<<Niusy
01 października 2010
Z czym do ludzi #3 - czyli słów kilka o Polskich Wojskach Lądowych - 11:35 - Veron
Kołowy transporter opancerzony Rosomak
Po Marynarce Wojennej i Siłach Powietrznych przyszedł czas na kilka zdań o Polskich Siłach Zbrojnych. W jednym z ostatnich newsów zaprezentowaliśmy artykuł oględnie traktujący o całości polskiej armii - jej zawodowości, ale nieprofesjonalności, "zapaści finansowo-technicznej" i "uprawianiu intelektualnego disco polo w dziedzinie bezpieczeństwa". W tej nowinie chciałbym napisać kilka słów o wojskach lądowych, które - parafrazując słowa poety - są, a jakoby ich nie było.

Armia biurokratów - tak można podsumować wieloletnie działania Ministerstwa Obrony Narodowej w sferze usprawniania i modernizacji armii. Politycy miast inwestować w żołnierzy, zapewniać im nowoczesną broń, amunicję - z uporem maniaka powiększali aparat urzędniczy z tym związany. Siły Zbrojne Rzeczpospolitej Polskiej liczą około 100 tysięcy żołnierzy, z czego 60% stanowią wojska lądowe. Dysponują także etatami cywilnymi - wymienić tu trzeba pracowników MON w centrali i jednostkach na terenie kraju, instytucje w rodzaju Agencji Mienia Wojskowego, urzędników zajmujących się emeryturami, systemem kształcenia, szkoleniem zawodowym, wojskową służbą zdrowia, a także prawników, ekspertów i innych. Sam MON ma problem z określeniem, ilu cywilów zatrudnia, może być to jednak nawet 60 tysięcy osób, czyli... liczebność polskich wojsk lądowych. Jaka jest siła ognia urzędniczej ciżby, można szybko oszacować.

Co więcej, początkujący urzędnik zarabia ok. 25% więcej niż zawodowy żołnierz rozpoczynający służbę. System awansów można natomiast określić jednym słowem - patologia. Wśród ok. 100 tysięcy żołnierzy jest ponad 33 tysiące szeregowych, za to 41 tysięcy podoficerów. Dowódców mamy więcej niż podwładnych. Ha!

Utrzymywanie przez MON tak wielu, umówmy się, zbędnych urzędników, instytucji oraz niemal ciągłe powiększanie aparatu biurokratycznego skutecznie ogranicza jego możliwości inwestycji w to, co w wojsku najważniejsze - żołnierzy i sprzęt. Fundamentem polskiej siły ognia są 753 czołgi, w tym niemal 600 radzieckich T-72 opracowanych w latach '70. Władze PRL na przestrzeni lat kupowały następne modele tych czołgów, toteż najstarsze, będące jeszcze na chodzie i używane w armii mają już ponad 30 lat. A przecież nic nie trwa wiecznie - czołgi psują się, to oczywiste, części zamiennych jednak nikt już nie produkuje (od połowy lat '90).

O wyczynach polskich saperów mogliśmy usłyszeć z różnych mediów. Sukcesu nie odnieśliby jednak, gdyby nie nowoczesny sprzęt otrzymany od Amerykanów. Potwierdza to tylko ogromny potencjał, jaki tkwi w naszych chłopcach, który brawurowo psuje rząd. Podejrzane zakupy, afery korupcyjne, fatalne rozplanowanie wydawania publicznych pieniędzy zaowocowały kilkunastoma sprawami badanymi przez prokuraturę wojskową i dużym zaangażowaniem Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Wystarczy wspomnieć aferę z zakupem rakiet krótkiego zasięgu, na które wydano 5 miliardów złotych. Okazało się, że w Polsce są bezużyteczne, bo działają dobrze jedynie na pustyni Negew (południowy Izrael), poza tym jakimś cudem nie dokupiono do nich wyrzutni...

W skład armii lądowej Polskich Sił Zbrojnych wchodzą 4 dywizje, po 2 brygady artylerii, logistyczne i saperów oraz po 1 brygadzie desantowo-szturmowej i kawalerii powietrznej. Dysponujemy, oprócz wymienionych wyżej czołgów, ponad 1100 wyrzutniami artyleryjskimi, 185 wozami dowodzenia, 160 śmigłowcami i 150 wozami technicznymi. Najwięcej zaś posiadamy wozów bojowych i rozpoznawczych - prawie 1600, w tym ok. 300 słynnych Rosomaków. Cóż z tego, skoro - to zdanie pisałem już w swoich nowinach o Polskich Siłach Zbrojnych - stan naszej armii jest znacznie gorszy niż jesienią 1939 roku. O ile wtedy napadnięta Polska potrafiła bronić się ponad miesiąc, o tyle dziś ugięłaby się po kilku dniach. Wnioski nasuwają się same, kiedy jednak nasuną się one MON?

Na podstawie: "Gotowość do klęski" (w) "Angora", nr 38(1057) z dn. 19.09.2010, L. Szymowski
pl.wikipedia.org
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Gone with the… bla bla blastwave! - 16:55 - nie wiem
Nie żebym się nabijał z jąkających, a gdzież tam bym śmiał! Nie wiem jednak czy zdajecie sobie, drodzy czytelnicy, sprawę z tego, w jak szybkim (szalenie szybkim, niebagatelnie szybkim, ku…kuryku?) tempie postępuje ogólnie rozumiany przyrost informacji. Tutaj przyrastają pewne informacje, tam inne, w każdej dziedzinie tworzy się poddział wiedzy nierzetelnej, masowo i bez zastanowienia podawana wiedza nie służy zwalczaniu niewiedzy, a jedynie kształtowaniu paranoi. Możliwość interpretacji apokalipsy rozszerza się więc o jeszcze jedną opcję – medialnego ścieku, albo ścieku niemedialnego, który, zawierając elementy informacyjnie nieprzydatne, będzie zalewał świat skuteczniej niż rzekoma woda z topniejących lodowców. Wszystko pójdzie na dno, dno znajdzie się na wysokości okien, trzeba będzie wyższych butów, Tatry będą rajem do nurkowania, bla dno, pójdzie bla, wiadomo, kurka, cip cip, bla bla, daszek, kurde bele, beczka, ble bla, blondyn, blok, bla ble, papla, grengolada, de, bla.

Tym razem jednak szczęśliwie ratujemy was przed tą informacyjną apokalipsą i wyrazu bla nie rozwijamy w zbędną paplaninę, a w słowo blastwave, do którego dodajemy Gone with the, co daje nam pełen tytuł postapokaliptycznego komiksu. Ależ przewrotnie, prawda?

Gone with the Blastwave
Przeminęło z bombami
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Borderlands - bunt maszyn - 22:28 - Uqahs
Borderlands
Na Pandorze rozpoczęła się rewolucja. Od wtorku gracze mogą spróbować położyć kres tej rewolucji robotów ściągając kolejne rozszerzenie Claptrap's New Robot Revolution. Nie wiadomo tylko czy roboty walcząc o swe prawa nie mają choć odrobiny racji. Wszak na każdym kroku są popychane przez nas - niewdzięczników i ciemiężycieli. Następnym razem więc może okażcie im trochę ciepła i odkurzcie wasz komputer.

Dodatek kosztuje 10 dolców i zapewni graczom 20 nowych misji, nowych przeciwników czy kolejne obszary planety do zwiedzenia. Z okazji premiery tego rozszerzenia możemy podziwiać trailer, do którego tekst mogliśmy przeczytać już w sierpniu. Mimo to, trailer jest fajnie zrealizowany. Znajdziecie go w rozszerzeniu newsa.

Jeśli zaś myślicie o zakupie tego dodatku, a może też łakomym okiem patrzycie na wcześniejsze rozszerzenia, to nie są one dostępne w naszym kraju. Jednakże Cenega planuje wydanie edycji Game of The Year, w której znajdziecie anglojęzyczną grę, a także kody do ściągnięcia wszystkich czterech DLC. Bonus stanowić będzie mapa Pandory.


Źródło: Game Exe
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

02 października 2010
Przedwiośnie żywych trupów - fragment - 3:52 - Squonk
Przedwiośnie żywych trupów
Na 6 października Agencja Wydawnicza Runa przewidziała datę premiery książki odnoszącej się do dzieła Stefana Żeromskiego Przedwiośnie, mającej wielce wymowny tytuł Przedwiośnie żywych trupów.

Chwila! Dzieła?! Nie czytałem, skorzystałem z opracowania i co mi zrobicie? Wobec tego Wy bądźcie tacy bardziej spragnieni wiedzy niż ja za czasów szkoły średniej i zapoznajcie się z fragmentem Przedwiośnia żywych trupów, za którą to powieść odpowiadać ma Kamil Śmiałkowski oraz - a jednak - Stefan Żeromski!

Fragment powieści
Książka na stronie wydawcy

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Forum Trzynastego Schronu nie działa - 19:31 - Squonk
Informujemy, że doszło do włamania na schronowym forum, stąd też jak sami widzicie - ono nie działa. Za poprzednie włamania do naszej newsowni mogliśmy "podziękować" założycielowi naszego byłego serwisu sojuszniczego Outpostu - Kamilosowi* - który pracując w zawodzie webmastera nie widział niczego złego, by włamywać się na Trzynasty Schron oraz kasować i modyfikować jego zawartość.

Komu mamy tym razem za to podziękować to się na razie tylko domyślamy. Ślady z logów serwera wskazują na Stargard Szczeciński, zapewne przypadkiem kojarzony z tej okazji z pewnym zlotem fanów postapokalipsy i chłopcami, którzy widzą problem dopiero wtedy, kiedy sprawa zostanie zgłoszona prokuratorowi.

* - a mógł tylko czytać i podglądać :-D

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

03 października 2010
Dzień Pieszego Schronowicza! - 0:13 - Squonk
W związku z włamaniem do naszego forum nie będziemy urządzać seansów nienawiści i pławienia się w klace przydupaśnych nam osób (gdyby jeszcze tacy w ogóle byli), połączonych z szukaniem żydowskich przodków u tych, którzy są nieprzyjaźni dla Trzynastego Schronu. Takie coś to tam gdzie nie ma postapokalipsy w kulturze i sztuce. Choć słowa k...a ich mać - czyli tych, którzy stoją za niszczeniem zasobów Trzynastego Schronu - same cisną się na usta, to w tym interesie trzeba mieć klasę i jaja. My je mamy i dlatego działamy od już ponad 10 lat, nie musząc się płaszczyć i otaczać gronem klakierów, gotowych na zrobienie każdego ku...twa byle być poklepanym po pleckach.

Dlatego, póki nie ogarniemy sprawy z przywróceniem działania forum, to ogłaszamy Dzień Pieszego Schronowicza!!!

Skojarzenie z Misiem jak najbardziej wskazane, gdyż zamiast buszować po naszym forum zapraszamy Was do zapoznania się z pozostałymi modułami społecznościowymi Trzynastego Schronu. Gdzie znajdziecie do nich linki? W stopce strony, na samym dole telewizorka. Zajrzyjcie do naszego Twittera, Facebooka, Picasy, YouTuba i pozostałych.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Bla bla bla - 0:42 - nie wiem
Komentarze do nowin nie działają, nie działa też forum, więc pozwolę sobie squonkowego newsa skomentować tutaj:

to aż kipi od okropnego lansu. No ale cóż, może teraz sytuacja zmusi was również do oglądania działów Schronu (to to takie coś, do czego odnośniki są po lewej stronie ekranu telewizorka i to naprawdę działa, jest aktualizowane i, jakby się uprzeć, to nawet ciekawe, wbrew pozorom).

A forum i tak tylko pożera czas ;-P
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Relacja z rozrywki: Afterfall okiem Game Exe - 10:41 - nie wiem
logo Game Exe
Korzystając z faktu, że nie muszę nowin wrzucać na forum (nawet jeśli to chwilowe), bo obecnie forum… powiedzmy, że ma gorsze dni, co niekoniecznie jest jego winą… No nieważne. W każdym razie z tego faktu skorzystam i napiszę o relacji, którą znany wam Zagłoba (ówdzie Tokar) przygotował na podstawie prezentacji gry Afterfall: InSanity, przygotowanej przez studio Nicolas Games oraz CD Projekt.

Na pewno każdy sceptyk i ten, kto Afterfalla włożył już między bajki, będzie miał niezły ubaw z przeczytania relacji, bo oprócz standardowych zagadnień, takich jak muzyka, fabuła, plany wydawców, inspiracje czy klimat, Zagłoba zapytał też o kwestie w dużym stopniu drażliwe, czyli kontakt Nicolas Games z fanami, a jego rozmówcy starali się na nie odpowiedzieć. No właśnie – starali się. A czym im się udało na tyle przekonująco, by zachęcić i was, odpowiedzcie sobie sami.

"Afterfall: InSanity" - relacja z pierwszego pokazu gry – Tokar.

PS. Z racji niedziałania forum piętnaście kilo wpierdolu przyznaję Squonkowi tutaj. A to dlatego, że wyżej zalinkowaną relację przeczytał, a nawet skomentował, a nowiny na Schronie nie napisał!
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Bum – i co dalej? Czyli o postapokalipsie mówi Ulyssaeir - 17:58 - nie wiem
Popsuło się forum, nie samo oczywiście i tym razem to nie nasza wina, ale skoro zaganiamy was do oglądania działów, to do jednego z nich wrzucimy coś nowego. Chodzi o niedługi, ale zastanawiający (mnie tam się spodobała najbardziej konkluzja, że filozofią jest apokalipsa) tekst Ulyssaeira (a spodziewaliście się jakiegoś łatwo wymawialnego/odmienianego pseudonimu na Schronie?). Zresztą co tam wam będę zachwalał, przeczytajcie sami i sami oceńcie. Wstawiłbym jeszcze obrazek tu po prawej (ci bystrzejsi zrozumieją dlaczego to szczyt szczęśliwości, że wstawiamy obrazki akurat po PRAWEJ stronie nowiny, a tym mniej dowcipnym nich wystarczą domysły), ale nie chce mi się żadnego szukać.

Bum – i co dalej? - Ulyssaeir.

PS. Forum już chyba wstało, ale mam nadzieję, że nie będę musiał tej nowiny tam wrzucać. W końcu jest dzisiaj dzień wolny od pracy, no nie?
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Forum Trzynastego Schronu działa... powiedzmy - 23:27 - Squonk
Po krótkim zawieszeniu nasze forum znów działa. Znów, aczkolwiek nie do końca jeszcze ogarnęliśmy kwestie na odcinku technicznym. Za to wstępnie ustaliliśmy metodę działania oraz namiary osoby/osób, które za tym stały. Szczecin/Stargard Szczeciński potencjalnie wskazują na konkretne i znane w swojej działalności osoby, które już raz przyłożyły swoje plugawe łapy do usunięcia systemu newsów Trzynastego Schronu znajdującym się na Wortalu Phoenix.

Jak coś wiedzieliście to trzeba to było zgłosić prokuraturze - to stereotypowa odpowiedź tychże, gdy swoje "możliwości" pokazali w 2007 roku usuwając z sieci serwis Fallout Corner. Czy to te same osoby? Takiej pewności w 100% oczywiście na razie nie mamy. Jeśli jednak ktoś stara się zalogować z tego a nie innego konta, oraz zmienia ustawienia kont tych a nie innych osób to znaczy, że musi dobrze się orientować w dawnych zaszłościach. Postaramy się więc przekazać zdobytą wiedzę w odpowiednie miejsca, w tym być może i do przywołanej tu prokuratury.

Być może forum znów zniknie bądź zostanie wyłączone, ale to by nas nie zdziwiło, bo dobrze znamy metody działania tego środowiska i osób w nim się obracających. Zobaczymy więc.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

04 października 2010
Lekcja miejskiego survivalu #6 - 12:49 - Squonk
Polskie Koleje Państwowe
Nareszcie/w końcu/znowu (niewłaściwe skreślić) zaczął się nowy rok studencki. Spragniona wiedzy młodzież będzie przemierzać nie raz i setki kilometrów naszej kochanej Ojczyzny, by znów budować siłę i potęgę "zielonej wyspy" - jaką jesteśmy - powiększając intelektualną moc naszego społeczeństwa podczas pilnych i wytężonych studiów. A zrobią to za pomocą niezawodnych i niezastąpionych polskich kolei, które...

...które wyglądają jakby się wyrwały z najlepszych filmów wielkiego i niezastąpionego Stanisława Barei. Pamiętacie scenę w szatni z Misia? Coś podobnego występuje bowiem na polskich kolejach, które - jak się okazuje - nie odpowiadają za informacje o odjazdach pociągów z peronów. Kto za to odpowiada? Pińcset halfnasta spółka, którą jak tuczne prosie obrosła struktura PKP. Po co są te spółki? Oczywiście po to by poprawiać efektywność zarządzania, przy jednoczesnej restrukturyzacji i ograniczaniu kosztów, ewentualnie, by czyjaś córeczka lub synek miał ciepłą posadkę w firmie założonej przez kolejowych związkowych bambrów. Każda wersja może być w tym przypadku prawdziwa.

A pasażer? A kogo to obchodzi...

PKP: za informacje o naszych pociągach nie odpowiadamy

Uczcie się więc - w tym oczywiście uczcie się na studiach - przetrwania w polskiej dżungli absurdów oraz oglądajcie filmy Barei!



Podgląd newsa | Skomentuj newsa

05 października 2010
Kalendarz Trzynastego Schronu na październik - 2:29 - Squonk
Trzynasty Schron
Obrady plenum Komitetu Centralnego Trzynastego Schronu...

Załoganci krótszym stażem ze strachem w oczach patrzą na skaczących sobie do gardeł dwóch redaktorów - Squonka i nie wiema, którzy ustalają kto ma być tym dobrym, a kto tym złym. Uqahs zawzięcie w czymś pod stołem gmera - znaczy chyba gra, Jim znów coś czyta o projektach, w które po ukończeniu zagra pewnie tylko rodzina ich twórców. Ace żłopie kolejnego browara, Veron zawzięcie coś czyta albo pisze - a może robi to wszystko jednocześnie - cholera wie. Marszałkowie i generalicja śpią, bo mają to wszystko w dupie (znaczy sytuację ogólną, a nie Trzynasty Schron), współpracownicy zawzięcie słuchają wytężając uszy i oczy (a może na odwrót) w niekłamanym podziwie dla redaktorów. Słowem dzień jak co dzień.

Wtem, na mównicę wchodzi w poplamionym od farby uniformie nasa3000, chrząka, spluwa do zardzewiałej skrzynki pocztowej stojącej w najczarniejszym - jak pupa Jacksona, albo Samuela L. - kącie i zaczyna przemowę:

Nauczyciele i nauczycielki. Belfrowie i belferki. Profesorzy, profesorki. Dozorcy, sprzątaczki, pielęgniarki i dentystki szkolne. I wy wszyscy, którzy męczycie się każdego dnia z tymi tłumokami, imbecylami, głupkami, skretyniałymi bałwanami, debilami (o tak na nas wołała nasza Matematyca) osłami, zakutymi łbami, debilami (a to już było) ciołkami leśnymi, misiami puchowymi itd... itd...

Dziękujemy wam, żeście nas gnębili, kopali, gryźli, drapali... wspierali, tulili, uczyli, kochali. Może jeszcze kilka razy by się przydało w dupę, od Was, szanowne grono pedagogiczne dostać. Dziękujemy MY Schronowe Pacanki, Baranki, Głupolki i Kozie Matołki...


A co było dalej, tego się dowiecie na schronowym CHOMIKU

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Filmowe wieści 6: Postapokaliptyczna posucha - 15:25 - Veron
Wieści filmowe
Niestety, tytuł jest dość wymowny i wyjaśnia wiele. Mimo premier wielu świetnych filmów tego lata, w tym klimatycznego "Resident Evil: Afterlife", newsów z planów zdjęciowych do produkcji najbardziej nas interesujących, czyli postapokaliptycznych, było jak na lekarstwo. Miejmy nadzieję, że proceder ten odwróci się i następne odsłony Filmowych wieści okażą się bardziej płodne. I jeszcze słowo ode mnie. Jako że to mój autorski cykl newsów (ach, zaleciało profeską, c'nie?), postanowiłem wprowadzić w nich kilka zmian, ale o tym na koniec. Zapraszam do lektury.

* * *


Mad Max: Fury Road


Prace nad najnowszą częścią serii "Mad Max" idą pełną parą. George Miller, reżyser projektu, podobno postawił na realizm, dlatego wiele scen akcji kręconych jest bez pomocy komputera. Dzięki temu na planie zużyto już 130 samochodów i motocykli, a liczba popisów kaskaderskich sięgnie prawie 300. Oczekujemy z niecierpliwością... to znaczy... ekhm...

Więcej na Filmweb

* * *


Mroczna Wieża


O ekranizacji "Mrocznej Wieży" Stephena Kinga pisaliśmy już na Trzynastym Schronie. Sam autor wypowiedział się ostatnio, że najchętniej widziałby w głównych rolach obsadę... "Zmierzchu". To oczywiście żart, ale kto wie czy producenci nie potraktują go poważnie - efekt komercyjny wydawałby się murowany.

Źródło: Stopklatka.pl

* * *


Dzień Tryfidów


Powieść Johna Wyndhama "Dzień Tryfidów" ekranizowano dotąd już dwukrotnie. Nie przeszkadza to jednak hollywoodzkim producentom na przygotowanie jeszcze jednej wersji klasycznej opowieści. Całość ma powstać w trzech wymiarach, a odpowiedzialnymi za nią mają być ludzie od "Transformersów", co, przyznam się, dość mocno mnie niepokoi. Ufajmy, że wyjdzie im to lepiej niż ich największy przebój.

Więcej na: Filmweb oraz Quiet Earth

* * *


Sędzia Dredd


Prace nad nową wersją "Sędziego Dredda" powoli nabierają tempa. Wiadomo już, że film nosić będzie tytuł "Dredd". W rolach głównych zobaczymy Karla Urbana i Olivię Thirlby.

Źródło: Filmweb

* * *


Skyline


O produkcji fantastycznej "Skyline" pisałem w ostatnich Filmowych wieściach, więc nie będę się specjalnie powtarzał. Przypomnę jedynie, że będziemy mieli do czynienia z czymś przypominającym nieco "Dystrykt 9". W sieci pojawił się za to zwiastun filmu, który robi całkiem niezłe wrażenie.

A jak informuje Filmweb, nim jeszcze światło dzienne ujrzało pierwsze "Skyline", ruszyły już prace nad jego sequelem. Przyznam, że to co najmniej niepokoi jeśli chodzi o jakość pierwowzoru, ale... miejmy nadzieję, że bedzie okej.

Nowy zwiastun filmu "Skyline" na Filmweb

* * *


Zombieland


Scenariusz do sequela ciepło przyjętej komedii "Zombieland" jest już gotowy, a jego pierwsza wersja jest podobno całkiem niezła. Na rozpoczęcie prac nad filmem przyjdzie nam jeszcze jednak poczekać, gdyż Ruben Fleischer, reżyser pierwszej części, ma w planach inne projekty. Jest jednak na to duża szansa.

Więcej na: /Film

* * *


Powstanie filmowa adaptacja komiksu Josepha Kosinskiego "Oblivion", który nieco trąci klimatami postapokalipsy. Prawa do ekranizacji przejęło studio Disneya i będzie to "futurystyczne, fantastyczno-naukowe love story".

Źródło: /Film

* * *


Wzbudzający kontrowersje, choć uznany reżyser Abel Ferrara, przygotowuje się do realizacji apokaliptycznej produkcji "The Last Day on Earth". Film opowiadać będzie "jak zachowywać się będą ludzie wiedząc, że ich świat zaraz zginie, a oni wraz z nim. Ferrara nie zamierza pokazywać samej apokalipsy, a skoncentrować się na poprzedzających ją wydarzeniach."

A więc klasyczne preapo. Trzymajmy kciuki, bo poprzednie projekty filmowca niestety upadły.

Więcej na Filmweb

* * *


I o kosmitach raz jeszcze. Willem Dafoe i Bob Hoskins zostali zaangażowani do brytyjskiego filmu "Transmission". Ma być to "opowieść o inwazji obcych, do której dochodzi podczas całkowitego zaćmienia słońca. Film określany jest jako połączenie "Pitch Black" z "28 dni później"."

Źródło: Filmweb

* * *


O projekcie "Gravity" pisałem oględnie w czwartej części Wieści. Producenci, a dokładniej Alfonso Cuaron, są w fazie poszukiwań odtwórczyni głównej roli, a pod uwagę brane były lub są takie tuzy jak Angelina Jolie, Sandra Bullock, Natalie Portman, Naomi Watts czy Marion Cotillard, zaś zaangażowany jest już w nią Robert Downey Jr. Jest więc szansa, że będzie to produkcja solidna, biorąc pod uwagę także plany twórców dotyczących fabuły filmu.

Dużo więcej na /Film

* * *


Gdzie to postapo?

Jak informuje Filmweb, cytat - "najnowszy film Danny'ego Boyle'a "127 godzin" zdaje się być opowieścią niezwykle angażującą emocjonalnie. Niektórzy widzowie z trudem znoszą oglądane obrazy, czego rezultatem są interwencje pogotowia ratunkowego."

Jak donoszą media, twórca znakomitych "28 dni później" ma sporą szansę na kolejnego w karierze Oscara za film, który opowiada o dramatycznej wyprawie w góry alpinisty Aarona Ralstona.

Więcej na Filmweb

*


Nie milkną głosy krytyki ukierunkowane na osobę Uwe Bolla, uważanego za jednego z najgorszych współczesnych reżyserów, który w swoim nowym filmie "Auschwitz" zamierza przedstawić dzień z życia obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Temat jako niezwykle delikatny tak też powinien być przedstawiony, jednakowoż widzowie po obejrzeniu zwiastunu "Auschwitz" stwierdzili, że reżyser "wykorzystał jedną z największych tragedii w dziejach ludzkości do nakręcenia pozbawionego wartości i nastawionego na szokowanie obrazu."

Boll broni się: "Najbardziej znienawidzą mnie Niemcy, bo nie pokazuję w filmie rodaków, którzy mieli jakieś wątpliwości, czuli, że nie powinni tego robić. Prawda jest taka, że wszyscy brali w tym udział."

Więcej informacji i osławiony zwiastun

*


Film "Zenith", który określany jest jako retrofuturystyczny i steampunkowy (czyli klimaty "około falloutowe"), opowiadać ma moralnym pojedynku ojca i syna, rozgrywającym się na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Brzmi zawile, ale zwiastun robi niezłe wrażenie.

Zwiastun i więcej info na temat filmu

*


Na koniec kilka słów o filmie, którego fabuła jest niezwykle "na czasie", będąc jednocześnie bliską przeciętnemu człowiekowi, dlatego tak przerażającą. Film "Trust" "opowie historię rodziców, którzy dowiadują się, że ich 14-letnia córka została zgwałcona. Sprawca poznał dziewczynę na internetowym chacie, gdzie zyskał jej zaufanie udając nastolatka."

Źródło: Filmweb

* * *


A teraz o zapowiadanych zmianach. Ze względu na ograniczenie czasowe i - nazwijmy to - chęciowe oraz fakt, że Filmowe wieści w obecnej formie nie spełniają moich oczekiwań w kwestii poczytności (prawdopodobnie ze względu na ich długość), postanowiłem, że od następnej odsłony będą to nowiny znacznie bardziej skondensowane, czyli przede wszystkim krótsze i bardziej treściwe. Rezygnuję także z sekcji "zwiastunowo", gdyż patrząc z perspektywy czasu, wydaje mi się zbędna. Nie oznacza to, że Filmowe wieści będą od teraz gorsze - będą inne oraz może być ich więcej, choć to oczywiście zależy bardziej od filmowców i ich dzieł niż ode mnie. Ja zaś z całych sił postaram się, by utrzymały dotychczasowy (mam nadzieję, że wysoki) poziom. Pozdrawiam!
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Mapa moskiewskiego metra z Metra 2033 - 15:33 - Squonk
Metro 2033
Kiedy w Polsce wyjdzie kontynuacja historii, którą z zapartym tchem poznaliśmy w książce Metro 2033? Nie wiecie o co chodzi? Oczywiście o powieść Metro 2034, która została wydana w zeszłym roku w Rosji. U nas będzie kiedy będzie, a na pewno będzie - więc bez obaw.

Póki jednak co, polecam zapoznać się z mapą moskiewskiego metra, którą podrzucił nam zielenina323. Tak - wiem - mapka jest dołączona do książki, ale (...) zdenerwowania można było dostać podczas czytania, ciągle wertując kartki by się do niej dostać. Że miałbym ją wyrwać z książki? Takie barbarzyństwo nie wchodzi w rachubę.

O to więc mapka do Metra 2033 - bierzcie i drukujcie >>> mapa Metro 2033.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Najświeższe wieści z New Vegas - 17:59 - Uqahs
Fallout: New Vegas
Schron ostatnio nieco zwolnił z powodu brutalnych ataków pod jego adresem kierowanych przez tych, co wskazują gdzie kto stał, i jak wygląda białe, a jak czarne. No ale nie czas na przywoływanie niemiłych wspomnień, bo oto w sieci roi się od nowych informacji o Falloucie: New Vegas.

Po pierwsze, a właściwie to po trzecie, ukazał się trzeci odcinek dzienników twórców gry. Tym razem ekipa Obsidianu opowiada o stylu grafiki w New Vegas. Jak się okazuje, a co nie jest jakimś wielkim odkryciem, główną inspiracją dla artystów było Las Vegas z lat 50. ubiegłego wieku. Filmik znajdziecie na kanale YT Bethesdy.

Drugą ważną informacją jest spis utworów, jakie będzie można usłyszeć w postnuklearnych audycjach radiowych. Choć lista jest niepełna, to już wiemy, że do naszych uszu dojdzie głos Franka Sinatry, Peggy Lee czy Nata Kinga Cole. Po spis utworów odsyłam ponownie na stronę Bethesdy.

Jeśli zaś posiadacie leciwego blaszaka, to ucieszy was zapewne fakt, że nowy Fallout nie będzie wymagał elektrowni atomowej, aby działać. Jego minimalne wymagania sprzętowe to procek Dual Core 2,0 GHz, karta graficzna z serii Geforce 6 albo ATI 1300 XT, 2GB RAMu no i 10 GB wolnego miejsca na dysku.

Fallout: New Vegas trafił już do tłoczni, a jego premierę zaplanowano w Europie na 22. października. W sieci pojawił się też 10-minutowy fragment z gry, ale Bethesda szybko go zablokowała na YouTube. Zamiast niego polecam pokaz gry w wykonaniu Pete'a Hinesa z targów PAX.

Dla posiadaczy konta na popularnym facebooku Bethesda przygotowała grę, w której do wygrania są niezwykle atrakcyjne nagrody. Za pierwsze miejsce można m.in. załapać się na wyjazd do Las Vegas. Na innych szczęśliwców czekają Xboxy 360, edycje kolekcjonerskie gry oraz koszulki.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

06 października 2010
Oldtimery w Galerii Bałtyckiej - 3:01 - Squonk
American Dream
Krynica przenikliwości politycznej, oaza cnót i moralności - nie, nie mówię o sobie, zaznaczę - a niejaki Panie Prezesie ogłosił niedawno, że prezydent Komorowski rozpoczął wojnę z kościołem. Nie skojarzył jednak chłopina, że od wielu już lat rolę kościołów - jako tzw. sal zebrań ludowych - przede wszystkim w wielkich miastach przejmują centra handlowe. A to jakaś gwiazda z tiwi w przebraniu poziomki zareklamuje pasztet drobiowy, a to - wracając do kościoła - zamiast iść na mszę, na której pan proboszcz zacieszać będzie do wyborów kandydatów wiadomej partii, lepiej wybrać się właśnie do nowej świątyni... Konsumpcji...

Ale zaraz, zaraz! Centra handlowe to nie tylko miejsca w których można się oddać radosnemu spółkowaniu z cielcem kupowania dóbr materialnych. Można w nich dotknąć wielkiego świata, patrząc choćby na ekspozycje zegarków za kilkanaście tysięcy złotych. Można też czasem liznąć kultury, oglądając ciekawe wystawy fotografii czy jakieś okazjonalne "instalacje". Można wreszcie nacieszyć oczy widokiem amerykańskich samochodów z lat 50'ch ubiegłego stulecia. Tak, tak - zza kołnierza wysuwa się oczywiście stylistyka retro, którą mocno jest podlany Fallout, choć w mutacji futurystycznej.

American Dream - galeria na schronowej Picasie.

Samochody można oglądać w gdańskiej Galerii Bałtyckiej do 17 października.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Stan Wojska Polskiego - 10:26 - Ace
PKW w Afganistanie
Na portalu Interia.pl ukazał się wywiad z gen. Waldemarem Skrzypczakiem, byłym dowódcą Wojsk Lądowych. Z wywiadu dowiedzieć się możemy o nadmiernej ingerencji polityków w struktury armii, sposobie formowania kontyngentów oraz co powinien w czasie misji robić żołnierz oddziałów bojowych.

Link do wywiadu

Jedynym komentarzem może być tylko ta piosenka: "Oda do szefa"

Źródło: Zafganistanu.pl

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Na 10'te urodziny 10'go za 10 złotych do kina - 13:11 - Squonk
Cinema City
Zamiast siedzieć na naszym forum, czytać bzdury jakie czasami wypisują tam redaktorzy Trzynastego Schronu (kto, ja?), lub co gorsza gmerać w jego zasobach - jak pewni chłopcy z wiadomych środowisk - idźcie do kina.

Okazja jest ku temu dobra, gdyż sieć Cinema City z okazji swoich dziesiątych urodzin, 10 października br wpuści spragnione filmowych wrażeń tłumy na salony tylko za 10 złotych! Zaś na filmy 3D za 15 zł.

10 urodziny Cinema City!

Nowinę podrzucił szmergiell.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

07 października 2010
Monsters - 23:48 - Vegeir
Podobał Wam się Dystrykt 9? Jeśli tak, to zapraszam do zapoznania się ze zwiastunem nowego filmu w podobnych klimatach. Kilka lat temu NASA odkrywa życie poza Układem Słonecznym i wysyła sondę w celu pobrania próbek. Podczas powrotu na Ziemię sonda rozbija się nad Ameryką Północną. Wkrótce połowa Meksyku zostaje objęta kwarantanną. Bohaterką filmu jest dziennikarka eskortująca turystę do zainfekowanej strefy.

Jest skażona strefa, kosmici, którzy uwili sobie miłe gniazdko na naszej planecie, dużo strzelania i scen z klimatów, czyli wszystko to, co każdy stary wyjadacz postapokaliptyki lubi najbardziej.



Podgląd newsa | Skomentuj newsa

08 października 2010
Pandemia nadejdzie jutro - 16:48 - Wrathu
Pandemia: Ocalony

Pandemia (gr. pan = wszyscy + gr. demos = lud) – epidemia choroby zakaźnej w różnych środowiskach.

Nieznany wirus atakuje środkową Europę. Rozprzestrzeniał się na tyle szybko, że nie nadążano z ewakuacją i kwarantanną. Unia Europejska podjęła decyzję o likwidacji wszystkich zarażonych. Nieświadomi zbliżającego się niebezpieczeństwa dwóch kumpli - Marek i Kuba, zabierają się do wyjazdu na biwak. Rozmawiają, jedzą, piją... Nic nie zapowiada zbliżającej się apokalipsy.

Pandemia: Ocalony to kręcony we Wrocławiu film w reżyserii Marka "Marosa" Maniewskiego, który podjął się również trudnej roli odgrywania jednej z postaci. Wstępną datą premiery był listopad 2009. Nie wyszło, ale za to było więcej czasu na dopracowanie wszystkich szczegółów.
W tym muzyki, za którą ostatecznie odpowiadają Voytek Pavlik, Jakub "Qba" Hynek i Kamil "Wrathu" Kwiatkowski (czyli ja). Soundtrack będzie również udostępniony w najbliższym czasie.

Na sobotę jest planowana internetowa premiera na specjalnym kanale YouTube.

A jeśli chodzi o premiery kinowe, to nastąpią one później niż ta internetowa. Nie martwcie się, o wszystkim będziemy informować na bieżąco. Na razie możliwe miejsca, w których będzie wyświetlany film:
  1. Wrocław, kino "Lalka" - ul. Bolesława Prusa 32

  2. Gorzów Wielkopolski, kino "60 Krzeseł" - ul. Pomorska 73

Jeśli ktoś ma możliwość zorganizowania pokazów w innych miastach, jest proszony o kontakt.

Bądźcie gotowi jutro! Nie dajcie się zaskoczyć Pandemii!

Specjalna tablica na forum
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Katastrofa ekologiczna na Węgrzech - 21:09 - Veron
Katastrofa ekologiczna na WęgrzechNiemal milion metrów sześciennych toksycznej, zawierającej duże ilości ługu i metali nieżelaznych substancji wydostało się w poniedziałek (4.10) z fabryki aluminium w mieście Ajka w zachodnich Węgrzech. Żrąca substancja zalała pobliskie miejscowości, niszcząc domy i mosty i porywając samochody, zanieczyściła rzekę Marcal oraz wylała się na tory kolejowe. Ewakuowano około 400 osób. Czworo ludzi zginęło, 120 odniosło obrażenia, głownie poparzeni, a sześć uznaje się za zaginione. Ucierpiały także zwierzęta.

Rząd węgierski wprowadził stan wyjątkowy w trzech komitetach (odpowiedniki polskich województw). Minister środowiska Węgier Zoltan Illes: "Sprzątanie po katastrofie zajmie co najmniej rok (...) Trzeba usunąć dwa centymetry gleby z całego skażonego obszaru." Premier węgierskiego rządu uspokaja, że nie ma zagrożenia promieniowaniem na terenie dotkniętym wyciekiem. Ekolodzy ostrzegają, że skutki katastrofy będą odczuwane jeszcze przez lata. Według Greenpeace katastrofa ta jest około siedmiokrotnie większa niż w Baia Mare (na początku 2000 roku pękła tama otaczająca staw z rudą w tym rumuńskim mieście; wyciekło około 100 tysięcy metrów sześciennych cieczy, która zawierała do 100 ton związków cyjanków).

Oglądając filmy i zdjęcia z Węgier, brakuje słów, zwłaszcza, że na krótko przed katastrofą przeprowadzono pozytywnie zakończoną inspekcję zbiornika z substancją. Wystarczy chwila...

Źródło: tvn24.pl

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

09 października 2010
Fallout: New Vegas Developer Diary #4 - Factions - 14:09 - Uqahs
Fallout: New Vegas
W czwartym odcinku dzienników twórców Fallouta: New Vegas dowiemy się nieco na temat frakcji, jakie występują w grze. Oprócz trzech głównych grup, a więc: NCR, Legionów Cezara i pana House'a w New Vegas występuje wiele mniejszych organizacji. Gracz może dowolnie wybierać swoich pracodawców, co przekłada się na lepsze lub gorsze stosunki z danymi frakcjami. Wokół New Vegas cały czas trwa wojna i dobieranie odpowiednich sojuszników to kluczowy aspekt rozgrywki. Filmik znajdziecie w rozwinięciu wiadomości.


Źródło: Blog Bethesdy
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

10 października 2010
Premierowy zwiastun Enslaved - 12:33 - Uqahs
Enslaved: Oddysey to the West
W piątek miała miejsce europejska premiera gry Enslaved: Odyssey to the West. Nasz polski dystrybutor - Cenega - nie zawiódł i także Polacy mogą nabyć tę grę. Cieszyć się nią mogą jedynie posiadacze konsol, a przyjemność obcowania z Enslaved kosztować ich będzie 209,99 zł lub 249,99 zł, jeśli zdecydują się na zakup edycji kolekcjonerskiej (wzbogaconej o artbook i soundtrack). Tuż przed premierą pojawił się też trailer gry, który możecie oglądać w rozwinięciu wiadomości.


Źródło: Cenega
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Dead Meets Lead - beta i teaser - 12:59 - Uqahs
Dead Meets Leed
Szukając jakiegoś powiewu świeżości (choć akurat gdy myślimy o żywych trupach, ciężko mówić o świeżości) w dość mocno wyeksploatowanej zombie-apokalipsie, warto swój wzrok skierować na grę szwedzkiej grupy Keldyn Interactive. Ich Dead Meets Lead przenosi gracza do XVIII wieku na wyspę rodem z "Piratów z Karaibów", ale pełną zombie. Gra wpisuje się w nurt niezależnych produkcji pokroju Zombie Drivera, myślę że może dostarczyć nieco zabawy, ale też nie ma co liczyć na jakiś przełom.

Trwają zapisy do beta testów. Zainteresowani udziałem muszą jedynie zarejestrować się na forum producenta i liczyć na szczęście. Producent zachęca także graczy do udziału w konkursie polegającym na wymyśleniu własnego zwierzaka-zombie, który zostanie wykorzystany w grze. Nagrodą jest gwarantowany udział w becie (o czym pisaliśmy dwa tygodnie temu). W rozszerzeniu nowiny znajdziecie także teaser gry.


Źródło: Dead Meets Lead - strona oficjalna
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

11 października 2010
Zombie Walk w Lublinie - 15:00 - Ace
Wczorajszą wieczorową porą na Krakowskim Przedmieściu w Lublinie odbył się Zombie Walk. Przemarsz żywych trupów domagających się kaszanki, mózgów i prawa do głosowania zorganizowany został z okazji okrągłej daty 10.10.10. Licznym hordom trupów mężnie stawiały opór osoby ze środowisk ASG, rekonstrukcji historycznych oraz uniwersum Star Wars. Całość została zwieńczona grupowym odtańczeniem Poloneza.

Wideo relacja


Źródło: Kurier Lubelski
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Katastrofa ekologiczna na Węgrzech #2 - zdjęcia - 15:17 - Squonk
Katastrofa ekologiczna na Węgrzech
To brzmi mało romantycznie - nie mówiąc już o braku lansu i fajności - ale wydaje się, że zagładę rasy ludzkiej nie przyniosą hordy zombie, wojna atomowa wywołana przez szaleńców czy zmutowany zwierzęcy wirus. Utopimy się we własnym... gównie.

No może nie od razu w tym dosłownym, ale w pozostałościach po naszej wspaniałej i wielkiej cywilizacji. Gdzieś na Pacyfiku pływa tzw. Wielki Pacyficzny Płat Śmieci o powierzchni 6 razy większej od Wielkiej Brytanii, to co może zrobić mały zbiornik odpadów poprodukcyjnych aluminium, który pękł niedaleko węgierskiej miejscowości Ajka? Na pewno - na pierwszy rzut oka - "scenografię" jak z Wojny światów, że o faktycznych stratach nie wspomnę.

Poniżej linki do zdjęć przedstawiających miejsce tej - niestety - prawdziwej katastrofy, spowodowanej ludzką głupotą, ale też zbiegiem okoliczności spowodowanych dużą ilością opadów.

Toksyczny szlam - galeria

Satelitarne zdjęcie miejsca katastrofy - 1
Satelitarne zdjęcie miejsca katastrofy - 2
Satelitarne zdjęcie miejsca katastrofy - 3

Fotki z Googli podrzucił Pilarious.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Piwosze - nadchodzi apokalipsa - 15:42 - Squonk
Piwo
Nowinę napisał Grosswick.

Miłośnicy piwa mogą zacząć się bać. Jako jeden z efektów tegorocznej powodzi, która zalała ogromne powierzchnie naszego kraju - w tym wiele upraw chmielu i nie tylko - w przyszłym roku spodziewać się możemy dużej podwyżki cen naszego ukochanego napoju. W porównaniu z rokiem poprzednim, o 50% zdrożało aluminium (puszki), o 30% podrożał papier (etykiety i kartony), ale jęczmień (słód) aż o 70%.

W dodatku konsekwencje odczuwać możemy dłużej niż 1 rok. Jak dowiedziałem się na PPR.pl: Polscy plantatorzy chmielu nie podniosą się na nogi wcześniej niż za 3 lata. Tyle czasu potrzebują sadzonki chmielu aby dawać pełny plon. W dodatku powódź zniszczyła również niemal całe zaplecze produkcyjne, czyli pojazdy, suszarnie i budynki. Rząd, plantatorom nie zaoferował pomocy większej, niż "zwykłym" powodzianom, więc nie mogą liczyć na nic więcej niż "6 tys. w formie pomocy socjalnej oraz do 100 tys. na odbudowę budynku mieszkalnego." Zdesperowani rolnicy udali się po pomoc do polskich browarów, które zadeklarowały częściową pomoc, jednak o jej szczegółach zbyt wiele nie wiadomo.

Pojawił się jednak promyk nadziei:

Rząd chcąc częściowo zrekompensować producentom chmielu ponoszone straty na początku czerwca wydał rozporządzenie o jednorazowej pomocy dla producentów w ramach tzw. pomocy de minimis. Rolnicy, którzy uprawiali chmiel w latach 2008 i 2009, mogą dostać 14 tys. zł do hektara produkcji chmielu, ale nie więcej niż 7,5 tys. euro na gospodarstwo po odliczeniu pomocy, którą uzyskali w ciągu ostatnich trzech lat.

A my, prości śmiertelnicy miejmy tylko nadzieję, że podobne kataklizmy będą omijały Polskę, a podwyżka cen nie będzie zbyt dotkliwa.

Źródła:
"Parkiet": Może podrożeć piwo
Tegoroczne zniszczenia plantacji chmielu będą skutkowały przez kolejne 3 lata

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Uruchomienie portalu Metro 2033 - 16:15 - Squonk
Metro 2034
Właśnie wystartował portal Metro 2033 Uniwersum pod adresem www.metro2033.pl!

Dowiecie się na nim o premierze najnowszej powieści Dmitrya Glukhowsky’ego Metro 2034, przeczytacie i posłuchacie jej fragmentów. Będziecie mieli także możliwość stworzenia własnych opowiadań i grafik, oraz wzięcia udziału w konkursie i wygraniu oryginalnego kubka Metro 2034.

Polecamy!

W rozszerzeniu newsa prezentujemy specjalną informację od Wydawnictwa Insignis, w której dowiecie się więcej o niniejszej propozycji, oraz co z tym wszystkim ma wspólnego znany zespół Porcupine Tree.

W roku 2005 Dmitry Glukhovsky wydał powieść Metro 2033, która odniosła czytelniczy sukces i stała się bestsellerem najpierw w Rosji, a następnie w większości krajów europejskich. Na kanwie tej powieści, zaczęły powstawać kolejne, tworzone przez różnych autorów, ale opierające się na tej samej prostej regule: akcja rozgrywa się po katastrofie nuklearnej w roku 2033, w miejscu, w którym ludzie mogli przeżyć – np. w metrze.

Czytelnicy i twórcy z całego świata zaczęli zrzeszać się tworząc nowe Metro-społeczności. W ten sposób powstały opowiadania o ocalałych ludziach, którzy próbują żyć w skrajnie niesprzyjających warunkach. Niektóre z nich doczekały się publikacji pod marką Metro 2033 Uniwersum. W rezultacie nieznani wcześniej pisarze mogli zaprezentować swoją twórczość szerszemu gronu odbiorców.

Zachęceni rosnącą popularnością rosyjskiego portalu Metro2033.ru, stworzonego przez Dmitrya Glukhovsky’ego, z przyjemnością oddajemy w Wasze ręce polski portal Metro 2033 Uniwersum (www.metro2033.pl).

Umożliwi on Wam swobodną publikację własnej twórczości , czytanie materiałów nadesłanych przez innych użytkowników oraz wzajemną ocenę.

Być może wśród nadesłanych tekstów znajdą się takie, które będą mogły zostać wydane pod marką Metro 2033 Uniwersum i staną się polską odpowiedzią na fenomen Metra 2033. Zapraszamy do założenia konta oraz publikowania własnej twórczości!

W poprzedniej edycji strony Metra 2033 podkładem muzycznym był utwór zespołu Brand Name Collision, zatytułowany Broken Doll.

Tym razem mamy prawdziwą muzyczną gratkę w postaci utworu Radioactive Toy znanego fanom progresywnego rocka zespołu Porcupine Tree. Utwór pochodzi z płyty On The Sunday of Life i ze względu na poruszaną tematykę, doskonale wpisuje się w postapokaliptyczną atmosferę moskiewskiego metra. Porcupine Tree specjalnie dla polskich czytelników udostępnił ten utwór.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

12 października 2010
Viva Chile! - koniec podziemnej epopei - 12:31 - Squonk
Zasypani górnicy w Chile
Przypomnijmy pokrótce, że 5 sierpnia doszło do wstrząsu w chilijskiej kopalni miedzi na pustyni Atacama. Na głębokości ponad 700 metrów zostało zasypanych 33 górników. Rozpoczęto akcję ratunkową, polegającą na wydrążeniu wąskich szybów, którymi w specjalnych kapsułach miano wydobyć na powierzchnię ocalałych. Przewidywano, że akcja zakończy się w grudniu, i choć kwestie techniczne nie były tu nie do obejścia, to pojawił się inny problem. Stan psychiki osób zasypanych kilkaset metrów pod ziemią, siedzących w ciemnym, gorącym i pozbawionym wszelkich "wygód" miejscu. Jednak dzięki wykopanemu na szybko szybowi o małej średnicy udało się dostarczyć górnikom wszelkie niezbędne rzeczy poprawiające ich stan ciała oraz ducha.

Wreszcie po ponad dwóch miesiącach owa epopeja zbliża się do końca. Wyciąganie górników ma się rozpocząć lada dzień i - to ważne - odbywać się w dość specyficznych warunkach. Ciasna, metalowa klatka, poruszająca się ciemnym, wąskim tunelu przez kilkadziesiąt minut - największemu twardzielowi siadłaby psychika. Zaś na powierzchni górnicy zetkną się z takimi problemami jak wrażliwość oczu na światło czy choćby fakt, że na tego czy innego oprócz żony będzie czekać też kochanka. Jednym słowem życie...

Uwięzieni pod ziemią - galeria.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Atomowy pociąg przejechał przez Polskę - 13:06 - Squonk
Promieniotwórczość
Ale jaja, ale jaja! Okazuje się, że w naszej kochanej Ojczyźnie jednak istnieje coś takiego jak tajemnica państwowa! Redaktor Olejnik nie trzęsła się nad tym w wielkim oburzeniu, były minister "papla" Waszczykowski nie latał po mediach z płaczem, "Misja specjalna" w łże-publicznej telewizji nie pokazała kolejnego porażającego materiału. Tylko ciągle ten krzyż, Palikot, aberracje umysłowe Pana Prezesa, kolejne zagrywki piarowskie premiera Tuska - jednym słowem medialny szajs, przez który nie przecisnęła się nawet informacja o XVI konkursie chopinowskim! A co dopiero jakieś nuklearne wieści.

Nie samą wysoką kulturą zmutowany zjadacz popromiennego chleba na szczęście żyje, gdyż śledzi to, co się wokół niego dzieje. Otóż dopiero teraz okazało się, że przez Polskę dwa tygodnie temu przejechał pociąg z wypalonym paliwem z reaktora badawczego z ośrodka w Świerku. Znajdujący się w nim uran był wysoko wzbogacony - do 80% - co stanowiłoby potencjalny materiał na budowę bomby atomowej. Paliwo zostało przewiezione pociągiem z Warszawy do Gdyni, a stamtąd statkiem popłynęło do Murmańska w Rosji, by trafić na odległe kresy Syberii gdzie ma być składowane. Za całość tej "imprezy" zapłacili Amerykanie, którzy pokrywają koszty przechowywania wzbogaconego uranu przez okres 20 lat, w ramach programu likwidacji jego składowisk.

Pociągi z uranem przejechały przez pół Polski

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Konkurs dla obrońców postapo - wyniki - 18:43 - Squonk
Broń postapo!!!
W wyniku obrony naszego forum opóźniły się prace nad oceną nadesłanych prac i ogłoszeniem wyników Konkursu Obronnego. Aczkolwiek nasze forum, jak i postapokalipsa mogą obronić się same, to jednak czasem trzeba im pomóc.

W Konkursie Obronnym choć wzięło udział tylko 5 osób, to nadesłane prace reprezentowały wysoki poziom zrozumienia tej grząskiej tematyki, balansującej na gruncie jajcarskiego luzu oraz śmiertelnej powagi.

W wyniku między redakcyjnej debaty zwycięzcą został Glassius! Gratulujemy!

Zaś w rozszerzeniu newsa prezentujemy nadesłane prace w kolejności punktowej (pisownia oryginalna).

Glassius - 9,167
Dobry glina rozbroił bombę w ostatniej sekundzie. Strażak uratował z pożaru kotka. Superagent zwyciężył niepokonanego geniusza zbrodni. Wybraniec z małej wioski wygrał finałowy pojedynek ze złym czarnoksiężnikiem. Jasna cholera, ile można! Czy ty także masz dość i z uporem czekasz aż zło zatryumfuje? Jeśli tak, postapo jest dla Ciebie! Poznaj światy, obrócone w wniwecz we wszechogarniającej apokalipsie! I przekonaj się sam, co się stanie, gdy superbohater nawali!

czarna_hanka - 8,667
"Kiedy świat spowiją zgliszcza, ludzie walczą- siła wyższa! Każdy inny ma frasunek, niż przedłużyć swój gatunek! Nikt już nie chce iść do nieba, ważny jest kawałek chleba... Natura z człowieka wychodzi chyłkiem, że .. człowiek człowiekowi wilkiem! Wszyscy jesteśmy zwierzętami, choć się nie przyznamy sami! To Postapo- prawdy wizja: jesteś chłopczyk, czy mężczyzna? Czy się sprawdzisz- stawką życie, więc się staraj należycie!"

Bartosh - 8,167
Nauczycielu! Wspieraj Postapo!
Koniec znanego nam świata oraz całego porządku, jaki znamy… Czy można znaleźć lepsze miejsce na trening nabytych w szkole umiejętności? Świat wyzerował, my mamy wiedzę, i nie zawahamy się jej użyć. Biologu, do żywności, Geografie, do map, Historyku – Jak to zrobili nasi przodkowie? Mechaniku, będziesz potrzebny. Inżynierze – nie ma spania. Socjologu – Jak poskładać tych ludzi w społeczność? Polonisto…ekhm, o co chodziło temu całemu Mickiewiczowi?


szmergiell - 7,667
Patrzę, widzę, i nie wierzę. Postapokalipsa to nie tylko krwawa jatka, zombie, wybuchy, epidemie, ale przede wszystkim pochylenie się nad marnością obecnego świata. Przedstawienie tego, jak może nasze otoczenie wyglądać, jeżeli nie zareagujesz i podejmiesz się naprawy.
Postapo to nie produkt dla mięczaków, ale dla największych twardzieli, którzy pragną zmieniać świat. By wiedzieć jak to czynić, muszą wiedzieć czego trzeba unikać.
I tego Tobie i sobie życzę.


Sajim - 6,667
Pierwsze co widzimy w [św.PA] to brak śmieci, wszystko zostaje wykorzystane.
Tu i teraz utrzymanie się przy życiu „robi się właściwie samo”, w [św.PA] tylko śmierć jest darmo, o życie ciągle się walczy, o każdy rok, dzień ..
Wiedza o tym jak wyglądał by nasz świat gdyby; ciepłą wodę, policje, prąd i dentystów wymienić na; liczniki Geigera, popiół, zombie i kanibalizm. Dzięki niej jesteśmy świadomi że żyjemy lepiej niż dawni królowie, i ostrzeżeni jak łatwo to wszystko stracić.


Wykonaliście dobrą robotę! Trzynasty Schron i postapo Wam tego nie zapomną!

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Pandemia: Ocalony już jest! - 19:04 - nie wiem
Pandemia: Ocalony
Niedawno, to znaczy wczoraj w okolicach godziny dziewiątej wieczorem, Maros umieścił na naszym forum newsowym taką oto informację:

Witam! Z przyjemnością i z małym opóźnieniem przedstawiam w końcu pandemię Mam nadzieję, że amatorska gra aktorska, mój "dziwny" głos i multum błędów w montażu i nagraniach nie przysłoni idei tego filmu, ani nie popsuje zabawy Jeszcze raz zapraszam do oglądania i przepraszam za opóźnienie: klik.

Przyznam, że jeszcze nie widziałem filmu, ale już biorę się za jego oglądanie. Gdybyście nie wiedzieli czym jest Pandemia: Ocalony (co oznacza, że albo jesteście tutaj nowi, albo jesteście bardziej leniwi ode mnie, wy małe… no, nieważne…), koniecznie zapoznajcie się z opisem filmu przygotowanym przez Marosa jakiś czas temu oraz odwiedźcie tablicę filmu na naszym forum.

Tym właśnie sposobem przełamany został mityczny mur, a najmłodsze pokolenie postapomaniaków również może być świadkiem czegoś, co się nazywa sfinalizowanym projektem. Czyżby Maros i jego ekpia mieli stać się przykładem na to, że zamiast płakać, użalać się nad sobą i zgrywać profesora postapo, lepiej jest zakasać rękawy i ruszyć tyłek do roboty, po to, by może gdzieś, kiedyś, za ileś lat, być wymienionym w historii sceny (o ile ta w ogóle w jakiejkolwiek formie istnieje) postapo w Polsce?



Podgląd newsa | Skomentuj newsa

14 października 2010
Czarnobyl w obiektywie - 14:41 - Squonk
Czarnobyl w obiektywie
Od dziś do 28 października w białostockiej Galerii Węglowej będzie dostępna wystawa Czarnobyl w Obiektywie. Jest ona efektem prac dwójki fotografów: Edyty Rembały i Łukasza Kosakowskiego.

Katastrofa w Czarnobylu miała miejsce we wczesnych latach mojego dzieciństwa – mówi Edyta Rembała. - Pamiętam rozmowy moich rodziców, którzy nie mogli uwierzyć w to, co się stało. Pamiętam również akcję picia płynu Lugola, gdy ja i moja mała siostra czekałyśmy w ośrodku zdrowia na swoją kolej. Z czasem zaczęłam się zastanawiać, co tak naprawdę się wtedy wydarzyło? To powracające pytanie zmotywowało mnie do wyjazdu. [...]

Interesuję się fotografowaniem opuszczonych miejsc, a Czarnobyl fascynował mnie od dawna - mówi Łukasz Kosakowski. - Skażona i zamknięta dla ogółu strefa była dla mnie miejscem do tej pory nieosiągalnym, a przez to niezwykle ciekawym i tajemniczym. Zawsze chciałem zobaczyć i sfotografować to „miasto duchów”. [...]


Efekty wyprawy Edyty i Łukasza od dziś będą dostępne dla szerszej publiczności.

Źródło: Czarnobyl w Obiektywie

Namiary podrzucił toga5.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Czarnobyl w Polsce i na świecie - 19:21 - nie wiem
Czarnobyl w Polsce i na świecie
Szanowni Państwo!
Oddział Szczeciński Polskiego Towarzystwa Fizycznego w Szczecinie zaprasza na kolejny wykład otwarty pt. "Czarnobyl w Polsce i na świecie" który wygłosi prof. dr hab. Zbigniew Jaworowski (Centralne Laboratorium Ochrony Radiologicznej).

Wykład odbędzie się 19.10.2010 w auli WMF US (sala 116), ul. Wielkopolska 15 o godzinie 18.00.

Awaria reaktora jądrowego w Czarnobylu w 1986 roku była najgorszą z możliwych katastrof elektrowni jądrowych. Nastąpiło całkowite stopienie rdzenia reaktora i przez dziesięć dni swobodnie uwalniane ogromne ilości radioaktywnych pyłów do atmosfery. W ciągu 56 lat jakie upłynęły od zbudowania pierwszej elektrowni jądrowej w Obninsku w Rosji (1954), była to jedyna katastrofa elektrowni jądrowej, w której zginęli ludzie. Dramat tej katastrofy ciągle trwa, podsycany przez polityków, władze krajów post-sowieckich, media, ugrupowania ekologiczne i charytatywne oraz naukowców. Jest eksploatowany dla zduszenia rozwoju energetyki jądrowej, najczystszego, najbezpieczniejszego i praktycznie niewyczerpalnego źródła, mogącego zaspokoić potrzeby energetyczne ludzkości. Wielkie liczby zgonów podawane w mediach, sięgające od kilku tysięcy do milionów, są spekulacją opartą na założeniu tzw. teorii LNT (ang.linear non-threshold), twierdzącej że nawet najmniejsza, bliska zera, dawka promieniowania jonizującego może wywołać raka lub schorzenie genetyczne.

Celem wykładu będzie dyskusja skutków promieniowania jonizującego uwolnionego podczas katastrofy w Czarnobylu oparta o badania międzynarodowego zespołu ekspertów w dziedzinie ochrony radiologicznej.


Źródło: Uniwersytet Szczeciński.

Wyniuchał nasa3000 i jego żona ;-)

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

15 października 2010
Konkretne działko - 0:25 - Veron
Bateria Woroszyłowa
Pilarious odnalazł w sieci i zechciał podzielić się z pozostałymi czytelnikami Trzynastego Schronu ciekawą galerią zdjęć. Na Rosyjskiej Wyspie należącej do Władywostoku znajduje się jedno z najbardziej unikalnych dział na świecie - "Bateria Woroszyłowa". W efekcie reformy Rosyjskich Sił Zbrojnych w 1997 roku została ona zdezaktywowana i stała się głównym eksponatem Wojskowego Muzeum Historycznego.

Działo jest doprawdy potężne. Wykonane w 1931 roku obsługiwało pociski o masie około jednej tony, kaliber 350mm, o zasięgu do 35 km. Było także pierwszą i ostatnią tak wielką tego typu bronią wyprodukowaną w ZSRR. Uważa się, że jest w świetnym stanie technicznym i może zostać użyte kiedykolwiek zajdzie taka potrzeba. Uff... oby jednak nie zaszła.

Galeria zdjęć na portalu EnglishRussia.com
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Bad News - A Media Fiction - 0:30 - Veron
Nowina od Pilariousa.

Bad News - A Media Fiction to krótki filmik, którego znaczenia łatwo się domyśleć. Chodzi o to, że dla mediów złe wiadomości są tymi najlepszymi. Gdy takie złe wiadomości są rozprzestrzeniane, to ich impakt jest silniejszy, a przecież wiadomo jak łatwo społeczeństwo łyka to, co widzi na ekranie lub na stronach gazety.

Krótkometrażowy film Bad News - A Media Fiction na Vimeo.com
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Fallout: New Vegas już za tydzień - 18:06 - Uqahs
Fallout: New Vegas
Kroki zbliżającego się Fallouta: New Vegas słychać coraz głośniej. Do premiery gry pozostał już tylko tydzień. Niedawno G4TV opublikowało fragment rozgrywki prezentujący jeden z questów dostępnych dla czarnych charakterów.

Przedwczoraj Bethesda umieściła na swym blogu piątą część pamiętników twórców. Tym razem pierwszą rolę gra The Strip - najsłynniejsza ulica Las Vegas, po której szwendają się żołnierze, z trudem utrzymując pion.

Na GameSpocie znajdziecie też listę perków, jakie pojawią się w nowym Falloucie. PC Gamer uzupełnił tę listę o trzy kolejne perki. Już wiadomo, że powrócą takie profity, jak: Pack Rat, Slayer czy Rad Child, ale nie zabraknie nowości. Polecam zajrzeć pod podane linki, choćby dla samych obrazków z kultowym Vault Boyem.

Wszystkich profitów będzie 86, a wiadomo to dzięki pewnemu pracownikowi sklepu Best Buy, który dostał się w posiadanie poradnika do gry. Gość opublikował listę tego, co znajdziemy w grze. Patrząc na te liczby, można powiedzieć jedno - w New Vegas nie będzie nudno.

Źródło: NMA
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

New Vegas - piraci już grają - 20:54 - Jim Cojones
Fallout New Vegas
Jak przypomniał nam we wcześniejszej nowinie Uqahs, uczciwi miłośnicy gier komputerowych jeszcze tydzień muszą poczekać na premierę New Vegas. Tak długo nie muszą za to czekać posiadacze odpowiednio zmodyfikowanych konsol Xbox 360, ponieważ już dziś w sieci pojawiła się piracka wersja gry, razem z dodatkami, które mają być dołączone do przedpremierowo zamówionych kopii.

Nie jest to chyba zaskoczeniem dla nikogo, kto śledzi wydarzenia z branży gier (bądź listę trackerów sieci P2P). Wycieki takie są właściwie na porządku dziennym i do podobnej sytuacji doszło m.in. przed premierą Fallout 3. Jak wtedy, tak i teraz jeden z graczy postanowił podzielić się wrażeniami i utworzył kanał na Justin.tv, gdzie da się obejrzeć, jak gra w najnowszą produkcję Obsidian Entertainment - przynajmniej do czasu, aż zostaniemy poproszeni o wykupienie abonamentu na rzeczonej stronie.

Źródła: RPG Codex, Xbox 360 Content.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

16 października 2010
Lektura na łykent #11 - 5:01 - Squonk
Polityka
Ostatnio sporo było na łamach Trzynastego Schronu tematyki związanej z Wojskiem Polskim. Ale co tu udawać idiotę i zaprzeczać, że "nic się nie dzieje, wszystko jest w jak najlepszym porządku". Nasze wojsko jest na wojnie, żołnierze i ich rodziny mierzą się z problemami, które do tej pory znano z amerykańskich filmów, zaś nadbudowa nadal tkwi w "najlepszych czasach" PRL'u. Z drugiej strony płynięcie na fali krytykanctwa i smucenia, że jest tak źle też jest bez sensu, bo skoro tak jest to czemu tyle ludzi chce zostać dobrym synem Matki Armii? I tak koło się zamyka - po jednej stronie optymiści z min. Klichem na czele, po drugiej gen. Skrzypczak widzący sprawy wojska czarno jak czarna może być świeżo zaparzona kawa zbożowa na poligonie, zaś w środku żołnierze, którzy nie odchodzą masowo do cywila, a i jak jest możliwość to kolejny raz pojadą do Afganistanu.

W związku z tym warto zapoznać się z innym, ciekawym aspektem związanym z armią. To wieloletnia współpraca z naszym nowym Wielkim Bratem, którym po 1989 roku zostały Stany Zjednoczone. Metod sprzedaży - wróć - "przekazywania za darmo" Polsce amerykańskiego sprzętu powinni się uczyć wszyscy adepci marketingu! To w artykule Broń po Wuju.

Dzieje na chaju - stosując nowomowę kręgów polityczno-wojskowych, można rzecz, że od ponad tygodnia nasze państwo jest na misji stabilizacyjnej z dopalaczami. Tym razem jednak nasi politycy byli bardziej szczerzy gdyż ogłosili WOJNĘ! Ofiarami są na razie sklepy z tym - co to ukrywać - gównem, które zostały zamknięte przez sanepid w asyście policji. Ofiarą natomiast nie jest tzw. "król dopalaczy", który po pokazowym aresztowaniu został wypuszczony przez sąd na wolność, by moc doglądać swojego porszaka. Cieszą się też narkotykowi dilerzy, do których znów popłynie większy strumień pieniążków, do tej pory kanalizowany w legalnie działających i płacących sklepach z dopalaczami właśnie. Jednym słowem w najlepsze trwa festiwal obłudy i hipokryzji, mający wieloletnie tradycje. O czym właśnie traktuje tenże artykuł w najnowszym numerze Polityki.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Borderlands GOTY i DNF razem - 15:30 - Uqahs
Borderlands
Borderlands doczekało się edycji Gry Roku. Jej światowa premiera miała miejsce 12. października. Jeśli wcześniej nie mieliście styczności z tym znakomitym tytułem, teraz macie niepowtarzalną okazję nadrobić zaległości. Ufając zapewnieniom polskiego dystrybutora, Cenegi, Borderlands Game of the Year pojawi się jeszcze w październiku.

W pudełku oprócz samej gry znajdziemy cztery wydane do tej pory dodatki (czy raczej kody do ich ściągnięcia) oraz mapę Pandory. Jednak to nie wszystko. Gearbox Software ujawniło, że zakup tego wydania Borderlands umożliwi graczom dostęp do "Duke Nukem Forever First Acces Club". Co oznacza wcześniejszą możliwość ściągnięcia dema DNF, który po kilkunastu latach wreszcie ujrzy światło dzienne. Ponadto twórcy obiecują mnogość ciekawych gadżetów dla członków tego klubu.

Ach, byłbym zapomniał o trailerze promującym wspomnianą wypasioną edycję Borderlands. Dzięki któremu dowiecie się, że Claptrap chciałby posiadać układ pokarmowy i móc korzystać ze spłuczki w toalecie.


Źródło: Shacknews
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Figurkaaa! Łaaaaaaaa!!! - 21:17 - Squonk
Fallout New Vegas
Przeglądam zaległą pocztę, bo się już tam zrobił mały b..., znaczy legowisko Schronka i co widzę!? Otóż Cenega dla wszystkich użytkowników Kompani Graczy przygotowała ofertę. Jeśli dokona się zamówienia Fallouta New Vegas w wersji na PC, to do przesyłki zostanie dołączona figurka Vault Boya.

Na okładce gry jak T-72 na poligonie, widnieje znaczek 18 - znaczy gra dla starych koni - więc korzystając z tej oferty musicie się zastanowić, co zrobicie z kiwającym główką Kryptkiem. Mały brat czy kilkuletni synek w tym przypadku odpadają! W końcu dziś zamykają za dopalacze, jutro mogą za gry - jeśli trafią w nieletnie ręce.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

17 października 2010
Z czym do ludzi #4 - czyli słów kilka o Polskich Wojskach Specjalnych - 0:37 - Veron
GROM
Żołnierz polskich sił specjalnych, w porównaniu do jego kolegów w większości krajów europejskich i USA, zarabia grosze - nawet do 10-ciu razy mniej. W całej Europie tylko dwa kraje - Albania i Mołdowa - swoich komandosów opłacają gorzej od nas. Mamy także znacznie gorszy system szkoleń i fatalną jakość wyposażenia. Nic dziwnego zatem, że wielu tego typu żołnierzy kończy karierę szybko i otwiera własny biznes, szkoląc przykładowo ochroniarzy ludzi i mienia.

100 tysięcy dolarów plus wysokie premie za udane akcje - na tyle rocznie co najmniej może liczyć żołnierz amerykańskiej jednostki Delta; pensja żołnierza brytyjskiej SAS zaczyna się od 11 tysięcy funtów miesięcznie. Polski komandos z niewielkim doświadczeniem może liczyć na 5600 złotych brutto (czyli około 3500 zł na rękę), będąc jednocześnie w stałej gotowości do podjęcia akcji z narażeniem życia. Wychodzi na to, że polski żołnierz sił specjalnych zarabia czasem mniej w ciągu całego roku, niż jego kolega z innego państwa - w tym samym przecież NATO - miesięcznie.

Pieniędzy często brakuje także na sprzęt, zwłaszcza po ostatnim kryzysie gospodarczym. Żołnierze nie mogą przeprowadzać efektywnych szkoleń i ćwiczeń, gdyż brakuje im amunicji. Dowództwo Wojsk Specjalnych alarmuje o tym fakcie rząd, ale odzewu nie ma. Milczenie MON oznacza jedno - radźcie sobie sami.

Poza brakiem pieniędzy mają miejsce także braki kadrowe. W skład Wojsk Specjalnych RP wchodzą trzy jednostki: GROM, Formoza i 1. Pułk Specjalny Komandosów z Lublińca. Czwarta - Jednostka Wsparcia Dowodzenia i Zabezpieczenia Wojsk Specjalnych z Krakowa - docelowo odpowiadająca za transport i zaopatrzenie, jest w fazie powstawania. Liczebność tych jednostek wynosi nieco ponad 2000 żołnierzy, przy czym wielu z nich uczestniczy w akcjach w ramach NATO. W razie konieczności liczba ta może okazać się niewystarczająca. Na powstanie nowych - oczywiście - nie ma pieniędzy. Dla porównania: niemal każdy członek Paktu Północnoatlantyckiego dysponuje kilkunastoma formacjami specjalnymi, a jakiekolwiek informacje ujawnia się o zaledwie kilku z nich. Poza tym każda ma określoną specjalizację, taką jak odbijanie zakładników, akcje sabotażowe czy walka partyzancka. U nas jest dokładnie odwrotnie - wszyscy wiedzą jakie jednostki posiadamy, a zadania dwóch aktynie uczestniczących w zleceniach NATO, w analogicznej sytuacji w innym kraju, są podzielone między kilkanaście różnych formacji. Można powiedzieć, że nasi chłopcy są wszechstronni, ale czy istotnie o to chodzi? Chyba jednak nie, skoro coraz częściej pomijani jesteśmy przy planowaniu ważnych operacji.

Brak pieniędzy wpływa także, o czym już wspomniałem, na system szkoleń. Ćwiczenia odbywają się zwykle w wymagających, górskich rejonach i siedzibach jednostek specjalnych i tylko tam. Gdzie nam np. do szkoleń brytyjskich lub izraelskich, których rządy potrafią szkolić komandosów na pustyni, w dżungli czy na biegunie. Nie pozostaje nam nic innego jak korzystać z pomocy sojuszników - od początku lat '90 wojska amerykańskie dostarczyły GROM-owi mnóstwo sprzętu. Tylko dzięki ich uprzejmości Polacy mogli uczestniczyć w akcjach na całym świecie i zdobywać bezcenne doświadczenie. Nie ma się więc co dziwić, że komandosi opuszczają szeregi wojska i otwierają lub dołączają się do prywatnych biznesów, albo znajdują zatrudnienie w obcych krajach. Polskie wojsko samo pozbywa się wartościowych ludzi.

Polskie Wojska Specjalne mają na swoim koncie wiele sukcesów. Wystarczy wspomnieć akcje GROM-u: odbicie amerykańskich agentów wywiadu Iraku w 1990 roku czy aresztowanie serbskiego polityka Slavko Dokmanovicia, podejrzewanego o zbrodnie wojenne i przeciwko ludzkości, w byłej Jugosławii w 1997 roku. W większości były to jednak akcje z sprzętowym wsparciem sojuszników. Jak długo będzie trwał proceder, w którym polscy komandosi będą stali w roli żebraków, skazanych na ciągłe proszenie się o broń i amunicję? Czy może wreszcie dojdzie do tego, że będziemy prosić o przydział jakiejkolwiek akcji? Czy rząd w końcu otworzy oczy i zamknie swoją kieszeń, udostępniając środki wojsku? Czy obudzi się z ręką w... albo i bez ręki?

Na podstawie: "Zaniedbana elita" (w) "Angora", nr 39(1058) z dn. 26.09.2010, L. Szymowski
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Czas ucieka - 10:04 - Veron
Nowina od Grosswicka.

To, że czas to pieniądz w dzisiejszych czasach nikogo już nie dziwi. To, że czas szybko mija przy dobrej muzyce, z kieliszkiem dobrego wina albo piwkiem, lub w przyjacielskim gronie też nikogo nie dziwi. To, że czas niemal staje w miejscu gdy przychodzi nam oczekiwać na naszą kolej w jednej z supernowoczesnych polskich przychodni/szpitali też jest faktem powszechnie znanym.

Ale czy dopuszczamy do siebie myśl, że kiedykolwiek czasu może po prostu zabraknąć? Dosłownie? I nie, nie mam na myśli zarywania nocek przed sesją, czy nawet "kopnięcia w kalendarz". Tęgie mózgi Ameryki oraz Japonii wzięły pod lupę kilka podstawowych zagadnień i reguł rządzących naszym światem i doszli oni do ciekawych wniosków:
1 - wszechświat nie jest nieskończony, bo prawa fizyki nie pozwalają na istnienie nieskończonego wszechświata;
2 - w związku z tym, że wszechświat może mieć koniec, skończyć się może również jego element jakim jest... czas.

Istnieje 50-procentowe prawdopodobieństwo, że czas się zatrzyma w ciągu następnych 3,7 mld lat.

Cóż, jeżeli owo wydarzenie miałoby nastąpić, to raczej nie poczujemy go na własnej skórze, ale pozostanie zawsze pytanie, czy coś tak abstrakcyjnego jak czas może mieć swoją granicę? Czy może czas jest czymś tak nierzeczywistym, że nie może się skończyć? Z pewnością George Wells miał by własne zdanie na ten temat.

Źródło: Onet.pl
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

18 października 2010
Poligon atomowy w Nevadzie będzie patrolowany przez roboty - 18:34 - Veron
Robot MDARS
Pojazdy MDARS (Mobile Detection Assessment Response System) to zdalnie sterowane, autonomiczne roboty, wyposażone w szereg czujników, które patrolować będą Nevada National Security Site - ponad trzy i pół tysiąca kilometrów kwadratowych terenu zdewastowanego po setkach prób jądrowych. MDARS wymagają kontroli jedynie w przypadku napotkania i oceny sytuacji nietypowej (np. w przypadku wykrycia intruza - a potrafią to robić już na odległość 200 metrów). Potrafią omijać przeszkody i jeżdżą po losowo wyznaczonych trasach. Rozwijają prędkość około 30 km/h, są napędzane silnikiem Diesla, czas ich działania wynosi mniej więcej 16 godzin.

Prace nad robotami zostały rozpoczęte przez General Dynamics już w 1993 roku, a pierwsze testy przeprowadzono w 2004 roku. Rząd amerykański wprowadza MDARS z oszczędności - według NNSA (Narodowa Administracja Bezpieczeństwa Jądrowego, kontrolująca robo-strażników) pozwoli to na zaoszczędzenie nawet 6 milionów dolarów, "które trzeba by było w przeciwnym razie wydać na instalację infrastruktury zabezpieczającej - wież z kamerami i wykrywaczami ruchu, wykopywania rowów na położenie przewodów, poprowadzenia przewodów zasilających itd. - oraz dodatkowe zmniejszenie rocznych kosztów ochrony i konserwacji urządzeń o kolejny milion."

W rozszerzeniu nowiny, do której namiary podał nasa3000, krótki film pokazowy działania robotów MDARS.

Źródło: Gazeta.pl


Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Dzienniki twórców New Vegas po polskiemu - 20:46 - Uqahs
Fallout New Vegas
Fallout: New Vegas wychodzi na świat już jutro. W Polsce poczekamy na niego do piątku. Aby umilić wam ten czas oczekiwania, Trzynasty Schron przygotował tłumaczenie dzienników twórców nowego Fallouta. Uważni czytelnicy na pewno spostrzegli wcześniejsze nowiny na ich temat, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby wspomnieć o nich kolejny raz. Tym bardziej że możemy pochwalić się ich tłumaczeniem, jedynym takim w Polsce. Na tym jednak nie koniec motywacji, jakimi kieruje się ten news, bowiem dzisiaj pojawiła się szósta, i jednocześnie ostatnia, część tych dzienników. Zapraszamy was więc na nasz kanał YouTube.

Na tym nie koniec wieści. The Vault opublikował pełną listę aktorów udzielających głosu postaciom w New Vegas, która stanowi doskonałe dopełnienie do najnowszego odcinka dzienników twórców. Ten poświęcony został właśnie obsadzie aktorskiej.

Pojawiły się też pierwsze nieśmiałe informacje o DLC do Fallouta: New Vegas. Rozszerzenie miałoby ukazać się pod choinką, a więc w czasie tegorocznych świąt. Przez pewien czas mogliby je ściągnąć tylko posiadacze Xboksa 360. Pecetowcy i Play'owcy byli najwyraźniej niegrzeczni.

Źródło: NMA, The Vault
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

19 października 2010
W paszczy szaleństwa #2 - Będzie wojna domowa? - 13:29 - Squonk
Szaleństwo
Bo ty nie wiesz O CO W TYM WSZYSTKIM CHODZI - to standardowy greps, jaki można usłyszeć po 10 kwietnia od fanów i sympatyków opcji politycznej reprezentowanej przez tzw. Panie Prezesie. Tusk z Putinem zepsuli prezydencką tutkę, jesteśmy kondominium rosyjsko-niemieckim, wojna z kościołem, eksterminacja Polaków i katolików - a największy polski serwis o tematyce postapokaliptycznej czyli Trzynasty Schron ciągle pisze o jakiś fikcyjnych bzdurach jak Fallouty, gdy tu za oknem dzieje się prawdziwa apokalipsa.

No dobra - załóżmy, że to o czym napisałem powyżej tak naprawdę obchodzi z jednej strony czytelników Naszego Dziennika i Gazety Polskiej oraz słuchaczy Radia Maryja, a z drugiej strony widzów Szkła Kontaktowego oraz czytelników Gazety Wyborczej. To powiedzmy 30-40 % społeczeństwa, która chodzi na wybory, czyli jako tako się orientuje w tym co się w polskiej polityce dzieje. Pozostaje 60-70% społeczeństwa, które no co? Cierpliwie znosi kolejne podwyżki podatków, nieudolność rządu w takich kwestiach jak choćby nasza armia i bezpieczeństwo, czy merda ogonem, że ma pieniądze i może albo zaciska zęby, że ich nie ma i nie może korzystać z możliwości jakie dziś daje wolna Polska.

Skupmy się na tym ostatnim, bo chyba to jest matką wszelkich spięć i sporów w naszym społeczeństwie. Dobrze zarabiasz, masz pieniądze - państwo może dla Ciebie nie istnieć, a Ty dla niego też pod warunkiem, że płacisz podatki. Macie problemy z posiadaniem dziecka - wyjmujecie pieniądze na stół i korzystacie z metody zapłodnienia in vitro. Nie ma miejsca dla waszego dziecka w przedszkolu publicznym? Eee tam - jest przecież prywatne, podobnie jak szkoła. Masz dosyć komunikacji miejskiej czy państwowych kolei? No przecież stać Cię na kupno klimatyzowanego Mercedesa, takiego jakiego ma choćby Michał Żebrowski. I tak dalej, i tak dalej. Dysonans zaczyna się pojawiać, kiedy nie mamy na tyle własnych środków pieniężnych, i musimy skorzystać z usług szeroko pojętego państwa.

Powstaje jakaś przestrzeń nierzeczywistości, równoległą rzeczywistość, w której obok nas żyją współcześni władcy Polski - politycy oraz ci których status majątkowy pozwala mieć to wszystko w dupie. A kto po niej dostanie? Najprawdopodobniej ci, którzy zachowując racjonalność myślenia, będą się starać nie wpaść w żaden myślowy ekstremizm, a nawet im się przeciwstawić. Tylko jak się przeciwstawić słoikowi z gównem, ćwiczebnemu granatowi, a teraz już nożowi i pistoletowi, który został użyty przez szaleńca właśnie przeciw ekipie wspomnianego już wcześniej Panie Prezesie. Ale skoro ów - co nie można zaprzeczyć boleśnie doświadczony przez życie - człowiek, szermuje hasłami o zbrodni w sensie potocznym, to jak nie oczekiwać by doszło do wojny domowej w sensie potocznym?

Zwłaszcza gdy wybije szambo nienawiści w jakim od dawna pływają co niektórzy czytelnicy Gazety Polskiej oraz Gazety Wyborczej?

Podstawa klimatyczna - ta sama co zawsze:
Art pochodzi ze strony Likwid-Lemon-Drop

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Rozpad małego państwa - 17:17 - Veron
Flaga Antyli Holenderskich
Nowina od Pilariousa.

Antyle Holenderskie to autonomiczne terytorium holenderskie leżące gdzieś w Ameryce Środkowej. Co ciekawe istniało do 10 października 2010. Wtedy to Antyle Holenderskie rozpadły się na pięć osobnych terytoriów. A wszystko przez referendum. Rozpad państwa miał już nastąpić w lipcu 2007 roku. Z pewnych przyczyn data podziału była ciągle przesuwana. Wyspy Curaçao i Sint Maarten uzyskały status analogiczny do tego jaki ma Aruba (obecnie jest to terytorium stowarzyszone z Holandią, lecz do samej Holandii nie należy. Głową państwa jest władca holenderski reprezentowany przez gubernatora). Wyspy Bonaire, Saba i Sint Eustatius stały się holenderskimi "gminami zamorskimi", które będą mogły zostać włączone do Unii Europejskiej jako jej regiony peryferyjne (oczywiście decyzja o tym miałaby nastąpić po referendum).

Informacje: Wikipedia

PS. Pozdrowienia dla wszystkich profesorów postapo - tak na wszelki wypadek ;-)
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

20 października 2010
Parszywa Szesnastka - opowiadanie - 14:27 - Squonk
Trzynasty Schron
Hmm... Już w piątek polska premiera Fallouta New Vegas, a tu ludzie ciągle nam podsyłają opowiadania nawiązujące do starych, klasycznych - nie będących zupełnie trendy, jazzy czy co tam się mówi - Falloutów.

Czyli, że co?

Trzynasty Schron to przystań dla betonowego fanbojstwa, albo Fallout 3 jedynie kogo zainspirował to ludzi z tzw. "branży", który dostawali spazmów, dając tej grze oceny takie same jak wynosiła wartość głosów oddanych na prezydenta Putina - czyli powyżej 100%? No fajnie by było, gdyby obie tezy były prawdą, ale nie są choćby dlatego, że wściekłe ataki na ów beton jakie przeprowadzali dwa lata temu różnej maści falloutowi obiektywiści ominęły nasz serwis. A tak się staraliśmy by zostać zauważonym w wyścigu bicia piany z pyska na Fallouta 3, a tu znów "docenili" NMA! A może żadnej piany nie było? No mniejsza z tym!

Johnny i Trot podrzucili nam spory tekst, który - co ciekawe - jest I tomem ich historii umieszczonej w falloutowym świecie. Czy ciekawej - to już zależy od Waszej oceny tego tekstu. Plik do pobrania z naszej czytelni, w formacie PDF.

Parszywa Szesnastka - opowiadanie.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Dzień sądu w 3D? - 15:38 - Veron
Terminator
James Cameron, powiem szczerze, nie przestaje mnie zadziwiać. Stwierdził ostatnio, że wszystkie znaczące widowiska, cokolwiek by to nie znaczyło, powinny doczekać się konwersji do 3D. Jako że takowe na swoim koncie posiada, bo trudno tego miana odmówić "Titanicowi" czy "Avatarowi", bierze się ostro do dzieła. Konwersja do trzech wymiarów owego pierwszego filmu już została zaplanowana, a JC nie wyklucza, że to samo czeka także kultowy "Dzień sądu".

Istotnie, miło byłoby się wybrać do kina na trójwymiarowy pokaz "Terminatora". Z drugiej strony pachnie to trochę żerowaniem na uznanych już tytułach. No i jakoś nie mogę sobie wyobrazić w 3D np. "Spartakusa" Stanleya Kubricka, który wielkim widowiskiem przecież jest. Chyba że Cameron mówił tylko o swoich produkcjach. Ale czy godzi się tykać nietykalne?

Więcej na Filmweb i /Film
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Zaczęła chodzić po 18 latach dzięki egzoszkieletowi - 21:03 - Veron
Egzoszkielet HULC
Nie tak dawno na Trzynastym Schronie pisaliśmy o testach przeprowadzanych przez amerykańskie wojsko na egzoszkielecie HULC - więcej w tej nowinie. szmergiell odnalazł w sieci inne zastosowanie podobnego sprzętu - dużo bardziej przystępne dla zwykłego człowieka. eLEGS to egzoszkielet pozwalający osobom sparaliżowanym ruchowo od pasa w dół wrócić do chodzenia. Bazuje na wczesnych badaniach dokonanych w Berkeley Robotics and Human Engineering Laboratory, a dostarczony został przez Berkeley Bionics.

I to jest realne zastosowanie egzoszkieletu! - zakrzyknie jeden z użytkowników naszego newsowego forum. Dalszy komentarz wydaje się zbędny. Mogę jedynie zaprosić do obejrzenia filmu pokazującego chodzącą kobietę, która od 18 lat jest sparaliżowana na YouTube.

Źródło: CrunchGear.com
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

21 października 2010
Nowości na stronie Metro 2033 Uniwersum - 14:20 - Squonk
Metro 2034
Wydawnictwo Insignis poinformowało nas o swoim projekcie portalu zrzeszającym fanów powieści Metro 2033.

11 października zaczął działać portal Metro 2033 Uniwersum, który ma zrzeszać fanów twórczości Dmitrija Glukhowsky'ego i tematyki postapokaliptycznej. W ciągu pierwszego tygodnia swoje konta założyło 133 użytkowników i odnotowano 2263 wejść. Dziękujemy!

Odnotowaliśmy też pierwsze efekty twórczej działalności fanów - na portalu można podziwiać prace plastyczne i teksty związane ze światem Metra 2033. Wszystkim, którzy czekają na powieść Metro 2034 polecamy odsłonę kolejnego fragmentu: Ostatnia karawana wysłana z Sewastopolskiej nie wróciła. Naczelnik stacji musi podjąć decyzję, czy wysłać na rekonesans grupę poszukiwawczą osłabiając i tak już mizerne szeregi obrońców stacji. Fragmentu tego możecie też posłuchać w rewelacyjnym wykonaniu Krzysztofa Gosztyły. Znajdziecie tam także wynik konkursu nr 1. Zwycięzcom gratulujemy!

Tych, którzy nie mieli szczęścia zapraszamy ponownie - jak co tydzień ogłosiliśmy nowy konkurs związany z Metrem 2034 i wśród prawidłowych odpowiedzi rozlosujemy pięć oryginalnych kubków Metro 2034. Zapraszamy!


Metro 2034 - fragmenty.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Krwawe wyścigi już niebawem - 21:32 - Uqahs
Zombie Driver
Zombie Driver był i nadal jest grą wartą polecenia. Jednak jakby tak dłużej się zastanowić nad tytułem, to okazuje się, że gra nie do końca zasługuje na to miano. Co prawda wcielając się w postać taksówkarza, który naraża swe życie, aby ratować niewinnych ludzi przed zombie-apokalipsą, można się świetnie bawić, ale Zombie Driverowi brakowało nieco wyścigowego charakteru.

Na szczęście już niedługo (jak na razie nie podano dokładnej daty) się to zmieni, dzięki drugiemu rozszerzeniu, jakie szykują dla nas Panowie z EXOR Studios. O nie, kolejne durne DLC, żeby zedrzeć kasę z biednych ludzi, pomyślicie. Błąd! Ten, a także poprzedni dodatek do gry są zupełnie darmowe. Jak już kiedyś pisaliśmy, dodatek Blood Race dopełnia całą grę, wprowadzając nowy tryb rozgrywki - wyścigi. Specjalnie przygotowane trasy będą roić się od nieumarłych blokujących drogę, dodatkowo gracz będzie musiał stawić czoła innym kierowcom i ich śmiercionośnym pojazdom. Widok z góry, liczne power-upy i można się poczuć klimat klasycznych gier arcade z czasów, gdy królowały 8-bitowce Nintendo i ich nie mniej popularne podróby Pegasusy. Mam tu na myśli choćby kultowe Micro Machines.

Jak widać w najnowszym trailerze, dodatek przysporzy nam także kilka nowych pojazdów, które będą ulegać zniszczeniu w akompaniamencie wybuchających i płonących elementów otoczenia. Jak mówi Paweł Lekki z Exor Studios:
Pierwsze darmowe rozszerzenie Zombie Drivera przysporzyło grze o wiele więcej pozytywnych głosów niż mogliśmy się spodziewać. To pozwoliło nam przybliżyć grę wielu nowym graczom. Dzięki ciepłemu przyjęciu przez graczy, nadal rozbudowujemy grę o nową mechanikę i dodatkową zawartość, nie żądając nic w zamian.
Dzięki ci, szczecińska ziemio, za tych dobrych Samarytan. Ludzie pracują ciężko przez kilka miesięcy i nie chcą nic w zamian. Hmm... tu musi być gdzieś jakiś haczyk. Może ściągając dodatek, automatycznie wyrażamy zgodę na pobranie naszych narządów? Albo zgadzamy się na objęcie posady trenera polskiej reprezentacji w piłce nożnej. Kto wie, co gorsze?

Źródło: Zombie Driver - strona oficjalna
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

22 października 2010
Życie pod ziemią luksusem? - 0:51 - Squonk
Nowinę napisał Grosswick.

Życie pod powierzchnią ziemi nie wszystkim może się w dzisiejszych czasach wydawać czymś niezwykłym, lub ciekawym. Ludzie w końcu są stworzeniami światłolubnymi, lubiącymi przestrzeń i zawsze starającymi się dostać jak najwyżej. Współczesne trendy budownictwa zazwyczaj kierują nasze oczy ku górze, by wprowadzić w życie marzenia o podniebnych miastach i wieżowcach z których szczytu można by spoglądać na świat ponad chmurami. Dlatego zadziwiający, ciekawy i może nawet szalony wydaje się projekt Matthew Frombolutiani'ego, niezwykle odważnego architekta który chce ukryć mierzący niemal 300 metrów budynek pod powierzchnią Arizońskiej pustyni. Jego projekt nosi nazwę "Above below"

Above below

Above below

i ma zostać zbudowany w miejscu opuszczonej kopalni miedzi "Lavender Pit"

Above below


Pozostaje zapytać czy ktoś odważy się wprowadzić ten niecodzienny (i zapewne drogi) projekt w życie, i czy perspektywa życia pod ziemią nie jest w ludzkiej naturze zbyt głęboko zakorzeniona jako ostateczność, forma przymusowego schronienia się przed niebezpieczeństwem. Może ten projekt rozpocznie nową erę budownictwa?

Jedno jest pewne - pojęcie drapacz chmur będzie tu, hmm... nie właściwe. Może nieco bardziej trafne będzie określenie... drapacz jądra?

Źródło:
Onet - Technowinki

I przepraszam za niesmaczny żart ;-)

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Z Afganistanu #4 - Niebrodaci piraci - 1:39 - Squonk
Predator
Tym razem będzie tylko pośrednio o naszych chłopcach w Afganistanie, a dokładniej o wojskach Wielkiego Brata Polski - USA - które razem z nami są tam na wojnie... Ups... Na misji stabilizacyjnej znaczy.

Otóż działania wojsk natowskich wspierają bezzałogowe samoloty Predator, które potrafią precyzyjnie dostarczyć pocisk rakietowy na miejsce, w którym siedzą terroryści i spuścić im go łby. Od tego "przypadkowo" giną też osoby cywilne, ale krucjata z brodatym terrorystycznym zagrożeniem uświęci każde straty uboczne!

Jednak ten marketingowy bełkot, który od paru już lat starają się nam wcisnąć piarowcy NATO może skrywać inną, okrutną bo prozaiczną do bólu przyczynę. Okazuje się, że najprawdopodobniej cywilne straty mogą wynikać z błędów w oprogramowaniu Predatorów, które jest być może piracką kopią, "pożyczoną" przez CIA od firmy Intelligent Integration Systems. Proces sądowy z tym związany ma się zakończyć na początku grudnia.

Hmm... Spisek? Układ?? Zdrada??? W Polsce owszem, ale na szczęście tu chodzi o Stany Zjednoczone.

Źródło:
Onet - Technowinki

Namiary podrzucił nasa3000.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Apokalipsa w Polsce sprzed... 800 tyś. lat! - 17:24 - Veron
Tak mógł wyglądać homo erectus
Nowina od Glassiusa.

Nie dowiecie się tego z durnych dzienników telewizyjnych, ale z radia, prasy, neta i ode mnie ;-). Niedawno opublikowano bezprecedensowe odkrycie śladów bytowania homo erectusa na terenie Polski sprzed 800 tysięcy lat. Tym samym potwierdzono, że był on w stanie przekroczyć linię Karpat i osiedlić się na nizinach środkowoeuropejskich.

Pomóc uświadomić sobie jaka to sensacja, może rekonstrukcja jego twarzy. Jeśli oglądaliście jakikolwiek film paradokumentalny, to nie sugerujcie się nimi. Homo erectus jest w nich grany przez ludzkich aktorów. Nawet najlepsza charakteryzacja nie ukryje wysokiego, ludzkiego czoła i podbródka (a jak ukryje, to charakteryzacja jest do chrzanu), nie mówiąc o tym, że ludzie udający praludzi cierpią na syndrom małpiszona (spytajcie dziecko jak robi małpka, tak samo gra się jaskiniowców).

Co w tym postapo? Ano trzeba sobie przypomnieć zaawansowaną wiedzę nt. zlodowaceń. Mianowicie ów praczłowiek bytował w na terenie Polski w interglacjale poprzedzającym zlodowacenie południowopolskie. To znaczy, że owi ludzie musieli być świadkami nadejścia ściany lodu i zagłady tamtego świata. A to oznacza, że dzisiejsza Polska jest autentycznym postapo, co powinno nas wszystkich uradować.

Źródła: Wprost.pl, www.gurche.com
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Essential Killing na ekranach kin - 17:48 - Squonk
Essential Killing
Komu zestrzygą się uszy w nerwowych reakcjach na ten film? Lewakom i pacyfistom czy może prawicowym reakcjonistom? Fanom tulenia do swojej piersi brodatych terrorystów czy zwolennikom ślepego oddania się Stanom Zjednoczonym? Mnie się wydaje, że przede wszystkim tym, którzy pewne sprawy lubią chować pod dywan, bo ciemny lud tego nie zrozumie i nie kupi.

Może i Jerzy Skolimowski nie nakręcił dzieła sztuki, ale udało mu się jedno. Dołożył swój kamyczek do powoli obsuwającej się lawiny, odsłaniającej Himalaje hipokryzji i załgania polskich polityków, którzy sprawę więzień CIA w Polsce zbywają milczeniem lub lekceważeniem. Za to nie milczy o tym prasa amerykańska, ujawniająca szczegóły tych operacji. Robi to zapewne dzięki ukończeniu KKT*, bo przecież to nie do pomyślenia może być, by obecna administracja próbowała wrobić nas w ten interes, solidarnie dzieląc odpowiedzialność za tortury czy inne "ciekawe" metody przesłuchiwań podejrzanych o terroryzm.

Wierny i kochający pies ma to do siebie, że jest gotów więcej wytrzymać, jeśli jego pan go czasem potraktuje z buta. Co jednak, jeśli tego buta użyją owi terroryści - z którymi od lat toczymy wojnę - uznając, że skoro pana nie mogą, to psa dosięgną? Jeśli już cierpieć to chociaż wiedzieć za co, w czym film Skolimowskeigo może pomóc. I sympatie proamerykańskie czy proislamsko-talibańskie nie mają tu nic do rzeczy.

* KKT - Korespondencyjny Kurs Telepatii.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

23 października 2010
Eric Caen o sprzedaży praw do Falloutów - 16:10 - Jim Cojones
Interplay
W wywiadzie, jaki pojawi się w kolejnym numerze brytyjskiego magazynu Edge, Eric Caen opowiada o kulisach sprzedaży praw do Falloutów. Okazuje się, że pierwotnie Interplay proponował oddać całość serii. Jak dobrze wiemy, Bethesda nie zdecydowała się na taką umowę i zrezygnowała z możliwości stworzenia MMO osadzonego w uniwersum Falloutów.

Sensacją jest za to różnica pomiędzy kwotami pojawiającymi się w obu propozycjach. Całość praw została wyceniona na niebagatelną kwotę pięćdziesięciu milionów dolarów, podczas gdy odpuszczenie sieciowej wersji obniżyło ją do niecałych sześciu milionów. Dysporoporcja staje się jeszcze większa, kiedy weźmie się pod uwagę, że część tych pieniędzy może zostać odzyskana, ponieważ firma z Maryland dostanie procent z subskrypcji, jakie gracze zapłacą za grę w Fallouta Online.

Informacja ta jest szczególnie ciekawa, ponieważ już wcześniej można było zastanawiać się, czy Bethesda od początku nie planowała przejąć produkcji MMO. Interplay oskarża ją bowiem o złośliwe działania mające na celu zablokowanie prac nad grą, m.in. poprzez uniemożliwienie jakiejkolwiek promocji tytułu i nieuzasadnione formalne żądanie zawieszenia produkcji. Suma, jaką zażądali bracia Caen tłumaczy, dlaczego Bethesda pozostawiła MMO w rękach Interplay, chociaż wyraźnie widać, że jej właściciele są zainteresowani przejęciem praw do gry. Być może tytuł rzeczywiście jest warty wyłożenia 45 milionów, ale raczej nie w sytuacji, kiedy Bethsoft i tak ją przejmie, jeśli Interplay nie będzie w stanie ukończyć produkcji. Tym bardziej, że dawny potentat nie wyglądał na zdolnego do podjęcia prac nad tak dużym projektem.

A że mowa tu o naprawdę ogromnych pieniądzach, nie byłoby dziwne, gdyby Bethesda postanowiła, że lepiej nie liczyć na przypadek i dobrze byłoby się upewnić, że firma ta zgarnie całość zysków z falloutowego MMO.

Zauważono na RPG Codex.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Gdzie są kluczyki od atomówki? - 19:27 - Veron
Bill Clinton
Nowina od Bonawentury.

Bill Clinton, kiedy urzędował jeszcze w Białym Domu jako prezydent USA, zgubił kartę z kodami do ataku nuklearnego. Takie rewelacje ujawnił w wydanej właśnie książce były szef połączonych sztabów, generał Hugh Shelton. Przez kilka miesięcy przeczesywano całą Amerykę w poszukiwaniu zaginionego dokumentu. Czy został odnaleziony - tego generał nie ujawnia.
- Co prawda, jak pokazywano w telewizji, prezydent zawsze nosił kody na szyi. W rzeczywistości jednak miał ich pilnować jeden z jego doradców - pisze emerytowany generał w swojej książce "Bez wahania". Raz w miesiącu urzędnik departamentu bezpieczeństwa osobiście wymieniał prezydentowi kody na aktualne. Co najmniej dwa razy pod rząd - czytamy w publikacji Sheltona - do bezpośredniej kontroli nie doszło, ponieważ prezydent był na spotkaniu. Zapewniał wtedy jednak, że z kodami wszystko jest w porządku.

W 2000 roku, według autora książki, kiedy miało dojść do wymiany karty z kodami, okazało się, że ani prezydent ani jego doradca nie wiedzą, gdzie karta się znajduje. - Kody po prostu zniknęły - pisze generał. Clinton zgubił kartę zaraz po wybuchu głośnego seks skandalu z Moniką Levinsky. Prawdopodobnie - jak komentują media dziś - prezydent był bardzo roztargniony z powodu kłopotów osobistych. Czym była dokładnie zaginiona karta? Zapisane na niej kody umożliwiały prezydentowi dostęp do walizki - zwanej "football" i noszonej za prezydentem wszędzie przez jego asystenta - która zawiera wszelkie instrukcje potrzebne do uruchomienia ataku nuklearnego.

- Może to zrobić tylko jedna osoba w Stanach Zjednoczonych - prezydent - mówi Fran Townsend, były doradca Clintona ds. bezpieczeństwa. - Jeśli karta z kodami dostałaby się w niepowołane ręce prawdopodobieństwo odpalenia ataku byłoby niewielkie, ponieważ znajomość samych kodów bez dostępu do walizki jest niewystarczająca. Bardziej chodziło o to, żeby uniknąć międzynarodowego skandalu - pisze Shelton. Zgodnie z jego relacją, kilka minut po tym, jak okazało się, że prezydent zgubił kody, otrzymał nowe. Procedura uruchamiania ataku nuklearnego została też natychmiast zmieniona. Generał nie ujawnił jednak, czy zaginiona karta kiedykolwiek się odnalazła.

Źródło: tvn24.pl
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Polska premiera Fallout: New Vegas - 23:08 - Uqahs
Fallout New Vegas
Wczoraj na półki polskich sklepów trafił Fallout: New Vegas. W USA premiera odbyła się kilka dni wcześniej i tamtejsze serwisy uginają się od wszelakich informacji i recenzji nowego Fallouta. Kwestią dość istotną są błędy zgłaszane przez graczy. Na szczęście już wydano pierwszą łatkę do gry, a następna jest w drodze.

Niestety my mieszkamy w Polsce, a więc w oczach Bethesdy jesteśmy barbarzyńcami zamieszkującymi jaskinie, i jak mówi Squonk, u nas się c***m trawę kosi. Świat cywilizowany, a więc Amerykanie i mieszkańcy Europy Zachodniej, dostali inną edycję gry. Okazuje się, że Cenega zmodyfikowała polską, pecetową wersję New Vegas i np. Steam polską i "cywilizowaną" edycję będzie traktował jak odrębne produkty. To oznacza także, że wszelkie łatki i dodatki będą ukazywały się, gdy polski dystrybutor okaże swą łaskawość. Szkoda tylko, że historia tak łaskawa nie jest: w Fallout 3 wycięto możliwość łączenia się z usługą Live, a podczas czekania na DLC wypiętrzyły się Karpaty. Na plus można jednak zapisać całkiem niezłą lokalizację gry.

Naród wszak pomysłowy mamy i dzięki takiemu Aurelinusowi na naszym forum, możecie pobrać przygotowaną przez niego paczkę modów i fixów. Znając jego zapał, nie poprzestanie na tym.

A wracając do New Vegas, oto zestawienie oferty polskiego dystrybutora:
  • Fallout: New Vegas (PC) PL - 129,99 zł (w skład zestawu wchodzi figurka i nie żaden DLC, jak widnieje w opisie, tylko bonusowy Classic pack)
  • Fallout: New Vegas Edycja kolekcjonerska (PC) - 249,99 zł
  • Fallout: New Vegas (PS3, X360) - 209,99 zł (także z Classic packiem)
  • Fallout: New Vegas Edycja kolekcjonerska (PS3, X360) - 299,99 zł
Zawsze mnie zastanawiały te zaporowe ceny gier na konsole. Za Fallouta 3 na Xboksa 360 trzeba teraz zapłacić jedynie 40 zł, czyli 180 zł mniej niż w dniu premiery.

Źródło: Cenega
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

24 października 2010
tvgry.pl o Falloucie New Vegas - 1:15 - Squonk
Fallout New Vegas
Dwa lata temu to dopiero było! Premiera Fallouta 3 rozgrzewała umysły i palce falloutomaniaków na całym świecie, tryby Trzynastego Schronu w pełnej gotowości pracowały nad ogarnięciem tej gry. Wszyscy byli czujni, zwarci i gotowi jak wopiści obserwujący amerykańskie samoloty zrzucające stonkę. Jednym słowem się działo się!

Dziś, gdy polską premierę miał Fallout New Vegas jest cicho i spokojnie, a wręcz nic się nie dzieje. Może dlatego, że wszelkie ideologie i wizje straciły na znaczeniu, a górę wziął realny kapitalizm i dylemat - wydać swoje ciężko zarobione pieniądze na tą grę czy nie?

Być może pomogą Wam w tym dwa filmy przygotowane przez serwis tvgry.pl:
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Gangsterski Konkurs Vespa! - 13:07 - nie wiem
Vault Boy Gangsta
Al Capone, prohibicja, Chicago, Alcatraz, strzelaniny, gustowne garnitury i błyszczące jak Schronkowi jajca lakierki. To dopiero była gangsterka! Premiera Fallouta: New Vegas miała miejsce kilka dni temu, więc wiążąc klimat postnuklearnego miasta grzechu z gangsterskimi porachunkami lat dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku, przy ogromnej pomocy i życzliwości zespołu Vespa organizujemy Konkurs Vespa, w którym wygrać możecie trzy płyty pt. "Starsi, grubsi, bogatsi" typu longplay (w tym jeden z autografem) oraz cztery single z bonusową ścieżką teledysku do piosenki "To tyle dziś kosztuje". Twórczość zespołu Vespa silnie nawiązuje do gangsterskich czasów prohibicji w USA i to samo musicie zrobić Wy, tworząc pracę literacką lub graficzną (chociaż równie mile widziane będzie nawiązywanie do klimatów gangsterskich nie tylko w Stanach Zjednoczonych – macie w tym pełną dowolność!), by zgarnąć winylowe płyty. Luźne przedstawienie tematu pracy konkursowej daje wam szerokie pole do działania. Do bycia branym pod uwagę przy losowaniu nowych posiadaczy singli wystarczy odpowiedzieć na cztery łatwe pytania.

Konkurs zaczyna się właśnie teraz, a trwać będzie do 10 listopada tego roku. Prace podpisane pseudonimem, pod którym jesteście zarejestrowani na forum newsowym Trzynastego Schronu, wysyłajcie na adres:

vespakonkurs@trzynasty-schron.net



No i powodzenia!
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Weekend z New Vegas #1 - 14:40 - Uqahs
Fallout New Vegas
- Szzzzz.... Tak, słyszymy cię! Odbiór.
- Hsszhszzz... Nawiązałem kontakt, powtarzam nawiązałem kontakt... hsszz... Przeszyłam raport. Bez odbioru.


Nasz dawno niewidziany Holden spędza weekend w towarzystwie Fallouta: New Vegas. Chłopak postanowił opisać swoje wrażenia w trzyczęściowej relacji. Poniżej macie do wglądu pierwszą część.

Weekend z New Vegas #1

Wracając wczoraj tanimi liniami ze Szkocji, postanowiłem urządzić sobie weekend z Fallout: New Vegas, może nie w stylu Ozzy'ego Osbourna, którego świetnie napisana biografia umilała mi lot, ale zawsze. Plan zacząłem realizować od razu po wylądowaniu poprzez zakup kilku butelek wina i kartonu ulubionych fajek na najbliższej stacji benzynowej (prowiant trzeba mieć). Następnego dnia (czyli dzisiaj) udałem się do Empiku na zakupy. Po upływie jakichś piętnastu minut, podczas których błąkałem się jak ostatni kretyn między półkami, odkryłem że New Vegas po prostu w sklepie nie ma. Brakowało nawet durnego plakatu czy czegokolwiek, co by mówiło, że jest w sprzedaży. Z przekąsem można by było powiedzieć, że Cenega znowu świetnie zadbała o swoją sprzedaż i dystrybucję. Tak czy siak, po odstaniu swojego w punkcie informacji, bardzo miła pani ekspedientka wyjęła egzemplarz spod lady - towar reglamentowany czy co?!

Daruję sobie dalsze narzekanie i przejdę do rzeczy. Idąc za głosem rozumu, zdecydowałem się na wersję konsolową, przy której (w przeciwieństwie do wersji na PC) Cenega nie grzebała. Zaraz po uruchomieniu pojawiło się kilka całkiem klimatycznych ekranów z nastrojową muzyką w tle (fajne akcenty gitary). Potem wystarczyło już tylko wybrać New Game i zobaczyć, czy ciocia Beth się czegoś nauczyła. Po całkiem ciekawym intrze rozpocząłem rozgrywkę i się trochę zdziwiłem...

Pierwszą odczuwalną zmianą jest proces tworzenia postaci. Nie musimy się tak, jak w trójce przebijać przez cholernie nudną kryptę i zabijać karaluchy kijem bejsbolowym. Dodatkowo powróciły traitsy i to w starym dobrym, dowcipnym stylu, np.: Wild Wasteland, który przywodzi na myśl Sex Appeal z F2. Tak czy siak, całość jest szybka i konkretna, a my możemy wyjść na zewnątrz i zobaczyć pustkowia. Na pierwszy rzut oka nic się nie zmieniło, jednak gdy się bliżej przyjrzymy, zobaczymy ciekawe szczegóły. Pierwsze co zwróciło moją uwagę, to mały agregat prądotwórczy, do którego podłączone są lampy zamontowane na chacie lekarza - mały powiew realności. Kawałek dalej zobaczyłem pole z roślinami, które uprawiał jakiś wieśniak, co wywołało u mnie serdeczny uśmiech - zauważyliście że w F3 w żadnym miasteczku nie było upraw? Chwilkę po tym wszedłem do domku obok i zobaczyłem bardzo gustowny dywan z kretoszczura na podłodze xD. Nieopodal jest bar. Jak do niego wejdziemy, przywita nas klimatyczna muzyka country, która wraz z wystrojem powoduje, że na chwilkę można poczuć się jak w jakimś zapomnianym przez Boga miejscu na środku teksańskiej pustyni.

Takich smaczków jest więcej. Na cmentarzu nieopodal, ku mojej satysfakcji okazało się, że można rozkopywać groby łopatą - mała rzecz, a cieszy. W dodatku przy jednym z grobów siedział czarny kruk, którego spłoszyłem (świat jakby był żywszy i ciekawszy). Mam nadzieję na podobne doświadczenia co na Golgocie w F2 (muszę tylko znaleźć ten cholerny szpadel Smiley). Powrócił również Xander Root i Broc Flower, z którego w jednym zadaniu musimy zrobić proszek lecznicy (przy okazji można zerwać kilka papryczek Jalapeno ~~), Do tego są gekony i już człowiek zaczyna wspominać Arroyo.

Po kilku godzinach rozgrywki trzeba uznać, że panowie z Obsidianu się napracowali. Pytanie jednak, co z tej pracy wynika, ile jest nowego w starym i odwrotnie? Różne typy amunicji, modyfikacje broni, możliwość przyrządzania różnych specyfików z roślin - brzmi dobrze, tylko jak bardzo jest to rozwinięte. Czy przypadkiem nie tak, jak w F3, gdzie takie możliwości były zbędnym dodatkiem? Następne godziny gry to pokażą. Na razie wydaje się, że New Vegas jest o wiele ciekawsze i bardziej rozbudowane od poprzednika. Nawet denerwujące wady silnika, które powodują, że broń przypięta do pasa unosi się w powietrzu kilka centymetrów od bohatera czy też to, że postacie skaczą jak kangury po kwasach nie przeszkadzają tak bardzo.

To w zasadzie tyle, jeśli chodzi o relację na gorąco. Jutro postaram się stwierdzić, czy ta gra faktycznie jest czymś nowym. W poniedziałek to podsumuję. Mam nadzieję, że za bardzo nie przynudzałem.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Zdjęciowo: Hiroszima, Nagasaki i Afganistan - 17:34 - nie wiem
Dzięki aktywowi użyszkodniczemu możemy poszczycić się jedną z najwyższych średnich nowin spośród wszystkich postapokaliptycznych stron w sieci, całą masą nowych tekstów oraz grafik, a także tętniącym życiem forum. I tym razem nie zawiodła żyłka do szperania w sieci w poszukiwaniu ciekawych materiałów, którą tym razem wykazał jako pierwszy Grosswick, a potem rozwinął nasa3000 (przy okazji poganiając mnie do napisania o tym ;-P), który dorzucił też coś o Afganistanie.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

25 października 2010
Brytyjski atomowy okręt podwodny na dnie - 11:05 - Veron
Okręt podwodny
Nowina od nasa3000.

Brytyjski okręt podwodny o napędzie atomowym osiadł w piątek na dnie u wybrzeży Szkocji - poinformował rzecznik brytyjskiego ministerstwa obrony. - Nie doszło do incydentu nuklearnego - powiedział rzecznik. - Nie ma rannych, jednostka jest szczelna - zapewnił.

Okręt HMS Astute osiadł na skałach około 9:20 rano czasu polskiego u wybrzeży wyspy Skye, największej wyspy w grupie Hebrydów Wewnętrznych w zachodniej Szkocji. Straż przybrzeżna poinformowała, że po zgłoszeniu alarmu na miejsce zdarzenia wysłano jednostkę ratunkową. Ministerstwo obrony zapewniło, że nie ma wskazań zagrożenia dla środowiska naturalnego w wyniku tego wypadku.

Źródło: Onet.pl
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Nadciąga robopokalipsa - 11:09 - Veron
Daniel H. Wilson - Robopocalypse
Nowina od Pilariousa.

Nadchodzi koniec ludzkości. Nowoczesne inteligentne roboty chcą przejąć kontrolę i zniszczyć swoich stwórców. Apokalipsa poprzez rebelię sztucznej inteligencji... No nie, znowu?!

Daniel H. Wilson jest młodym pisarzem. Zadebiutował w 2005 roku książką "How To Survive a Robot Uprising: Tips on Defending Yourself Against the Coming Rebellion". Był to humorystyczny poradnik. Dzięki niemu każdy mógł dowiedzieć się, co robić w przypadku Powstania Robotów. Na razie ma na swoim koncie 6 książek m.in. "How To Build a Robot Army: Tips on Defending Planet Earth Against Aliens, Ninjas, and Zombies" czy "The Mad Scientist Hall of Fame: Muwahahaha!" (tytuły mówią same za siebie). W przyszłym roku mają się ukazać kolejne dwie.

No i? Tylko tyle?

Cóż, to nie koniec. Steven Spielberg kupił prawa do ekranizacji książki "Robopocalypse" w momencie, gdy ta była dopiero pisana (jej wydanie zapowiedziano na 2011 rok). O napisanie scenariusza poproszono Drewa Godderda (znanego z "Projekt: Monster"). Widocznie bardzo mu zależy. Nie mniej filmu doczekamy się dopiero w 2013 roku (podobno).

I nie jest to jedyny plan ekranizacji. W planach jest także przeniesienie debiutu Wilsona na wielki ekran. "How To Survive a Robot Uprising..." był zainteresowany Mike Myers. W aktualnych plotkach słyszymy nazwisko Steve'a Pinka jako reżysera i Jacka Blacka jako... no pewnie zagra jakąś rolę. Jednak plany planami, plotki plotkami. Trzeba czekać na jakieś konkretne informacje. Przynajmniej wiadomo, że Spielberg nie odpuści.

Źródła:
www.tenaciousd.pl
, Filmweb
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Weekend z New Vegas #2 - 23:39 - Uqahs
Fallout New Vegas
Kolejna część relacji Holdena. Jutro spodziewajcie się podsumowania.

Weekend z New Vegas #2

Dzisiaj mam potrójnego kaca - pierwszy z moich bólów głowy to efekt trzech butelek wina, które puste leżą obok na podłodze i dręczą mnie poczuciem winy. Drugi i trzeci są ze sobą tożsame i dotyczą dzisiejszej relacji. Wczoraj w nocy, grając w New Vegas uznałem, że to żadna nowa jakość. Dzisiaj po obudzeniu doszedłem do kompletnie odwrotnego wniosku... i trudno się temu dziwić - ta gra strasznie wciąga.

Pisząc teraz ten tekst, jestem po ośmiu godzinach gry. Kładąc się wczoraj spać zaplanowałem, że polecę z fabułą do przodu, w zupełnie taki sam sposób, jak to odbywało się w Fallout 3. Nie mogłem się bardziej mylić, ponieważ dzisiaj zbyt daleko się nie posunąłem i to nie przez bugi czy spacerki w różne strony pustkowi. Twórcy całkiem sprytnie połączyli główny wątek fabularny z pobocznymi zadaniami. Idąc śladami naszych oprawców przez różne miasta, natykamy się na questy, które można zignorować, ale nie miałoby to większego sensu - byłaby to strata doświadczenia, lepszego uzbrojenia i wątków historii. Widać tutaj rękę Chrisa Avellone'a - gracz w logicznej kolejności podróżuje z miasta do miasta, zupełnie tak, jak w F2. Pewien fabularny bałagan, jaki był w F3 nie istnieje. W jednej z recenzji w internecie autor stwierdził, że przejście NV głównym wątkiem to jakieś 20 godzin gry, a całość to 40. Dobre sobie, jak raz człowiek zacznie grać, to pokusa, by zwiedzić daną lokację do końca, jest po prostu zbyt silna. Na dzień dzisiejszy oceniam, że przygoda z nowym Falloutem to przynajmniej bardzo intensywny tydzień gry. To tyle, jeśli chodzi o wstęp, przejdźmy do konkretów.

Najlepiej chyba będzie zacząć od kilku słów na temat świata gry. Mimo że silnik jak i jakość grafiki jest taka sama, jak w trójce, to otoczenie jest zupełnie inne. Po pierwsze, nie doświadczymy już błąkania się po tunelach metra czy gruzowisk blokujących drogę - jesteśmy w końcu na pustyni i chociaż Waszyngton miał swój klimat, to potrafił być frustrujący. Natkniemy się za to (w ramach przykładu) na kawałek bardzo wysuszonej pustyni, gdzie wieje silny wiatr, a radskorpiony urządziły sobie legowisko obok zasypanego przez piach wojskowego samolotu. Takich miejsc jest zapewne o wiele więcej i mają swój własny nastrój. Po drugie, pojawiło się mnóstwo nowych obiektów - skrzynie, wozy, pola, palmy oraz nowe modele broni czy zbroi. Mi one przypadły do gustu, chociaż mogłyby być bardziej szczegółowe. Teraz powinno być po trzecie, ale wybaczcie, to nadal ten sam silnik i cudów nie można było się spodziewać, chociaż warto byłoby wspomnieć o takich szczegółach, jak choćby bardzo ładnie zrobione ekrany wczytywania.

Idąc dalej, przechodzimy do dźwięku i muzyki, które wzbudzają mieszane odczucia. Fallout 3 miał bardzo fajne utwory i swojego Three Doga. W New Vegas niestety twórcy źle dobrali piosenki - każdy znajdzie pewnie coś, co polubi, ale również każdy na coś się wkurzy. Jak już po raz enty słyszy się piosenkę, której refren leci "my Johnny" (mniej więcej), to ma się ochotę udusić piosenkarkę. a biednego Johnny'ego wysłać na leczenie psychiatryczne na swój własny koszt w ramach zadośćuczynienia, że musiał ciągle tego słuchać. Nie krytykuję tutaj klasyki, po prostu co za dużo to niezdrowo. O wiele lepiej jest po prostu wyłączyć radio i wsłuchać się w ścieżkę dźwiękową - odgłosy otoczenia, klimatyczna muzyka z bardzo dobrymi elementami instrumentalnymi, która staje się dynamiczna, gdy jesteśmy atakowani.

Przechodząc do bardziej szczegółowych zagadnień, muszę napisać kilka słów o rozwoju postaci. W Falloucie 3 była to jedna z najbardziej niedopracowanych części rozgrywki. Po prostu gracz bardzo szybko osiągał maksymalny poziom, do tego z każdym awansem dostawał perka, więc praktycznie w połowie rozgrywki było się już wszechmocnym terminatorem. W New Vegas trochę się zmieniło. Mamy 30 poziomów (z tego co wiem), a nie 20. Do tego perki wybieramy co drugi poziom. Dodatkowo nie dostaje się już ogromnych ilości doświadczenia za wykonanie prostych zadań, a jego ilość potrzebna, by przejść na kolejny poziom zdaje się być większa - nie mam dokładnych danych. To jednak nie koniec, bardzo często, by wykonać questa czy też jego opcjonalne elementy, trzeba posiadać odpowiedni poziom danej umiejętności, np. dziadek nie da wam dynamitu, jeśli nie macie umiejętności materiały wybuchowe na poziomie 25. Inny facet nie da wam zbroi, jeśli wasza umiejętność handlu jest zbyt niska - i nie ma tak, jak w F3, gdzie metodą "save & load" można było wylosować sukces. To zmusza do równomiernego rozwoju postaci.

Podobnie jak poprzednie zagadnienie, walka w F3 była również wielokrotnie krytykowana. W NV nie zmieniła się ona diametralnie, ale pewne modyfikacje są wyczuwalne. Mówiąc konkretnie - nadal mamy dwa tryby walki, ale jakby poziom trudności czy też balans ich rozłożenia się zmienił. Przedstawiając to obrazowo, można by było powiedzieć tak - możemy zabić przeciwnika jednym czy dwoma strzałami, ale on może zrobić to samo, więc jeśli się zagapcie, a sporych rozmiarów skorpion zajdzie was od tyłu, to możecie zginąć. Oczywiście z dobrym wyposażeniem i wysokim poziomem będziecie pewnie niezniszczalnym zabijaką, jak w każdej innej grze. Przy okazji warto wspomnieć o towarzyszach, przy których szczerze mówiąc, niewiele zrobiono - zostało wprowadzone koło komend, które wymaga podejścia do naszego przyjaciela i kliknięcia myszką czy guzikiem X. Dzięki czemu możemy zmienić jego ustawienia bojowe czy też użyć go jako tragarza. Swoją drogą, to całkiem ciekawe - ja mając pięć siły, mam dwieście kilo udźwigu, towarzysz tyle samo... łącznie prawie pół tony, co zdaje się być małą przesadą.

Na koniec rozważania konkretów zostaje nam jeszcze kwestia przedmiotów. Jak już mówiłem, wprowadzono całkiem sporo nowych. Liczba broni zdaje się być bardzo obszerna, tak jak i innych użytecznych rzeczy, w dodatku wyglądają lepiej niż w F3. Gorzej, że również liczba śmieci, które można podnieć, wzrosła - doszły kolejne łyżeczki, chochelki i mnóstwo innych zbędnych pierdół, z którymi nie chcemy mieć nic wspólnego. Dodano również cały system craftingu, który w dużej mierze (po dwóch dniach grania) zdaje się być zbędny. Tworzenie specyfików zwykle wymaga kilku składników, więc praktycznie łatwiej jest je kupić w sklepie, podobnie z amunicją. Sens za to mają modyfikacje broni, typu tłumiki czy lunety, które nie tylko dają nam radochę z tego, że giwera fajniej wygląda, ale również zwiększają efektywność. Nie ma to jak celowanie z pistoletu 9mm z dorobioną lunetą do małych skorpionów.

Przed podsumowaniem wspomnę jeszcze tylko o bugach, które niestety istnieją. Generalnie w moim odczuciu jest ich mniej niż w F3, ale nadal występują takie perełki, jak postacie wchodzące w ściany, ciała zapadające się pod plansze, zabici przeciwnicy, którzy nagle lecą wysoko w niebo itd. Do tej menażerii dochodzą również crashe (mnie w ciągu dwóch dni zdarzyły się trzy) oraz lagi - gra się po prostu zacina na kilka sekund co jakiś czas. Pewnie ludzie grający na PC mają więcej problemów, nie mówiąc już o serwisie Steam, który przy okazji innej gry doprowadził mnie do białej gorączki. Patrząc na to wszystko, dochodzę do wniosku, że Beth już nic na tym silniku nie zrobi.

Te kilka akapitów, które powyżej napisałem miało na celu odpowiedzieć na proste pytanie - czy dostaliśmy następce F3 czy też DLC jego rozmiarów? Odpowiedź jak zwykle jest pomiędzy. Nie jest to gra diametralnie inna, ale jednocześnie w wielu aspektach kompletnie się różni od poprzedniczki. Myślę, że rzeczą, która kategorycznie zadecyduje o sukcesie New Vegas, jest fabuła, system frakcji oraz karmy - a to, jak on wygląda, postaram się opisać jutro w podsumowaniu weekendu. Na dzień dzisiejszy muszę jednak powiedzieć, że jeśli komuś Fallout 3 się absolutnie nie spodobał, to nie ma po co sięgać po tą grę. Jeśli natomiast ktoś miał mieszane uczucia, to powinien spróbować.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

26 października 2010
Meksyk, parada zombie i 200 rocznica uzyskania niepodległości - 0:01 - Vegeir
Parada zombie w Meksyku
W Meksyku dzieje się, oj dzieje. W związku z 200 rocznicą uzyskania niepodległości, mieszkańcy bawią się na ulicach. Formą takiej zabawy stała się parada zombie, która również jest popularna w wielu innych krajach i często organizowana. Dlaczego akurat parada zombie? Może ma to związek z chęcią podbicia świata przez Trzynasty Schron, albo po prostu postapokaliptyka (w tym lub innym znaczeniu) coraz bardziej podoba się ludziom. I dobrze.

Korzystając z okazji chciałbym również poinformować o dwóch nowych paskach Romantically Apocalyptic. Istny grad wrażeń wizualnych i mnóstwo czarnego humoru. Serdecznie polecam!
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

APOX - wrażenia z bety - 0:15 - Uqahs
APOX
Indyjski producent, BlueGiant Interactive, właśnie rozpoczął beta testy swojej gry pt. APOX. Jest to w zasadzie rozwinięcie koncepcji niedziałającego już studia Inhuman Games, które wsławiło się grą strategiczną Trash. Założyciel owego studia, Mark Currie, jest teraz głównym projektantem APOXa i należy się spodziewać wielu zaczerpnięć z Trasha.

Uśmiechnęło się do mnie szczęście, bo jako jedna z pierwszych osób załapałem się na zamknięte beta testy. Postanowiłem podzielić się swymi wrażeniami z tego postapokaliptycznego świata. Tekst postaram się jutro okrasić paroma obrazkami.

APOX rozpowszechniany jest za pomocą Steama i raczej wątpliwe, aby pojawiła się jego pudełkowa wersja. Instalacja poprzez Steam przebiegła bez problemów, na końcu musiałem pobrać jakiegoś patcha. Uruchomiłem grę i mym oczom ukazało się jedno z brzydszych menu, jakie widziałem. No trudno, to tylko beta, pomyślałem.

Map ci u nas dostatek

Jak na razie dostępny jest tylko tryb potyczki w wersji dla jednego i wielu graczy. Jako całkowity żółtodziób nie zawracałem sobie głowy multiplayerem, tym bardziej że na obecnym etapie trudno znaleźć jakiegoś żywego przeciwnika. Na pewno z czasem graczy będzie więcej.

Przycisk potyczki dla pojedynczego gracza przeniósł mnie do menu, gdzie mogłem sobie wybrać jeden z trzech domyślnych rodzajów starcia: 2 na 2, 3 na 3, 4 na 4. Na szczęście jest też możliwość samodzielnego ustawienia liczby graczy i mapy. I tu pierwsze zaskoczenie, bo możliwości jest naprawdę dużo. Możemy walczyć przeciwko jednemu komputerowemu przeciwnikowi albo wziąć udział w epickiej bitwie, w której zmierzą się siły należące do maksymalnie 32 graczy. Lista dostępnych map jest spora (autorzy chwalą się liczbą 100 map i chyba ich rzeczywiście tyle jest) i zmienia się automatycznie w zależności od ustawionej liczby graczy. Wspólną cechą wszystkich map jest ich symetryczne rozplanowanie. Każdy z graczy ma więc takie same szanse od początku gry. W walce zazwyczaj mierzą się między sobą dwie drużyny, ale liczbę teamów także można zmienić.

Zdecydowałem się zacząć od samotnego starcia z jednym przeciwnikiem, aby bez oglądania się na innych członków drużyny w spokoju zapoznać się z grą. Po chwili znalazłem się na postapokaliptycznym pustkowiu, przypominającym sceny z filmu Mad Max. Pustynny krajobraz z licznymi pagórkami, a po środku moja baza ogrodzona płotem z różnych metalowych śmieci. Wewnątrz bazy znajdują się trzy budynki – przetwórnia odpadów, schronienie i koszary. Wszystko wygląda tak, jak postapokaliptyczną rzeczywistość przystało. Budynki obłożone są mozaiką z blachy falistej, tu i ówdzie możemy oglądać jakieś beczki, kontenery czy inny złom.

Bez paliwa nie pojedziesz - surowce

W APOXie gracz musi skupić się na czterech głównych surowcach: przetworzonych odpadach, amunicji, paliwie oraz ocalałych. Odpady i amunicję produkujemy dzięki przetwórni, suwakiem można regulować, czego chcemy produkować więcej w danej chwili. Amunicję produkujemy też w fabrykach amunicji, które rozrzucone są na mapie. Trzeba tam jednak wysłać ludzi, aby przejęli budynek. Podobnie jest z paliwem, które dostarczy nam przejęta stacja benzynowa lub rafineria. Zasoby ludzkie z czasem ulegają zwiększeniu, ten proces można przyspieszyć zdobywając kolejne schronienia. Zasada jest jedna, aby dany budynek był dla nas przydatny, musi w nim siedzieć przynajmniej jeden człowiek.

Najciekawszym aspektem APOX jest system dystrybucji surowców. Aby móc zaopatrywać swoją bazę w paliwo, należy zbudować rurociąg, np. od stacji benzynowej do budynku, który potrzebuje paliwa. Może to być fabryka pojazdów albo wieża obronna z miotaczem ognia. Po pewnym czasie całą mapę przecinać będzie pajęczyna rur. Amunicję transportują natomiast zwykli żołnierze. Mogą ją zostawić na ziemi albo przekazać innej jednostce lub przenieść do wybranego budynku, podobnie rzecz ma się z paliwem. Zabezpieczenie takich szlaków transportowych i rurociągów przed przeciwnikiem to ważna sprawa.

Ostatni przedstawiciele ludzkości

Koszary pozwalają nam na trenowanie żołnierzy i rozwijanie technologii. Możemy trenować kilka typów jednostek piechoty. Standardowo mamy żołnierzy z karabinami lub z miotaczami ognia. Decydując się na jeden z dwóch upgrade’ów koszar, będziemy mogli rozwijać albo żołnierzy z ciężkimi karabinami maszynowymi i snajperów, albo jednostki wyposażone w RPG lub moździerze. Najlepiej więc wybudować drugie koszary, aby mieć dostępną pełną gamę jednostek. Jeszcze nie bardzo rozgryzłem, o co biega z technologią. Możemy „zriserczować” koktajle Mołotowa, granaty albo miny, w które nasi wojacy są później wyposażani, ale nie wiem, kiedy i jak te upgrade’y są wykorzystywane. Trudno też w tak krótkim czasie stwierdzić, czy to całe zróżnicowanie jednostek ma jakiś sens, czy może wystarczy skupić się jednym lub dwóch podstawowych typach żołnierzy.

Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby snajpera wyposażyć dodatkowo w miotacz ognia lub jakąkolwiek inną broń i przełączać się między nimi w razie potrzeby. Co więcej, broń i amunicję można uzyskać, przeszukując ciało zabitego przeciwnika. Mamy tu więc dużą swobodę, niemal jak w grach FPS, jeśli chodzi o dostosowywanie uzbrojenia naszych żołnierzy. Ciekawą sprawą jest też opcja dzielenia się amunicją (oczywiście każdej jednostce można tą opcję ustawić indywidualnie). W postapokaliptycznym świecie zasobów mamy mało, dlatego jeśli naszego wojaka zaskoczy pusty magazynek, zamiast odsyłać go do bazy, można go postawić obok innego żołnierza, który na brak pocisków w danej chwili nie narzeka, a który chętnie użyczy nieco swoich naboi. Zauważyłem, że z czasem naszym żołnierzom zużywa się broń, co sygnalizuje coraz bardziej czerwona ikona danego gnata.

Dzielenie się amunicją i system dystrybucji surowców sprawia, że świat gry staje się bardzo realistyczny. Ponadto gra wymaga od gracza dbania o każdą jednostkę, gdyż surowce bardzo wolno się odnawiają. Nie jest to więc łatwa gra. Szybko przekonałem się, że bardzo przydają się budynki takie jak szpital i mechanik (budowane w obrębie bazy), gdzie można wyleczyć ludzi i naprawić pojazdy. Zarządzanie surowcami to podstawowy aspekt gry. Trudno wygrać, nie korzystając z punktów strategicznych rozmieszczonych najczęściej na środku mapy. Może to być źródło metalu (najbardziej wartościowego surowca, z którego można zbudować super jednostki) albo jakieś budynki czy nawet same surowce lub pojazdy leżące odłogiem.

Nie zabrakło elementów RPG, nasze jednostki o ile nie zginą w walce, zdobywają punkty doświadczenia, a z biegiem czasu awansują na kolejne poziomy, co zwiększa ich zdolności bojowe. Poziomów jednostek mamy bodaj trzy, ale aby dotrzeć do ostatniego poziomu, nasza postać musi sporo w swym życiu przejść.

Śmierć na kołach

Wspomniałem o piechocie, ale w grze mamy też pojazdy. Standardowe jednostki to znów samochód z karabinem maszynowym i pojazd z miotaczem ognia. Mamy też powolne działka skuteczne przeciwko innym czterokołowcom, a także dzięki upgrade’om garażu dostępne są mocniejsze i lepiej opancerzone odmiany standardowych modeli oraz pojazdy z działem artyleryjskim czy wreszcie ciężki czołg. W takich wehikułach można umieszczać żołnierzy wyposażonych w dowolną broń, co znów umożliwia zabawę szerokim wachlarzem kombinacji. Oczywiście żaden pojazd nie pojedzie bez paliwa. Spodobało mi się, że jednostki niekorzystające z benzyny mogą takie paliwo zbierać i w razie potrzeby przekazywać je innym.

Oprócz jednostek mobilnych mamy też budynki obronne, takie jak nadwozie popularnego ogórka przerobione na bunkier czy wieża z miotaczem ognia. W takim bunkrze można schować nawet czterech ludzi, natomiast wieża potrzebuje stałego dopływu paliwa, który zapewniamy łącząc ją rurociągiem ze stacją benzynową.

Zgrzyty i trzaski

APOX oferuje widok z góry, który możemy w dość dużym zakresie modyfikować (oddalać, zbliżać, obracać itp.). Interfejs gry jest dość ubogi, u dołu mamy poziomą belkę, na której znajduje się minimapa (tę można swobodnie powiększać i zmniejszać, chwytając jej ramkę kursorem i przeciągając), lista posiadanych surowców, informacje o wybranej jednostce i przyciski akcji.

W grze brakuje mi lepszej sygnalizacji tego, co się dzieje na ekranie. Przydałyby się ikony informujące o niezatrudnionych nigdzie jednostkach czy ich aktualnej liczbie. Tak samo niekiedy ciężko się zorientować, do kogo należy budynek bez klikania na niego. Sam interfejs choć prosty, to nie należy do najczytelniejszych.

Póki co kuleje sterowanie, jednostki nie zawsze robiły to, co im kazałem. Nie są chyba najinteligentniejsze, bo zamiast biec po najprostszej drodze z punktu A do punktu B, potrafią zabłądzić, jeśli w okolicy są jakieś przeszkody. Trochę też irytuje to całe ogrodzenie bazy – pojazdy muszą je objeżdżać dookoła, żeby się dostać do środka. Czemu autorzy nie wpadli na pomysł stworzenia jakiejś otwieranej bramy? Problemy sprawia także generowana ścieżka rurociągu. Niby wystarczy zaznaczyć budynek początkowy i budynek końcowy, a komputer samemu wygeneruje rurociąg, ale nie zawsze zachowuje jego ciągłość (choć braki rur tu i ówdzie nie przeszkadzają w jego działaniu).

Jak na razie sztuczna inteligencja nie wykazywała jakichś idiotycznych zachowań. Komputer niekiedy potrafi dać w kość, ale zauważyłem, że zwykle atakuje, gdy go sprowokujemy. Dużo zależy od mapy i rozmieszczenia punktów strategicznych. Mimo wszystko grało mi się całkiem przyjemnie i odniosłem kilka całkiem łatwych zwycięstw. Stwierdzam, że APOX posiada całkiem spory ładunek grywalności. Przydałaby się jednak opcja przyspieszania czasu – akcja w grze rozwija się dość wolno, czasem przez długi czas w ogóle nic ciekawego się nie dzieje.

Graficznie szału nie ma. Silnik OGRE do światowej czołówki nie należy, ale też nie wypada tragicznie. Modele są dosyć szczegółowe i z bliska prezentują się dobrze. Animacja postaci nie powala, podobnie jak efekty graficzne. Z przykrością stwierdzam, że sama gra nie jest zbyt widowiskowa. Mam tu pewne porównanie w postaci Zombie Drivera, który działał na tym samym silniku. W Zombie Driverze mieliśmy bardzo szczegółowo ukazane miasto, tutaj otoczenie jest dosyć ubogie i pustawe. ZD był o wiele bardziej dynamiczny i efekciarski. APOXowi brakuje właśnie takiej dynamiki. Liczniki surowców leniwie zwiększają swoje wskazania, a gracz ma sporo czasu na zaplanowanie swych poczynań, których przez długi czas nie będzie w stanie wykonać. Gra może więc trochę denerwować i nudzić, ale to zależy czego oczekujecie od RTSa.

Podsumowanie

APOX zdecydowanie potrzebuje jeszcze trochę czasu na nadanie mu ostatecznego szlifu. Największą jego bolączką jest niezbyt przejrzysty interfejs i niejasna mechanika rozgrywki. Mocno przydałby się porządny samouczek. Kolejna sprawa to dopracowanie grafiki czy raczej jej zoptymalizowanie. Gra nie wygląda najpiękniej, ale zasobów pożera sporo. Prawdę mówiąc, nie spodziewałem się niczego nadzwyczajnego po Hindusach, ale jestem daleki od przekreślania APOXa. Widzę w nim spory potencjał, jednakże wątpię, aby stał się wielkim hitem.

Beta APOXa nie spowodowała u mnie opadnięcia szczęki, co najwyżej lekki uśmiech. Zobaczymy, jakie zmiany przyniosą kolejne miesiące. Życzę BlueGiant doprowadzenia tego projektu do końca.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Metro 2034 - konkurs kubeczkowy - 3:43 - Squonk
Metro 2034
Wydawnictwo Insignis tym razem poinformowało nas o ciekawym w swojej formie konkursie, który zostanie zorganizowany dzisiaj - a jakże - za pomocą serwisu Facebook.

Premiera książki Dmitrija Glukhovsky’ego Metro 2034 zbliża się wielkimi krokami. Żeby umilić fanom twórczości tego rosyjskiego pisarza oczekiwanie na jego nową powieść, zapraszamy do udziału w konkursie 20:33.

Ostatnio na oficjalnym facebookowym profilu polskiej edycji serii Metro 2033 toczyła się ożywiona i bardzo ciekawa dyskusja na temat symboliki roku 2033, w którym rozpoczyna się akcja kultowej powieści Glukhovsky’ego. Wnioski były nader frapujące. Tym razem proponujemy bardziej rozrywkową odmianę nadawania znaczenia sekwencji cyfr 2, 0, 3, 3.

Już dziś (26.10), o godzinie 20:33 na naszym facebookowym profilu Metro 2033 facebook.com/metro2033pl pojawi się post o treści "PRZEŻYĆ". Pierwsze 10 osób, które są fanami strony facebook.com/metro2033pl i które odpowiedzą w komentarzu do tego postu "ZA WSZELKĄ CENĘ PRZEŻYĆ", otrzymają kultowe, metalowe kubeczki Metro 2034 (zdjęcie w rozszerzeniu wiadomości).

Powodzenia!

Wydawnictwo Insignis.


Metro 2034 - kubek

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Opuszczone miejsca i więcej opuszczonych miejsc - 10:53 - Veron
Wpłynąłem na suchego przestwór... Internetu

Hm, być może średnio udała mi się ta parafraza, ale nieźle oddaje, wcale nie suchą, za to solidną pracę, jaką wykonał dla nas Pilarious. W sieciowym przestworze znalazł bowiem wypełnioną po brzegi postapokaliptycznymi (i nie tylko) zdjęciami stronę WebUrbanist.com - klimatyczne fotki aż wysypują się z monitora. Inspirujące, pouczające, intrygujące, trwożące, poruszające. Cała paleta emocji.

Co tu dużo mówić - opuszczone miejsca na świecie:

- Miasto-widmo
- Wojna i pokój: budynki, które przetrwały bombardowania podczas II Wojny Światowej
- Opuszczone nowoczesne miasta
- Osamotniona wiara: zapomniane świątynie
- Porzucone parki rozrywki
- Opuszczona Europa: porzucone oszałamiające budowle
- Zatrważająco zapomniany mentalny azyl
- Nawiedzone ruiny wojenne
- Wejdź a zginiesz: opuszczone fabryki
- Uśpione giganty: porzucone wysokościowce
- Uciszone drapacze chmur: Bangkok
- Rycząca cisza: porzucone ogrody zoologiczne
- Wieczne wakacje: zapomniane szkoły

Na deser (może już niektórym znane):
Zdjęcia z testowania bomb atomowych w Ameryce oraz
Jak będzie wyglądał świat po apokalipsie?

Nic tylko oglądać, bo jest co.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Weekend z New Vegas #3 - 22:58 - Uqahs
Fallout New Vegas
Przyszedł czas na trzecią i ostatnią część relacji autorstwa Holdena, a więc nie przedłużając, oto ona.

Weekend z New Vegas #3

Przyszła pora na ostatni wpis w ramach weekendu z New Vegas. Powiem wam szczerze, że ciężko mi się go pisze, ponieważ oderwanie się na dłuższą chwilę od eksploracji pustyni Mojave wymaga sporej dawki silnej woli. Gra, którą stworzył Obsidian wydaje się być tym, czego większość z nas oczekiwała rok temu, przed premierą Fallouta 3, a przynajmniej jest do tego w dużym stopniu zbliżona. Nie będę już więcej pisał o mechanice rozgrywki, zresztą pewnie wielu z was ma już swoją własną kopie gry. Wspomnę natomiast w dwóch, trzech zdaniach o questach oraz skuszę się na małe podsumowanie.

Jak już wspominałem w innym wpisie, ścieżka naszej podróży jest w dużej mierze wytyczona - istnieje pewna logiczna kombinacja miejsc, które powinniśmy/musimy odwiedzić, by popchnąć główny wątek do przodu. Nie znaczy to jednak, że nie możemy się od niej oderwać i pozwiedzać pustynię - nadal mamy wolność taką, jak w Fallout 3, ale trochę bardziej ograniczoną. Powodem tego ograniczenia jest fakt, iż wzrósł poziom trudności - nie zabijemy na niskim poziomie szpona śmierci czy też nie zmierzymy się z oddziałem mutantów. To powoduje, że kierunek naszej podróży jest bezpośrednio powiązany z doświadczeniem oraz wyposażeniem naszej postaci.

Same zadania, jakie postawili przed nami twórcy, skutkują dylematami moralnymi, jak i różnymi ścieżkami przejścia gry. Już na samym początku decyzja o tym, jak postąpić, w dużej mierze przesądza o następnej godzinie rozgrywki, a i pewnie będzie miała wpływ na późniejsze wydarzenia. Piszę pewnie, ponieważ grając już 4 dni, nie zaszedłem daleko - z jednej strony dlatego, że postanowiłem zacząć przygodę od początku i sprawdzić wpływ swoich wyborów na losy przygody, a z drugiej dlatego, że eksploracja oraz zadania poboczne pożerają mnóstwo czasu. Skoro już o nich wspomniałem, to muszę powiedzieć, że wiele z nich jest klasycznych - idź zabij mrówki, powiedź coś komuś. Z drugiej strony, pewna ich liczba zawiera w sobie decyzje, które musimy podjąć, a w wyniku których dalsza gra będzie być inna. New Vegas z pewnością można przechodzić na kilka sposobów.

Nie myślcie sobie, że zacieszam tę nową produkcję - ma ona swoje wady, które w większości są odziedziczone wraz z silnikiem. Znowu spotkają nas różnorakie bugi i crashe. Grafika, która wzbogaciła się o nowe elementy, jest praktycznie ta sama, ruchy postaci równie ohydne, a walka, chociaż bardziej wymagająca, nadal opiera się na niezbyt udanym hybrydowym systemie FPP/VATS. Niemniej jednak, twórcom udało się wskrzesić część ducha, który miał w sobie choćby Fallout 2, a nawet pójść dalej trochę w innym kierunku. Objawia się to między innymi w tym, że prawie na każdym kroku można spotkać się odniesieniami do starszych części, np. w jednym barze gospodyni opowiada o swojej cioci z Modoc i słynnych omletach z jaj Szpona Śmierci, który był trzymany w zablokowanej szopie - pewnego dnia pewien wędrowiec zabił go strzałem w oczy (brzmi znajomo prawda?). Ten inny kierunek, o którym wspominałem to okrucieństwo świata New Vegas - w jednym miasteczku będziecie świadkami, jak postanowiła się zabawić jedna z frakcji - krzyżowania, palenie żywcem itd. Takich "smaczków” jest więcej i oddziałują na gracza. Z drugiej strony nie napotkamy hord dziwek i ćpunów, jak w starym, dobrym New Reno. Niestety żyjemy w czasach cenzury, a producenci nie chcą mieć problemów z takimi sprawami jak promocja narkotyków czy prostytucja, więc unikają wprowadzania takich elementów do gier.

Mimo że łącznie w swoich wpisach przekroczyłem już 2000 słów, to ciągle łapię się na tym, że o czymś zapomniałem. A to o gadającym mutancie albo jakimś perku, który powrócił. New Vegas okazało się bardzo bogate i naprawdę trudno jest wszystko opisać. Ta gra przypadła mi bardzo do gustu. Polubiłem ją już po kilkunastu minutach rozgrywki, jednak nie gwarantuję, że z wami będzie tak samo. Uważam, że powinna ona spodobać się zarówno tym, którzy lubili stare części, jak i fanom trójki. Czas pokaże jednak, jak się stanie.

Gdyby to miała być recenzja i ja miałbym przyznać punktową ocenę, to na dzień dzisiejszy powiedziałbym 9/10. W moim odczuciu tę grę śmiało można nazwać Falloutem, chociaż pewnie znajdą się tacy, dla których to będzie nadal Oblivion z broniami. Na tym kończę opisywanie swoich wrażeń, mam nadzieję, że moje teksty były dla was znośne i pomogą wam zdecydować, czy warto zainwestować w kupno New Vegas.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

27 października 2010
Thriller w wersji kinowej - 21:34 - Vegeir
Thriller w wersji kinowej
Fenomen Michaela Jacksona jest prawdopodobnie równie wielki jak Elvisa Presleya. Dzisiaj w radiu można było usłyszeć, iż po swojej śmierci zarobił już ponad 270 milionów dolarów, przewyższając sumę zarobków niektórych współczesnych 'gwiazdek'. Wprowadzając swój własny niepowtarzalny styl do muzyki pop, stał się inspiracją dla wielu ludzi a jego śmierć wstrząsnęła całym światem.

To może ja już powiem co ma piernik do wiatraka...

Z pewnością niejeden z was miał okazję oglądać wiele przeróżnych teledysków Michaela Jacksona, które zadziwiają po dziś dzień, mimo upływających lat od ich powstania. I z pewnością niejeden z was widział teledysk piosenki Thriller, który okazał się być strzałem w dziesiątkę, jeśli chodzi o charakteryzację i układ taneczny. A co byście powiedzieli na "Thriller" przerobiony na film kinowy? Kenny Ortega, reżyser filmu "This is it" już zapowiada, że za remake zabierze się wkrótce. Przypomnę jedynie, że Thriller opowiada o Michaelu, który wybrał się ze swoją dziewczyną do kina obejrzeć horror.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

28 października 2010
Filmowe wieści 7 - 10:53 - Veron
Wieści filmowe
W dzisiejszych Filmowych wieściach znajdziecie informacje: o postępach, a raczej "nie postępach" w pracy nad nowym "Mad Maksem"; o szansach na powstanie kontynuacji "28 tygodni później"; o filmie o katastrofie sprzed wieku; o zawirowaniach wokół produkcji "Duma i uprzedzenie i zombie"; kilka filmów z wyczekiwanego serialu "The Walking Dead"; oraz parę słów o prequelu kultowego niegdyś horroru Carpentera w ramach sekcji Gdzie to postapo?. Zapraszam!

*


Mad Max: Fury Road


W kilka dni po tym jak Annabelle Williams, dublerka Charlize Theron na planie czwartej części "Mad Maksa", wyjawiła kilka szczegółów na temat powstawania produkcji, doszły nas wieści o tym, iż projekt został wstrzymany. Dokładne przyczyny tej decyzji na razie nie są znane.

Wcześniej planowano realizację już w lipcu, jednak obfite opady deszczu spowodowały przesunięcie prac. Produkcja filmu miała rozpocząć się pod koniec tego roku. (...) Zachodnie media spekulują, że przyczyną poślizgu jest przygotowywanie specjalnej technologii 3D, w której ma powstać obraz.

Producenci filmu mogą sobie strzelić samobójczego gola, gdyż kolejne odwleczenie kręcenia zdjęć może poskutkować tym, że z przedsięwzięcia wycofają się zaangażowania aktorzy. A jeśli straciliby wspomnianą Charlize, Toma Hardy'ego czy Nicholasa Houlta, mogliby sobie pluć w brodę.

Źródła: Filmweb, Stopklatka.pl

*


28 tygodni później


Jak informuje Stopklatka.pl, jest szansa na powstanie sequela filmu "28 tygodni później". Trzecią częścią serii miałby się zająć reżyser jej pierwszej, rewelacyjnej odsłony - "28 dni później" - Danny Boyle.

Alex Garland, scenarzysta "28 dni później", zaznacza jednak, że "prawa do realizacji trzeciej części z cyklu o epidemii, która przemienia ludzi w żadne krwi zombie są zamrożone z powodu komplikacji pomiędzy poszczególnymi twórcami." Boyle bowiem nie miał w planach kręcenia sequela pierwszej części, którą zajął się Juan Carlos Fresnadillo.

Na realizację kolejnej odsłony filmu o epidemii nowej odmiany zombie atakującej ludzi przyjdzie nam jeszcze poczekać. Grafik Boyle'a jest napięty do granic możliwości. Reżyser zaznacza jednak, że ma ogólny pomysł na film, a jego akcja może być osadzona w Rosji.

Więcej na /Film i Filmweb

*


Wytwórnia Warner Bros. planuje produkcję filmu o jednym z najsilniejszych huraganów, jakie nawiedziły Amerykę. "Scenariusz dramatu koncentruje się na huraganie kategorii czwartej, o szybkości 135 mil na godzinę, który 8 września 1900 roku, spowodował śmierć 8 tysięcy osób. Jest to trzeci pod względem liczby ofiar wynik atlantyckiego huraganu."

Historia opowiadać ma trzy historie - pary, która walczy o to, by nie być rozdzieloną przez żywioł; miłosnego trójkąta z udziałem dwóch braci oraz kłótniach między wielkimi korporacjami. Autorem skryptu jest Daniel Sussman.

Źródło: Stopklatka.pl

*


Duma i uprzedzenie i zombie


Sporo zawirowań wokół ekranizacji głośnej książki Setha Grahama-Smitha, "Duma i uprzedzenie i zombie". Z projektu zrezygnował David O. Russell, który miał zająć się reżyserią filmu. Mająca grać główną rolę Elizabeth Bennett, Natalie Portman, zdecydowała natomiast, że zostanie jedynie producentką obrazu. Po tych posunięciach filmowców obawiano się, że tworzenie filmu stanie w miejscu.

Jednakże w niedługo po tych sensacjach w sieci pojawiły się informacje, że główne role przypadną prawdopodobnie znanej szerokiej publiczności Scarlett Johansson oraz młodemu, popularnemu aktorowi Bradleyowi Cooperowi. Natomiast do stanowiska reżysera filmu przymierzani są m.in. Jonathan Demme ("Milczenie owiec"), David Slade ("Saga "Zmierzch": Zaćmienie") czy Matt Reeves ("Pozwól mi wejść").

Saga niczym pierwsze donosy o produkcji nowej "Planety Małp". Zobaczymy co tego wszystkiego wyniknie.

Źródła: Filmweb, Stopklatka.pl

*


The Walking Dead


Premiera jednego z najbardziej wyczekiwanych, nie tylko przez fanów postapokalipsy, seriali już na dniach. O produkcji powiedziane zostało już wiele, dlatego zachęcam do zapoznania się z kilkoma filmami, bezpośrednio powiązanymi z "The Walking Dead".

Spot telewizyjny, reklamujący serial na Filmweb
Kolejny spot na Filmweb
Krótki klip - scena z serialu na Filmweb
oraz tzw. "making of", czyli jak powstawała produkcja: część 1. i część 2.

*


Gdzie to postapo?

Kadr z filmu The Thing


Na koniec o filmie niby nie w klimatach postapo, choć na upartego można by coś klimatycznego w nim odnaleźć. Przygotowywany jest prequel do głośnego w swoim czasie horroru science-fiction, "Coś". Film ten, mający premierę w 1982 roku, wyreżyserował jeden z najlepszych reżyserów filmów grozy John Carpenter, główną rolę powierzono Kurtowi Russelowi. Horror opowiadał o potworze, który w niezwykły sposób potrafił zmieniać postać i siał zniszczenie na stacji badawczej na Antarktydzie.

Opis "The Thing": "Na terenach badawczych Antarktydy zostaje znaleziony niezidentyfikowany obiekt latający należący prawdopodobnie do obcej formy życia. Odkrycie prowadzi do konfrontacji między absolwentką paleontologii Kate Lloyd (Mary Elizabeth Winstead) a naukowcem, doktorem Sanderem Halvorsonem (Ulrich Thomsen). Podczas gdy Halvorson kontynuuje swoje badania, Kate wraz z pilotem helikoptera, Samem Carterem (Joel Edgerton), tropi nieznaną istotę."

Premiera wiosną przyszłego roku. A tymczasem zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć z produkcji na /Film

Źródło: Filmweb
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

O Apokalipsie słów kilka - 11:00 - Veron
Nowina od Grosswicka.

Grzebiąc w necie, natknąłem się na portal Niewiarygodne.pl, w którym znalazłem kilka artykułów które nawiązują do tematyki końca świata. Pierwsza ciekawostka: podobno słynna apokalipsa roku 2012 może nastąpić kilka lat później, lub wcale. Po dokładniejszym przeanalizowaniu kalendarza Majów okazało się, iż bardzo prawdopodobne jest, że data, która rzekomo miała by skończyć kalendarz Majów, została źle przetłumaczona, i najprawdopodobniej nasz koniec nastąpi 50 lub nawet 100 lat później (w zależności jak duży jest błąd). Istnieje jednak również możliwość, że błąd popełniono w drugą stronę i... apokalipsę mamy już za sobą... Lecz gdy wspomnę, ile razy byliśmy już świadkami apokalipsy, narodzin antychrysta albo zgubnego końca milenium... To trzeba przyznać, że apokalipsę mamy średnio raz na rok ;-)

Inną ciekawostką, może być ranking "10 najbardziej prawdopodobnych możliwości końca świata". Zapraszam do lektury!

Źródła: Koniec świata przesunięty
10 powodów ostatecznej zagłady
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Nowy fragment i konkurs na stronie Metro 2033 Uniwersum! - 15:41 - Squonk
Metro 2034
Wydawnictwo Insignis nie odpuszcza! Takiej promocji i podejścia do fanów mogą się uczyć wszyscy, w tym oczywiście tacy maluczcy jak my, mogący podpatrywać jak działają ci wielcy. O to kolejna informacja o książce Metro 2034 od wydawnictwa:

Zapraszamy do lektury 4. fragmentu powieści Dmitrija Glukhovsky'ego Metro 2034 i udziału w nowym konkursie.

Dowódca obrony Sewastopolskiej nie bez oporu oddał naczelnikowi stacji trzech obrońców, by ci sprawdzili co stało się z zaginioną karawaną. Pogodzeni zasiadają do słynnej herbatki z WOGN-u…
Tego i pozostałych fragmentów możecie też posłuchać w rewelacyjnym wykonaniu Krzysztofa Gosztyły na podstronie z fragmentami książki na portalu www.metro2033.pl.

Zapraszamy do udziału w kolejnym konkursie. By stać się właścicielem oryginalnego kubka Metro 2034 wystarczy poprawnie odpowiedzieć przeczytać fragment i odpowiedzieć na jedno proste pytanie.


Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Trzy kwadranse bez atomowej trzymanki - 18:59 - nie wiem
Na około czterdzieści pięć minut Dowództwo Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych Ameryki utraciło kontrolę nad pięćdziesięcioma pociskami nuklearnymi. Przyczyną była awaria sieci. Rozlokowane w bazie w stanie Wyoming głowice stanowią jedną dziewiątą wszystkich pocisków jądrowych USA znajdujących się na lądzie i zainstalowane są na rakietach balistycznych zdolnych przemierzać tysiące kilometrów (np. LGM-30G Minuteman III o zasięgu 9663 km). O tym jak bezprecedensowe było to zajście świadczy fakt poinformowania o usterce systemów bezpieczeństwa prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Na szczęście jednak głowice jądrowe chronione były na kliku poziomach, przez odrębne systemy bezpieczeństwa, więc po awarii łącza z systemu podstawowego, nadzór nad pociskami był sprawowany przez rezerwowe systemy bezpieczeństwa. Ponadto szansa na przejęcie kontroli nad głowicami jest znikoma, gdyż do ich aktywacji niezbędne są dwa kody dostępu oraz fizyczne klucze, z których jeden zawsze znajduje się w posiadaniu prezydenta USA.

Mimo tego skala incydentu przybrała niespotykane wcześniej rozmiary. Jak zapewnił jeden z dowódców sił powietrznych USA, nigdy nie stracono kontroli nad aż pięćdziesięcioma pociskami równocześnie, chociaż czasami zdarzały się usterki pięciu lub siedmiu głowic. Nie należy również lekceważyć sobotniego zajścia, gdyż jedną z konsekwencji utraty kontroli nad pociskami może być niedostrzeżenie potencjalnego wycieku substancji promieniotwórczych znajdujących się wewnątrz głowic.

Wyniuchał nasa3000, źródło: gazeta.pl
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

30 października 2010
GECK nr 1 - 13:48 - Uqahs
GECK
Autorem nowiny jest Jerzy.

Apokaliptyczne nastroje są w tej chwili tak silne, że inwestycje mające na celu stworzenie jak najbardziej kompletnych kopii zapasowych najważniejszych elementów ludzkiej cywilizacji i środowiska życiowego nie budzą zdziwienia. Nie są one jednak na tyle silne, by zmienić ogólnie przyjęte- a odpowiedzialne za stan rzeczy- sposoby gospodarowania. Gadanie o zrównoważonym rozwoju pozostaje gadaniem. Studzi to trochę entuzjazm jaki mogłyby wywoływać wspomniane inwestycje. Czy wypada zachwycać się działaniem zastępczym, które dla wielu może być nawet swego rodzaju alibi?

A jednak Svalbard Global Seed Vault imponuje. (Po naszemu brzmi gorzej - Światowy Bank Nasion - i z niczym się nie kojarzy.) W uruchomionej trzy lata temu, kosztem 9 milionów dolarów przechowalni, ulokowanej przemyślnie na Spitzbergenie, w wiecznej(?) zmarzlinie, zgromadzono już około 500 tys. próbek. nasion. Miejsca nie zabraknie. Stopnienie lodowców, awaria zasilania, trzęsienie ziemi, czy atomowy konflikt, nie powinny im zaszkodzić. Procesy metaboliczne przechowywanych w tych warunkach nasion (-18 stopni Celsjusza i specjalne opakowanie) są spowolnione tak, by jak najdłużej zachowywały zdolność kiełkowania. Rozrzut jest spory. Pszenica powinna przetrwać 1,7 tys. lat, sorgo może nawet 20 tys., ale groszek nie wytrzyma więcej niż kilkadziesiąt lat.

Wyhodowane nowe odmiany i krzyżówki odporne na choroby, czy dostosowane do konkretnych wymagań klimatycznych już teraz ratują uprawy zbóż, ziemniaków, a także unikalną podobno gorycz angielskiego piwa. Rośliny są podstawą życia na Ziemi. Z ogólnej liczby 380 tysięcy gatunków roślin ponad 20% zagrożona jest wyginięciem, jak szacują angielscy naukowcy. O plantocydzie w Gazecie Wyborczej.

Krypta na Spitzbergenie - spacer na YT to tylko jedna, fakt - najbardziej medialna, z wielu tego typu instytucji na świecie, które mają dbać o zachowanie dramatycznie malejącej bioróżnorodności. Pierwszą naukową placówką tego typu był słynny, założony w 1926 roku w ZSRR Instytut Uprawy Roślin, znany dziś jako Instytut Wawiłowa. Założyciel nieostrożnie bronił "burżuazyjnej" genetyki w okresie triumfującego łysenkizmu. Zrehabilitowany pośmiertnie, przewraca się teraz w grobie. To czego nie udało się zniszczyć Stalinowi i Hitlerowi może po prostu zniknąć. Nadal nie wiadomo, czy mimo międzynarodowej kampanii medialnej, 100 hektarów bezcennych sadów w pobliżu Petersburga nie zostanie splantowanych pod luksusowe osiedla. Putin i porzeczki. Apokalipsa zaczyna się w umysłach.

Biblijni egzegeci - rzecz jasna o Biblię Fallouta chodzi - spierali się czym naprawdę był GECK. Mała szara walizeczka miała zamienić spaloną atomową wojną pustynię w krainę mlekiem i miodem płynącą. Nie o grze tym razem, więc szczegóły tej dyskusji można pominąć, ale analogia jest całkiem czytelna. Może to są właśnie prawdziwe GECKi? Funkcja jest ważniejsza od formy i nazwy.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Schrony na sprzedaż - 14:10 - Uqahs
Fort Knox
Kolejny news od Jerzego.

Bunkier tanio sprzedam. Takich ogłoszeń, jak podejrzewam, w szwajcarskiej prasie jednak nie ma. To okazja nie dla każdego i nie na każdą kieszeń. Ale może ktoś ma dobry pomysł, niezbędną kasę i właściwe kontakty?

Tak jak przedsiębiorca który w 1996 roku sprywatyzował dwa pobliskie (odległe o 10 kilometrów) bunkry przeciwatomowe w okolicach Gstaad, nadał odpowiednio komercyjną nazwę i zaczął świadczyć usługi przechowywania danych. Swiss Fort Knox chroni informację przed apokalipsą. Zachowano wojskowe zabezpieczenia przed różnymi formami ataku i możliwość autonomicznego działania przez kilka tygodni. Bunkier wyposażono w serwery i różnorodne, zdublowane, środki łączności (satelitarne, radiowe, optyczne i kablowe). Elitarnych gości może ściągać lądowisko dla helikopterów i samolotów, posterunek celny, hotel i wykwalifikowani informatycy. Usługi są jednak dostępne dla każdego - gigabajt miesięcznie za 5 dolarów. W promocji - pierwszy miesiąc za darmo.

Informacja, podstawa naszej cywilizacji, jest dzisiaj bardzo krucha, ulotna - ze względu na stosowane nośniki i sprzęt. W kuli remontowanych Sukiennic umieszczono papierowe przekazy dla następnych pokoleń, wcale nie ze względu na krakowski konserwatyzm, tylko dlatego że żaden producent elektronicznych nośników nie chciał dać gwarancji dłuższej niż 15 lat! Formaty są używane przez 5-7 lat. Sprzęt zmienia się jeszcze szybciej. Płyta CD nie przetrwa 20 lat! Nie wytrzymuje porównania ze starożytnymi kamiennymi hieroglifami, czy średniowiecznymi pergaminowymi kodeksami.

Kosztowny (15 milionów euro), czteroletni projekt Planets, wspólne dzieło 16 europejskich bibliotek, archiwów i innych badawczych instytucji, to próba uchronienie informatycznego dziedzictwa naszej cywilizacji. Jednocześnie świetna reklama dla wspomnianej wyżej komercyjnej przechowalni. W Kapsule czasu (to ten niepozorny pojemnik trzymany przez dwóch oficjeli - zdjęcie z maja tego roku) umieszczono wszystko co jest potrzebne do odtworzenia danych w używanych obecnie formatach, wraz z instrukcjami jak skonstruować odpowiedni sprzęt.

Cóż, wygląda na to, że strach przed atomową zagładą zastępują inne strachy. Może suma strachów musi się zgadzać? Szwajcarów raczej nie można podejrzewać o brak umiejętności racjonalnej kalkulacji. Likwidują legendarną (i niedawno ukończoną - w 2003 roku) sieć bunkrów, bo ich nie stać na jej utrzymanie! Szansa dla przedsiębiorczych, bo wyburzanie kosztuje tyle co budowa.
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Afterfall w Czarnobylu - 17:06 - Uqahs
Afterfall
Twórcy Afterfalla od dawna mówili, że ich ogromne uniwersum starczy na kilka produkcji. Padło na Czarnobyl, ale czy to wybór podyktowany czystą chęcią ukazania fragmentu ze swego ogromnego świata, czy może jest to potrzeba chwili? Wiosną ruszają bowiem zdjęcia do filmu pt. Czarnobyl 2011. Patryk Vega (znany głównie z serialu Pitbull) odpowiada za scenariusz filmu, który ma podobno czerpać inspirację z uniwersum Afterfalla.

Produkcja gry związanej z filmem - Afterfall: Czarnobyl 2011 - rusza w listopadzie. Nicolas Games bierze na siebie dużo, nie wiadomo, czy nie porywa się z motyką na Słońce. Wszak ostatni pokaz Afterfall: inSanity stał się przedmiotem drwin - gra wyglądała na mocno niedopracowaną. Zdaje mi się, że lepszym rozwiązaniem byłoby skupienie się na doszlifowaniu inSanity niż transfer swych sił do kolejnego projektu, który sprawia wrażenie dość ambitnego. Wiadomo, że druga gra z serii Afterfall ma być zrealizowana w 3D, podobnie jak wspomniany film. Czy Nicolas Games jest nas w stanie pozytywnie zaskoczyć? Producenci corocznie odświeżanych serii gier zwykle wydają je rok wcześniej niż widnieje w tytule, np. FIFA 11 wyszła w tym roku. Twórcy Afterfalla: Czarnobyl 2011 łamią i ten schemat - ich gra ma pojawić się w 2012 roku.

Jeśli pragniecie zobaczyć, jak wygląda Afterfall: inSanity, to przychodzi wam z pomocą Pilarious, który wypatrzył nowe screeny na oficjalnej stronie gry.

Źródło: CD-Action
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

31 października 2010
Nie-zombie apokalipsa! - 22:06 - nie wiem
Głupotą będzie dla postapokalipsy zmierzanie w kierunku tej dziadowskiej i niedorobionej konwencji, jaką są żywe trupy. Czy naprawdę nie ma się już czego bać na tym świecie? Pozostały nam tylko gnijące, poruszające się z prędkością żółwia bezmózgi, które pragną uzupełnić braki w edukacji wyjadaniem cudzych szarych komórek? Nie! Trzeba temu złemu przekonaniu dać stanowczy odpór i dla równowagi przedstawić takie wizje świata, które nie dość że bardziej oślizgłe, obrzydliwe i odrzucające, to jeszcze – co najśmieszniejsze akurat – są bardziej realne albo bardziej przemawiają do wyobraźni.

O postapokalipsie, w której główną rolę odegrają robale pisaliśmy już hen dawno temu (Znowu trochę filmów – Infestation (końcówka nowiny) z siódmego lutego 2009), jeśli dodamy do tego fakt, że karaluchy są powszechnie uważane za zwierzaki, które przetrwają wszystko i przyprawimy to odrobiną faktologii o treści: zarówno profesjonalni, jak i jeszcze-nie-profesjonalni pisarze często umieszczają w swoich zniszczonych światach zwierzaki (u niejednego, w tym u Zajdla w "Cylindrze van Troffa", myszy biegały po planie "książkowym", natomiast u Tripa – zwycięzcy konkursu Opowiedz to szczury prowadziły dialog, w którym kasandrycznie dla siebie, ale optymistycznie dla karaluchów wieszczyły kolejną, ewentualną apokalipsę), dojdziemy do pięknego wniosku, że może Matka Natura, Los, Fatum, albo jakiś inny czynnik w końcu zlituje się nad tępionymi przez człowieka gatunkami i… wytępi człowieka, pozostawiając resztę, albo jej namiastki. W ten piękny sposób na kolejną Arkę nie zmieści się już żaden z rodzaju homo sapiens i pozostanie nam odejść w zapomnienie.

Ale o czym to ja miałem pisać? A tak – gwoli uzupełnienia veronowego raportu filmowego dorzucę od siebie mały filmik o oślizgłych, wstrętnych, skłaniających do głębszego zastanowienia się nad swoją treścią żołądkową i dalszym sensem trzymania jej na swoim miejscu robalach. Fuj, strzeżcie się!

Ostatecznie i tak zjedzą nas robale ;-)

Źródło: Quiet Earth
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Zabraknie wody - 23:10 - nie wiem
Woda
Nietrudno wyobrazić sobie, że niedobory wody pitnej, zdatnej do rozrabiania spirytusu, rychło mogą doprowadzić do kolejnej wojny światowej. Będąc bardziej poważnym – i mając na uwadze, że media lubią nas straszyć wszystkim, bo to takie medialne (a przecież dziś jest Halloween, co dodatkowo potęguje popyt na straszenie i towarzyszącą mu tendencję polegającą na próbie zaspokojenia) - można, a nawet należy, jeśli chcemy wszyscy dążyć do zaktualizowania naszych potencjałów, w tym świadomości, dowiedzieć się, że jedną z przyczyn końca świata może być koniec wody (trochę to paradoks, jeśli będziemy mieli na uwadze, że nasz świat składa się w bardzo wysokim odsetku z wody, ale pamiętajmy – większość z niej jest słona).

Na początek kilka faktów. W przyrodzie występuje 2,62% wody w postaci słodkiej (vide: Wikipedia), z czego większość znajduje się w czapach polarnych pod postacią lodowców i lądolodów. Przewiduje się (to znaczy ekolodzy przewidują, a z nimi to wiadomo – nie należy podniecać się tym, co mówią), że w ciągu najbliższych dwudziestu lat zapotrzebowanie na wodę wzrośnie o około 40% (chociaż co z tego, skoro świat ma się skończyć gdzieś w okolicach najbliższego Euro). Już teraz do wyprodukowania pozornie prozaicznych produktów potrzebne są ogromne zasoby wody:
  • szklanka soku pomarańczowego – 840 litrów
  • hamburger (jeden!) - 2400 litrów wody
  • kilogram papieru – 125 litrów wody, bez ilości potrzebnej drzewom do wzrostu
Trochę zastanawia ten jeden hamburger, chyba że w jego "wodną cenę" wliczony jest koszt pojenia krowy na tydzień przed jej ubojem. Oczywiście wysoce szczęśliwi są socjolodzy, którzy – jak się okazuje – jednak mogą zrobić pożytek ze swojego w pocie czoła zdobytego wykształcenia (oczywiście nikogo nie chcę obrażać) i przepowiedzieć trzecią wojnę światową (woda bowiem jest surowcem cenniejszym z punktu widzenia ludzkiego organizmu niż ropa naftowa, a wiele państw rozwijających się ma mieć problemy z dostępem do H2O).

Więc co przyjdzie nam począć? Oczywiście trzeba zainteresować się odnawialnymi źródłami wody pitnej. W tym rankingu Polska jak na razie nie szaleje. Według danych Instytutu Pacyficznego (nie jestem pewien jak to się tłumaczy oficjalnie – nazwa angielska to Pacyfic Inctutute, a strona internetowa znajduje się tutaj) z 2005 roku Polska ma 63,1 kilometrów sześciennych odnawialnych źródeł wody na osobę w przeciągu roku. Dla porównania Niemcy mają takich źródeł 188 km3, Francja 189 km3, a europejski przodownik – Rosja 4498 km3. Oto źródło tych danych: Total Renewable Freshwater Supply, by Country. Więcej danych znajduje się pod tym adresem, ostrzegam jednak, że ktoś mądry wpadł na pomysł przedstawiania niektórych danych tabelarycznych w orientacji poziomej, co może doprowadzić do skrzywienia kręgosłupa przy przeglądaniu ich (Trzynasty Schron zawsze na straży twojego zdrowia!). Ciekawe informacje znajdują się również tutaj. Dla tych, co zaraz zaczną na mnie wieszać psy za to, że to nieprzetłumaczone powiem od razu: Dane zawarte na powyższych stronach dostępne są w angielskiej wersji językowej i w znakomitej większości przypadków wymagają użycia strony ling.pl do poprawnego ich odczytania.

Czyli w sumie ta woda to taka cwana – albo nas zaleje, albo nam jej zabraknie, albo – co by było iście przewrotne z jej strony – zrobi te dwie rzeczy na raz i to w taki sposób, że jeszcze będziemy tęsknić do piaszczystej planety Arrakis.

odkrywcy.pl
Podgląd newsa | Skomentuj newsa

Miś żywych trupów - 23:34 - Squonk
Słynny na cały świat wiersz mówi, że:

Tylko głodne zombie może wszystko wtrąbić
Oddaj im się szczerze, chociaż w nie nie wierzysz


W związku z tym, wszyscy oporni powinni być poddawani intensywnej zombiastycznej reedukacji. Pytanie tylko jak? Wystarczy posłużyć czymś co każdy z nas miał/ma/ lub chce sobie kupić nowego. Co? Oczywiście MISIA!!!

I tak podświadomie łykniemy jak karmny gąsior gałki narrację, którą narzucili nam zombiaccy propagatorzy, za pomocą niniejszego filmiku, który obejrzycie w rozszerzeniu newsa (od razu zaznaczam, że każdy nie-polityk powinien zignorować tego newsa, to godzi bowiem w waszą inteligencję; konwencja zombie jest dla polityków, dzieci, albo ludzi którym się nudzi do tego stopnia, że zaczynają mówić sami do siebie i pić do lustra - dop. jasiu).


Wyczajono na Gamecorner.

Podgląd newsa | Skomentuj newsa

<<Niusy

X Apoc - Trzynasty Schron [ v 1.0 ] & PHP by Hammer