O SPRAWIE ROSYJSKIEJ I NIE TYLKO

Jak niedawno doniósł pewien serwis, którego mam przyjemność być współredaktorem, rosyjski koncern Rosatom ma zamiar wybudować elektrownię atomową w Obwodzie kaliningradzkim. Autor felietonu przedstawił teorię, mówiącą, jakoby głównym odbiorcą energii z tej elektrowni miałaby być Polska i kraje nadbałtyckie, w zamian za co polski prezydent, Lech Kaczyński, miałby zrezygnować z wspierania Gruzji i prób nałożenia na Rosję sankcji.

Argument jakoby to kraje nadbałtyckie miały korzystać z tej energii jest - delikatnie mówiąc - nietrafiony, gdyż Litwa planuje i najprawdopodobniej wybuduje swoją własną elektrownię atomową. Estonia jest krajem, który zdecydowanie chce być niezależnym od Rosji, co doskonale pokazuje fakt, iż udział Rosji w handlu międzynarodowym Estoni to zaledwie 6% (czyli bardzo niewiele, na początku lat '90-tych było to 90%). Łotwa zapewne też będzie wolała skorzystać z energii litewskiej, niż rosyjskiej - elektrownia na Litwie będzie bliżej, koszty przesyłu niższe, no i Łotwa też woli uniezależnić się od Rosji. Które więc państwo nadbałtyckie jest potencjalnie zainteresowane rosyjską energią?? Popatrzmy uważnie, i zostaje nam... żadne!

Oczywiście energię tę mogłaby kupować Polska. Ale przyjrzymy się bliżej polskiemu przemysłowi energetycznemu. Produkuje on rocznie 162 mld kWh energii, zaś zużycie energii w Polsce wynosi... 121 mld kWh energii! Zostaje więc nam 40 mld kWh nadwyżki, więc, nawet jeśli przyjmiemy, że ilość produkowanej energii będzie spadać, a konsumowanej wzrastać, to na dobre kilka-kilkanaście lat mamy spokój.

Ale dobrze, za 20 lat ropa, gaz, węgiel się skończą, trzeba będzie mieć elektrownie atomowe... Rosja widzi okazję i próbuje przekupić Polskę... tylko czym? Elektrownią atomową położoną na ich terytorium, która wysyłając całą produkowaną energię będzie w stanie pokryć ok. 5% dzisiejszego zapotrzebowania Polski (a przecież założyliśmy, że zapotrzebowanie to wzrośnie, prawda?). Odejmijmy od tych 5% ilość potrzebną dla Obwodu kaliningradzkiego i zostanie nam... 1,5%!! Tyle zapotrzebowania Polski byłaby w stanie pokryć ta elektrownia!

No i dobrze, złóżmy, że te 1,5 jest nam niezbędnie potrzebne, że koniecznie musimy kupić je od Rosjan. Komu więc proponuje się podjęcie takiej decyzji?? Naszemu prezydentowi, Lechowi Kaczyńskiemu, który otwarcie deklaruje, że od dostaw rosyjskiej energii i ropy trzeba się uniezależnić, że Rosja nie jest dobrym partnerem dla Polski. Miałby on zrezygnować z twardej polityki zagranicznej i pomagania Gruzji, co jak dotąd przedstawia jako swój największy sukces w polityce zagranicznej, w zamian za... zapewnienie 1,5% energii potrzebnej Polsce.

No i za politykę energetyczną odpowiedzialny jest rząd i ministerstwo gospodarki, a nie prezydent - czemu więc na niego rzucamy oskarżenia, kolego redaktorze?

Na koniec dodam, że nie jestem zwolennikiem obecnego prezydenta (mimo tego, że bronię go przed oskarżeniami z poprzedniego felietonu).

© 2008 Yoda