Trzynasty Schron - Postapokalipsa i Fallout
Grudzień 15, 2018, 17:51:41 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Czy wiesz że... na Trzynastym Schronie wciąż działa system ankiet. Oddaj głos w aktualnej ankiecie
 
   Strona główna   Pomoc Kalendarz Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Han Solo: Gwiezdne wojny - historie - recenzja  (Przeczytany 159 razy)
Squonk
Schronowy Inżynier
Gen. broni - Redaktor
*
Wiadomości: 8717


Wytyczając kierunek - Emanacja azymutem!


WWW
« : Czerwiec 01, 2018, 00:37:11 »


Mimo, że miałem sporą ochotę dołączyć się do strajku fanów i nie iść na Hana Solo do kina - to ze Star Wars łączy mnie widocznie jakiś syndrom sztokholmski, bo nie potrafię mu się oprzeć. Postać Hana Solo była tą, z którą identyfikowałem się zawsze najmocniej - Jedi czy Sith dla mnie stanowią tą samą monetę pełną aroganckich megalomanów, czego najlepiej dowodzą prequele. Nigdy nie czułem też wybitnej solidarności z Rebelią czy Imperium. Rogue One zresztą pokazał że obie strony bywały tak samo złe. A że kocham wolność, kocham kosmiczny western i nade wszystko kocham pilotować statki kosmiczne - to Solo był dla mnie czymś, co po prostu musiałem zobaczyć. Czy wyszedłem z kina rozczarowany? Zapraszam do recenzji.

Spin-off o postaci Hana Solo jest filmem, o który nie prosił prawdopodobnie nikt. I nie chodzi tu tylko o fakt, że wyłącznie Harrison Ford może powołać legendarnego szmuglera do życia. Ze wszystkich potencjalnych historii i pomysłów otrzymujemy film o postaci, która raczej swojego "Origin Story" nie powinna była dostać. Han Solo powinien mieć wokół siebie aurę legendy i tajemniczości, a filmy o jego genezie będą tylko ją umniejszać, dokładając dziesiątki problemów, zbędnych pytań i równie zbędnych odpowiedzi. Wchodząc na salę kinową ustawiłem swoje oczekiwania na optymistyczne, jednak przy tym raczej niskie. I dostałem starwarsowy odpowiednik Ant-Mana. Film, którego nie oczekiwałem i po którym wiele się nie spodziewałem - ale który w praniu wyszedł całkiem przyjemnie.

Całość recenzji pod tym linkiem.
Zapisane

Możemy dojść od sukcesu do upadku, od marzeń do urny z prochami. Możemy spaść z czerwonego blasku rakiet, do 'bracie, czy mógłbyś mnie poratować'.
Rezro
St. chorąży
*
Wiadomości: 3921


Why you people care so much where your souls are?


« Odpowiedz #1 : Czerwiec 01, 2018, 07:43:07 »

Mimo, że miałem sporą ochotę dołączyć się do strajku fanów i nie iść na Hana Solo do kina

A to niby było na serio? Bo ludzi w kinie było sporo i takie coś wygląda raczej na wymysł hipsterów z Tumblera. Z tego co czytałem w internecie rozczarowujący box office przypisuje się źle dobranemu czasowi (faktycznie to drugi film obok Deadpool'a 2 w tym miesiącu na który poszedłem, a jest jeszcze Jurassic World 2) oraz dramie związanej ze zmianą dyrektora która potencjalnie mogła odstraszyć ludzi.

Ze wszystkich potencjalnych historii i pomysłów otrzymujemy film o postaci, która raczej swojego "Origin Story" nie powinna była dostać. Han Solo powinien mieć wokół siebie aurę legendy i tajemniczości, a filmy o jego genezie będą tylko ją umniejszać, dokładając dziesiątki problemów, zbędnych pytań i równie zbędnych odpowiedzi.

Że co? Przecież Han Solo od zawsze miał origin i jeśli już to problemem było to że ten jest zbyt znany. Tu powiedziałbym że z tym poradzono sobie znakomicie przemilczając fakt że był on synem obalonego rodu królewskiego i że był wychowany przez Wookiee bo było to nieco tandetne (choć zarazem temu nie zaprzeczono) a zamiast tego dostaliśmy całkiem zgrabną historie o chłopcu ze slamsów który przez okoliczności został zmuszony do zostania gwiezdnym gangsterem.

Wchodząc na salę kinową ustawiłem swoje oczekiwania na optymistyczne, jednak przy tym raczej niskie. I dostałem starwarsowy odpowiednik Ant-Mana. Film, którego nie oczekiwałem i po którym wiele się nie spodziewałem - ale który w praniu wyszedł całkiem przyjemnie.

Otóż podpisuję się pod ta oceną. Film nie wybitny, ale naprawdę solidny. Również polecam, daje mu 8/10 (w kategorii kina akcji/przygody).

Cytat: Squonk
Nieco inny dylemat miałem w kwestii robota należącego do Lando - L3-37. Z jednej strony, jej prokomunistyczny tekst czy dwa stanowiły prawdziwy papier ścierny dla moich uszu, podobnie zresztą z okrzykiem małpującym Black Lives Matter.

Co mnie rozwala to fakt że sporo "fanów" hateujęcych Nowy Kanon nie załapało że było to ewidentnym żartem, no ale większość z nich była również zdziwiona wspomnianym camo (no bo w końcu on założył tą organizację). No ale w końcu większość hatu sprowadza się do "pamiętacie gdy Warsy było dobre tak dwie dekady temu?" (serio, to już praktycznie wzór) więc nie powinno mnie to dziwić.
Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Kanał RSS Trzynastego Schronu Trzynasty Schron na Twitterze Trzynasty Schron na Facebooku Trzynasty Schron na Tumblr Trzynasty Schron na Instagramie Postapokalipsa bez ograniczeń! Radia Trzynastego Schronu na TubaFM Trzynasty Schron na YouTube
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2011, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!