard dolarów na oczyszczenie zatoki.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Polski reaktor a wybuch w Czarnobylu - 11:32 - nie wiem
Polecam Wam obejrzenie filmu dostępnego w serwisie Onet.pl pod tytułem Polski reaktor a wybuch w Czarnobylu. Redaktor będący autorem wideoreportażu rozmawia z tęgimi głowami: profesorem Andrzejem Strupczewskim oraz profesorem Zbigniewem Jaworowskim, którego zresztą kojarzycie już z wykładu pt. Czarnobyl w Polsce i na świecie, zapisanego w wersji audio, przygotowanej dla Was przez nasa3000 oraz Morbida w nowinie Czarnobyl w Polsce i na świecie - audio zapis wykładu. Obaj panowie odnoszą się sceptycznie co do realnego niebezpieczeństwa dla osób nieznajdujących się w bezpośrednim zasięgu wybuchu rdzenia w Czarnobylu, przedstawiając na ten temat dane z prac szwedzkich naukowców oraz badań przeprowadzonych w ciągu roku po katastrofie. Dla odmiany w reportażu pojawia się też młoda pani (jej poziom wypowiedzi jest na tyle niski, że jej nazwisko jest niewarte wspomnienia), która dla odmiany zamiast danych i potwierdzonych faktów przedstawia swoje fobie i uzewnętrznia uraz z dzieciństwa dotyczący picia płynu Lugola. Oczywiście kobieta zostaje szumnie nazwana przedstawicielką ekologów (jeśli rzeczywiście wszyscy są tak beznadziejnie tępi, to powinno się ich dodatkowo opodatkować, albo skazać na kamieniołomy). Zresztą mam swoją przewrotną teorię na temat ekologów: to rozbestwione jedynaki, rozwydrzane w dzieciństwie przez rodziców, a w wieku lat około 20-30 pałające szczerą nienawiścią wobec mądrości, pokory, umiaru i zastanowienia, do tego nie wiedzące, że rozpowszechniając głupotę i fakty prasowe nie tylko dezorientują społeczeństwo, ale i stają w obronie lobby węglowego, które by nie chciało budowy w Polsce elektrowni atomowych. Szkoda że nie wiedzą, że mieszkanie w pobliżu elektrowni węglowej jest znacznie bardziej niebezpieczne dla zdrowia niż życie obok reaktora jądrowego. Szczególnie jeśli ta elektrownia węglowa ma już 35 lat i powinna zostać właściwie zlikwidowana.

Polski reaktor a wybuch w Czarnobylu – Onet.pl.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Radio Trzynastego Schronu na TubaFM - czyli słowo o bojkocie Agory - 11:58 - Squonk
Radio Trzynastego Schronu
Idę ulicą i słyszę Gazeta Wyborcza kłamie. Włączam radio a tam Michnik to oszczerca polskości. Otwieram internet, a tu bojkotuj Agorę. Szczerze mówiąc, to rzygać mi się chce na takie rozgrywki, podobne do politycznego szamba jaki wylewa się z Wiejskiej, ukryte za sztafażem "obrony kibicowskich praw i przywilejów". Jako, że idą święta to nie napiszę, że lewica, prawica, komuchy, naziole, faszyści, lewactwo to ten sam szmelc, który się powinno zebrać na taczce i wywieźć poza miasto, aby normalni ludzie mieli raz na zawsze święty spokój.

Za to napiszę, że nasze schronowe radio, zrealizowane w serwisie TubaFM jest dzieckiem sowieckiej mentalności urzędniczej w Polsce, prawnych absurdów i nierealności i z chęcią bym się doczekał bojkotu takich postaw, a nie chodzenia na pasku politycznych cwaniaków, którzy nawet opad deszczu (szkoda, że nie radioaktywnego) wykorzystają do swoich gierek, które uprawiają za sute poselskie pensje, wypłacane z naszej kasy.

Na pohybel idiotom, niech sobie skaczą do łbów, a na pohybel jeszcze większy tym, którzy z otwarta japą im sekundują. Normalni ludzie powinni wiedzieć swoje, bo - parafrazując wielkiego Deng Xiao Pinga: nie ważne czy radio jest lewicowe czy prawicowe, ważne by dobrą muzykę puszczało.

Radio Trzynastego Schronu - może to komuś będzie przeszkadzać, ale działa w serwisie TubaFM ;-)

Polecamy!

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Schrontelewizornia na święta - 17:25 - Squonk
telewizornia

Wietrzyk miło wieje, a słońce za oknem wesoło świeci,
Czas więc ruszyć d..., tyłek sprzed telewizora drogie dzieci!


Wytłumaczenie, dlaczego na święta nie będzie nowej Schrontewizorni znajdziecie tu łoooj >>> Raport telewizyjny na nadchodzący tydzień.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Solidarni z Japonią - 23:13 - Squonk
Solidarni z Japonią
Było dziś na Trzynastym Schronie trochę pieprzenia od rzeczy - jak zawsze w naszym przypadku - to dla odmiany, trochę konkretu. Również jak zawsze w naszym przypadku ;-)

Tysiące kilometrów od nas leży kraj, o którym wiemy tyle co wiemy. Czyli niewiele, ponad dobre samochody, dobrą elektronikę, mangę, anime, zdrowe jedzenie i oczywiście działające na wyobraźnię smakoszy klimatów postapo zrzucone bomby atomowe na Hiroshimę i Nagasaki. A mimo to Japonia jest krajem bliskim Polakom, bardziej niż to by się mogło wydawać. To tam Józef Piłsudski szukał wsparcia w walce z rosyjskim zaborcą, w czym przeszkodził mu Roman Dmowski*. To Japończycy jak żadna inna nacja na świecie zakochała się w muzyce Fryderyka Chopina. Wreszcie prezydent Wałęsa chciał z Polski zrobić drugą Japonię. Te plany to jednak na szczęście historia, bo wystarczy, żebyśmy byli jedną Polską, bogatą swoją różnorodnością.

Co jednak w omawianym tu przypadku łączy Chopina z Japonią? Otóż w Programie Trzecim Polskiego Radia narodził się pomysł wsparcia ofiar i poszkodowanych marcowego trzęsienia oraz tsunami. Zamiast gadających głów czy płaczących misiów powstała płyta z interpretacjami utworów Fryderyka Chopina, w wykonaniu naszych największych asów fortepianu. Krystian Zimerman czy Rafał Blechacz to tylko niektóre z obecnych na płycie nazwisk. Całość objął swoim patronatem Prezydent RP Bronisław Komorowski, a dochód z jej sprzedaży ma trafić - za pośrednictwem Polskiej Akcji Humanitarnej - oczywiście na pomoc dla Japonii.

Mała rzecz, a może dać tyle radości. W końcu to muzyka Fryderyka Chopina.

Solidarni z Japonią - sklep Polskiego Radia
Solidarni z Japonią - Empik

* - Choć w sumie może i dobrze, bo cholera wie co by się stało przez to wsparcie, gdy carat trzymał się jeszcze mocno.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

24 kwietnia 2011
Elektrownie atomowe w zasięgu ręki - 23:39 - nie wiem
Promieniotwórczość
O ile ktoś ma długie przeszczepy. Z obserwacji przeprowadzonych przez mądrych naukowców, którzy swoją pracą postanowili podzielić się z ludźmi w czasopiśmie naukowym Nature wynika, że aż dziewięćdziesiąt milionów ludzi na świecie mieszka w promieniu 30 kilometrów od jakiejś elektrowni atomowej (onetowe źródło podaje, ze jest ich 211 na całym globie, ale – wiadomo – to onetowe źródło). Oczywiście ten rachunek nie został przeprowadzony na darmo. Właściwie nie wiem po co został przeprowadzony, no bo chyba nie w celu straszenia ludzi, ale być może w celu dalszego wykorzystania przez jakiś pseudoekologów, którzy zaraz dorwą się do tego faktu i zaczną nad nim biadolić. Okazuje się bowiem, że gęstość zaludnienia wokół elektrowni jądrowych jest przeciętnie większa niż wokół placówki Fukushima I (przed ewakuacją w promieniu 30 kilometrów od uszkodzonej japońskiej elektrowni mieszkało 172 tys. ludzi).

W rankingu osiedli ludzkich położonych w pobliżu elektrowni przodują Amerykanie – aż 16 milionów z nich ma elektrownię jądrową w zasięgu trzydziestu kilometrów. Na drugim miejscu są Chińczycy, na trzecim: Niemcy. Ciekawe ilu ludzi mieszka w promieniu 30 kilometrów od polskiego reaktora Maria.

Do zapoznania się z jeszcze kilkoma ciekawostkami atomowymi zapraszam na portal Biznes.onet.pl, a sam czekam na pewne porażające materiały, które już za jakiś czas podobno mają się ukazać u naszych sojuszników - także w tym temacie. Ale o tym na razie więcej nie powiem ;-)

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

26 kwietnia 2011
Prypeć 25 lat temu - 19:11 - Ace
W natłoku wspomnień, opinii, komentarzy na temat katastrofy która miała miejsce 25 lat temu w elektrowni w Czarnobylu, na Onecie natknąłem się na coś naprawdę rewelacyjnego. Na portalu znajduje się galeria zdjęć porównująca Prypeć 25 lat temu i dziś. Oglądanie zdjęć kiedy to miasto tętniło życiem, a nie było betonową pustką jest naprawdę powalające.

Galeria na Onet.pl
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

27 kwietnia 2011
Pierś kontra atom! - 1:26 - Squonk
Promienioboobsość
Nasza tzw. klasa polityczna ma wśród swoich przedstawicieli męskiej płci takich, którzy z wdziękiem wieprza wypowiadali się na temat relacji damsko-męskich, damsko-damskich oraz męsko-męskich. A wspominam tutaj o tym, bo aż korci człowieka by pojechać takim stylem, i kreując się na seksistowską świnię głupio zarechotać się, że czemu tak nie jest u nas?

A co to nie u nas?

No bo wczoraj była 25 rocznica wybuchu w elektrowni jądrowej w Czarnobylu, do tego marcowe wydarzenia w japońskiej Fukushimie, jak wolny neutron przyczyniły się do rozpoczęcia reakcji łańcuchowej protestów przeciwko energii atomowej. Rozdawanie ulotek, robienie tzw. ewentów z różnych okazji to codzienność Trójmiasta, a i zapewne innych większych polskich miast. No i właśnie wczoraj odbyły się pikieto-manify przeciwników atomu, w Gdańsku np. pod kompleksem Krewetka. Jak było to w linkach poniżej.

A skąd te odniesienie do spraw damsko-męskich? Ponieważ na Ukrainie odbyła się tydzień temu podobna demonstracja, w której udział wzięły panie rozebrane od pasa w górę. I teraz aż by się chciało napisać, że czemu w naszym przaśno-martyrologiczno-patriotycznym kraju wszystko musi być takie sztywne? Czemu wszyscy muszą być tak zapięci aż po dekolt? Czyż nie lepiej by się człowiek przekonywał do antyatomowych racji, gdyby te były przekazywane pełną, nagą piersią?

Że marzą mi się cycki - powiecie? No nie całkiem, aczkolwiek aż się rwałem by pojechać stylem jakiegoś p'osłem. Ale nie pojechałem, gdyż sam sobie odpowiedziałem, że "jak chcesz cycków to pokaż dupę". A ten "gadżet" na pewno nie trafiłby do nikogo - zwolenników jak i przeciwników energii atomowej.

Więcej znajdziesz tutaj:
Nagie piersi przeciw elektrowni - tego linka zarzucił toga5
Gdańsk: happening przeciwko budowie elektrowni jądrowych

A tu fejsbookowy profil serwisu Energetyka i technika jądrowa [EITJ], gdzie pojawiają się różne atomowe smakołyki.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

28 kwietnia 2011
Przekaż 1% podatku dochodowego Organizacji Pożytku Publicznego #2 - 12:18 - Squonk
1% podatku
Czy Józef Piłsudski wypowiadał się na temat faktu, że Polacy lubią odkładać wiele rzeczy na ostatnią chwilą? Tego być może dowiecie się z naszych forumowych aktualności, kiedy o tym samym dowiemy się też my, i takąż tam wrzucimy.

Natomiast pewne jest, że 2 maja jest ostatnim dniem, kiedy można składać swoje coroczne rozliczenie podatku dochodowego PIT. A w nim umieścić informację o instytucji pożytku publicznego, której chcemy przekazać 1% naszego podatku. Przekazać, ale nie w sensie, że musimy wyjąć naszą kasiorę i ją wpłacić. Czy mamy niedopłatę czy mamy nadpłatę podatku nasza ukochana Ojczyzna i tak musi dostać swoje. Ale z tego co jej się należy, łaskawie może ona przekazać ów 1%, wybranej przez nas organizacji. Wystarczy tylko podać numer KRS, który taka organizacja posiada i jechane. Resztą zajmie się już urząd skarbowy.

Niby nic wielkiego taki czyn, ale zawsze pożyteczne.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

29 kwietnia 2011
Bartoshowa dwunastka - 13:54 - nie wiem
Bar pod Martwym Mutkiem
I to wcale nie parszywa. A chodzi o najnowszą, dwunastą aktualizację bloga o sympatycznej nazwie Bar pod Martwym Mutkiem. Posprzątawszy po ostatniej burzy piaskowej, która nawiedziła jego Bar, Bartosh (swoją drogą z takim imieniem i ksywą los barmana był mu chyba pisany) wziął się za dorzucenie do postapokaliptycznego pieca oraz odświeżenie kilku atomowych trunków. Tym razem w jego aktualizacji znajdziecie:
A to wszystko w


W związku z tym – hej, kto człowiek, na Molocha!
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

EITJ – #34 Fukushima, Czarnobyl i inne kwestie - 15:17 - nie wiem
Energetyka i technika jądrowa
Uf, od 17 listopada 2010 nie pisaliśmy o nowych podcastach serwisu EITJ, a jedynie kilka razy wspomnieliśmy o nowinach pojawiających się na blogu trójmiejskich ekspertów atomowych. Bardzo się cieszę, że tę passę mogę przerwać i poinformować Was o nowym odcinku podcastu, który chyba ma nadrobić zaległości, bo trwa aż prawie 44 minuty. Tym razem (chociaż nie pamiętam, czy w poprzednich odcinkach ten motyw się pojawił, bo dość dawno EITJ nie słuchałem) w słuchaniu rozważań Łukasza i Kamila towarzyszyć nam będzie przyjemna dla ucha fortepianowa melodia. Kamil i Łukasz będą dyskutować o elektrowni atomowej w Fukushimie: jej systemach zabezpieczeń oraz położeniu (okazało się, że scenariusz, który los odegrał w Fukushimie, nie był brany pod uwagę nawet w najczarniejszych przypuszczeniach), omówią przebieg awarii w Japonii i porównają go, by wskazać różnice, z awarią sprzed dwudziestu pięciu lat w Czarnobylu (przy okazji informując, że w elektrowni atomowej nie może dojść do wybuchu jądrowego, ale to powinniście wiedzieć chociażby z krytyki Fallouta 2 i jego zakończenia, którą kiedyś, dawno temu, Rezro przedstawił na naszym forum newsowym). Kolejnym punktem programu będzie Inicjatywa Antynuklearna, a przy okazji poruszenia kwestii tej grupy, pojawi się problem pseudoekologów, których, jak wiadomo, nikt chyba nie lubi.

Przy okazji dowiecie się, że w Polsce awaryjne generatory prądu w szpitalach to zespoły złożone m.in. z silnika czołgowego, a prowadzący podcast mają problem z tym czy prąd natęża się czy napina ;-P (obiło mi się o uszy, że jest natężenie prądu oraz napięcie, czyli różnica potencjałów; to pierwsze mierzy się w amperach, a to drugie w woltach). Pozostaje mi tylko polecić długi, chociaż bardzo ciekawy, no i wyczekiwany już od dawien dawna trzydziesty czwarty odcinek podcastu Energetyka i technika jądrowa pt. Fukushima, Czarnobyl i inne kwestie.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<<Niusy

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer