Trzynasty Schron - Postapokalipsa i Fallout
Grudzień 15, 2017, 16:58:38 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Czy wiesz że... na Trzynastym Schronie wciąż działa system ankiet. Oddaj głos w aktualnej ankiecie
 
   Strona główna   Pomoc Kalendarz Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Historia Animacji - Felieton  (Przeczytany 278 razy)
Rezro
St. chorąży
*
Wiadomości: 3697


Why you people care so much where your souls are?


« : Wrzesień 10, 2017, 15:23:46 »

Historia animacji jest pełna mitów i przemakań. Sam jeszcze nie zgłębiłem w pełni wszystkich wątków w niej zawartych dlatego pomniejszy felieton należy traktować jako luźny szkic. Zacznijmy więc od początku:

Podstawy animacji istniały od początku XIX wieku. Pierwotnie w postaci prostych zabawek, np. książeczek, kół i walców, które z czasem stawały się bardzo złożone jak np. opracowany pod koniec tego okresu Mutoscop zdolny do wyświetlania prawie tysiąca kard/klatek (w zbliżonym czasie opracowano też pierwszą kamerę filmową). Tak czy siak już na początku XX wieku kina zaczęły rosnąć jak grzyby po deszczu oferując tanią rozrywkę masom. Tu warto zauważyć że status samego filmu jako niezależnego dzieła był początkowo dyskusyjny. Początkowo klienci wykupowali raczej seanse w trakcie których doświadczali szeregu wrażeń, oglądając krótkie skecze i kreskówki, czasem uzupełnione nawet o występy teatralne is symfoniczne (w erze kima niemego orkiestra była standardem a prymitywne kamery potrzebowały czasu na zmianę taśmy). Z czasem dominującym punktem seansu stawał się film aktorski a trudne w organizacji formy rozrywki zaczęły zanikać szczególnie jak do użycia weszły zestawy wyświetlaczy umożliwiać zmianę filmu w trakcie emisji, a wraz z pojawieniem się dźwięku zniknęła potrzeba zatrudniania orkiestry. Ostały się jedynie kreskówki i tu przechodzimy do ważnej kwestii..



Wczesna animacja była przeznaczona dla dorosłych.. w tamtych czasach dzieci przeważnie w ogóle nie miewały pieniędzy, a zabawne animowane shorty i aktorskie skecze były łatwe do wplecenia w wykupywany na godziny repertuar. Ludzie przeważnie nie zdają sobie z tego sprawy bowiem większość z tych produkcji uległa zniszczeniu jako że nie uważano animacji za wartościową formę sztuki. Ocalałe kreskówki Disneya z lat trzydziestych i czterdziestych pokazują jednoznaczne że w tamtych czasach się nie cackano umieszczając w animacji treści propagandowe i rasistowskie, a nawet lekko erotyczne. Tu warto wspomnieć że obok Disneya którego reputacja najbardziej cierpiała z tego powodu, istnieli wtedy i inni twórcy, jak Werner i jego Looney Tunes czy Fleischer Studios i ich Betty Boop. Jak na ironię Disney najbardziej naciskał tu na zmianę animacji w rozrywkę dziecięcą co im się opłaciło wraz z pojawieniem się telewizji, która po wojnie zyskała dużą popularność właśnie wśród dzieci, które głównie wysiadywały przed odbiornikami w gdy rodzice nie oglądali wiadomości. Do pojawienia się kolorowej telewizji polarność odbiorników była jednak dość niska, jednak dla animatorów stała się ona ostoją gdy filmy stały się już jedynym celem wizyty w kinach o czym przekonał się boleśnie celujący w animację dla dorosłych Fleischer który zbankrutował.



Osobną sprawą są tu pełnometrażowe filmy animowane. Ludzie nie zdają sobie sprawy jaką rewolucją była w swoim czasie Królewna Śnieżka Disney'a z 37'ego która była promowana wprost dla dzieci (oczywiście w towarzystwie dorosłych) co do których nie widziano nawet czy są wstanie wytrzymać pełny seans, nieco ponad 80'minut. Okazało się jednak że seria sprzedawała się nieźle co pociągnęło za sobą kolejne filmy wydawano przeważnie w kilkuletnich odstępach. Rynek dziecięcy był wtedy wciąż abstrakcją i nie było nawet dla Disneya pod tym względem konkurencji. Uściślijmy jednak że nie był to wcale pierwszy pełnometrażowy film tego typu.. był to pierwszy pełnometrażowy film animowany dla dzieci, który jednak poprzedził tuzin produkcji z różnych stron świata.



Po zapaści starej szkoły animacji status quo zwane czasem "animacyjnym gettem" bądź nieściśle "pierwszą falą kreskówek" utrzymywało się od lat pięćdziesiątych do osiemdziesiątych przyczyniając się do utrwalenia mitu jakoby animacja była produktem dla dzieci. W tym czasie nadawane w telewizji kreskówki Disneya i Wernera oraz będącego potęgą tamtych lat Hanach Barbera, były bardzo prymitywne i oparte głównie na prostym humorze, z sporadycznymi pełnometrażowymi filmami animowanymi produkowanymi w większości przez jedną spółkę (przez ponad pół wieku Disney wyprodukował jedynie z dwa tuziny tego typu filmów). Tu warto jednak zaznaczyć że było tak głównie w USA. Na świecie ilość pełnometrażowych filmów animowanych kilkakrotnie przekraczała produkcje Amerykańską, choć były to gównie produkty lokalne. Szczególnie na prowadzenie wychodzić zaczęły tu produkcje Japońskie i Komeńskie. Ilość produkowanej animacji w obu krajach szybko zaczęła przeganiać liczebnością wielokrotnie większe Stany. Choć animacja Japońska zwana potocznie "anime" również była głównie kierowana dla dzieci, to różnice kulturowe sprawiły że jej jakość była wyraźnie wyższa. Japończycy bowiem poważniej traktowali dzieci nie bojąc się mówić o trudnych sprawach.



Zmiany zaczęły następować w latach 70'tych, kiedy to pojawiła się kolorowa telewizja, jak i rewolucja sensualna w USA. Ta pociągnęła za sobą znaczy wzrost popularności odbiorników a więc i poszerzenie widowni zarówno wśród dzieci jak i dorosłych. O ile kreskówki w Amerykańskiej telewizji dalej znajdowały się w animacyjnym getcie, to ilość pełnometrażowej animacji znacznie wzrosła. Po latach odradzać zaczęła się idea animacji dla dorosłych. Od czasów Folwarku Zwierzęcego z 54'go do powstania Kot Fritz'a z 72'go minęły prawie dwie dekady. Od tego czasu powstało wiele filmów dla dorosłych (choć z powodu stereotypu są one w większości nieznane, mimo że jest ich po kilka tuzinów na dekadę) oraz kolejnych kilka filmów balansujących na granicy takich jak: Brytyjski Watershiop Down i Japoński Ringing Bell z 78'go, Brytyjski Page Dogs z 82'go. Również w przypadku Amerykańskich filmów dziecięcych pojawiły się pierwsze oznaki traktowania poważnie filmów animowanych prowadząc do Renesansu Disneya z lat 80-90't czy powstania Trylogii Don Bluth'a (z honorową wzmianką dla ambitnego Stalowego Giganta), choć wciąż były to filmy dla dzieci, potrafiące jednak przyciągnąć szerszą widownię. Publiczne przyjęcie do wiadomości faktu istnienia animacji dla dorosłych nastąpiło oficjalnie wraz z popularnością The Simpsons, które miało premierę w 89'tym, choć są tacy co wskazują również anime Akira z 88'go które zdobyło szersze uznanie w Stanach. Zaś w przypadku animacji familijnej było to dopiero wraz z premierą Shreka w 2001'm.



Wróćmy jednak do seriali telewizyjnych dla dzieci. Od lat 80'tych wraz rozwojem teorii wychowawczej zaczyna pojawiać się coraz więcej animacji edukacyjnej.. której nikt nie oglądał poza najmniejszymi dziećmi (to tzw. "druga fala animacji"). Jak na ironię w tym samym czasie miał miejsce niespodziany skutek polityki Reagana, którego ustawy deregulacyjne otworzyły drzwi producentom telewizyjnym do finansowania reklam zabawek w postaci serialów animowanych. Choć brzmi to tragicznie, to producenci zabawkarscy mieli gdzieś idee wychowawcze oraz stereotype wizerunki dzieci. Liczył się dla nich efekt i np. Hasbro zatrudniło do produkcji swoich animacji Marvela, który sondował w tym czasie rynek animacji z myślą o rozsrożeniu działalności. Producenci komiksów byli pod tym względem unikatowi w że będąc w pierwszej kolejności producentami dla dzieci posiadali oni już zdeklarowany fandom nastoletnich i dorosłych odbiorców (tzw. "geek'ów"), którzy wraz z upadkiem tzw. "Comic Code" w latach 70'tych zaczęli stawać się ich głównym targetem. Kto lepiej więc nadawał się do promocji tego typu produktów i obchodzenia cenzury? Nie ma się też co dziwić że to właśnie serie tego typu zadały spory cios Hannah Barbera w latach 90'tych, choć dla Disneya i Wernera była to okazja do powrotu do świetności co nastąpiło w latach 90'tych, gdzie mieliśmy prawdziwy wysyp świetnych animacji w tym takich będących adaptacjami komiksów od DC (Werner) i Marvela (spory udział miały też dziecięce stacje kablowe takie jak Nickelodeon i Cartoon Network). Tu warto zauważyć że w Japonii boom ten nastąpił już w latach 70'tych wraz z wysypem serii Super Robot po popularyzacji kolorowej telewizji, które w latach 80'tych przekształciło się w poważniejsze Real Robot. W Stanach serie te były jednak mocno ocenzurowane i dopiero w latach 90'tych zaprzestano tej praktyki prowadząc do popularyzacji anime, co szło w parze z boomem na serie akcji w Japonii, jak np. Dragon Ball, itp. Choć Amerykańskie produkcje wciąż pozostawały tu mocno w tyle względem jakości, z wyjątkiem produktów Disneya, Wernera i działającego już na własną rękę Marvella.



Na początku XIX wieku mamy do czynienia z kolejną zapaścią w animacji telewizyjnej choć równocześnie mamy tryumfalny marsz filmów opartych o animację trójwymiarową. Tu muszę przyznać że powody tej zapaści są złożone i nie jestem w stanie podać konkretnych powodów tego stanu rzeczy poza "krecią robotą środowisk rodzicielskich", jednak jest to dość górnolotne stwierdzenie (ogólna zapaść popularności animacji dwuwymiarowej też ma swoją rolę). Tak czy siak wszystko zmieniło się wraz z rokiem 2010 kiedy to niemalże równocześnie miały premiere serie takie jak: Adventure Time, Regular Show, Transformers: Prime i MLP: FiM, a z czasem również Star Wars rebels, Gravity Falls i Star vs the Force of Evil Disneya, oraz Steven Universe i celujące w dojrzałego odbiorce Looney Tunes Show, które szybko zdobyły spore grupy zdeklarowanych fanów również wśród dorosłych odbiorców. Możliwym wyjaśnieniem tego stanu rzeczy jest rozwój mediów społecznościowych, boom na lata 80-90'te pośród dorosłych ludzi którzy wtedy dorastali. Ale chyba głównym powodem jest tu zmiana w mentalności pedagogów wśród których zaczęto powszechnie negować głupotę dzieci i popierać ideę warstwowej złożoności w produktach dla nich przeznaczonych (tj. akcja jest prosta ale lore już nie). Poza tym wielu z młodych pedagogów sama wychowała się na kreskówkach z lat 80-90't i dostrzega że nie zmieniły one ich w psycholi, więc tylko jeśli zadba się o właściwy przekaz to można dać nieco na luz.. oczywiście ta ostatnia część to wciąż teoria, bowiem są to zbyt nowe sprawy na dokładną ocenę, jednak możemy stanowczo stwierdzić że mamy obecnie nowy renesans w animacji.



Stanowczo jednak możemy stwierdzić że z czasem nastąpi całkowity zanik opinii o animacji jako o produkcie tylko i wyłącznie dla dzieci. Zresztą widać też wyraźnie coraz częstsze zapożyczanie rozwiązań z czasów świetności anime i nie mówię tu tylko o tzw. Americanime ale o rozwiązaniach czysto technicznych. Myślę że oprócz istniejących od lat "serii dla dorosłych" również powstanie nieco więcej serii dla ludzi dojrzałych, nie sprowadzających się do wulgarnego humoru choć na razie takie filmy należą do rzadkości i pewnie jeszcze trochę tak pozostanie (uprzedzając pytanie nie sądzę by rynek stał się taki jak w obecnej Japonii, bo powodem tego są różnice kulturowe). Myślę że warto jeszcze wspomnieć o tym czym jest warstwowa złożoność, która zapewne stanie się powszechniejsza. Idea sprowadza się do tego że:
- Pierwsza warstwa to podstawowa akcja, która jest łatwa do zrozumienia dla niemalże każdego dziecka. Ot, typowy McGuffin, dobro kontra zło, czy lekcja życiowa.
- Druga warstwa to kontekst, tj. rzeczy których zrozumienie nie jest niezbędne do śledzenia filmu, ale które są oczywiste dla dojrzalszego odbiorcy nadając całości głębi.
- Trzecia warstwa to ukryte lore, materiał przeznaczony dla fanów lubiących teoretyzować o naturze serii. Jest to większa, czasem kontrowersyjna narracja o której nie mówi się wprost ale co do której poszlaki pozostawia się w serii dając pasjonatom coś do roboty. To technika spopularyzowana pierwotnie przez Japońskich producentów gier. Skrajnym przykładem tego jest seria Gravity Falls w której zastosowano elementy autentycznej kryptografii.

Tak, czy siak o ile nie zdarzy się jakaś autentyczna katastrofa to przyszłość animacji jest raczej jasna.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 11, 2017, 11:26:31 wysłane przez Rezro » Zapisane
Rodrrik
Mł. chorąży sztab. - Redaktor
*
Wiadomości: 225


" Zło już nie istnieje, Bo nie ma już ludzkości "


« Odpowiedz #1 : Wrzesień 10, 2017, 20:11:03 »

Eeeeee...
Super !

Co prawda jak napisałeś to tylko szkic. Jednak doceniam inicjatywę.

Wyłapałem jedną niejasność.

Cytuj
Ludzie przeważnie nie zdają sobie z tego sprawy bowiem większość z tych produkcji uległa zniszczeniu w trakcie wojny bowiem z powodu wysiłku wojennego ponownie wykorzystywano taśmy filmowe
Gdzie znalazłeś takie informację ?

Z mojej wiedzy praktycznej prawie nie możliwe jest ponowne użycie wywołanej taśmy filmowej. Naświetlaną teoretycznie da się odpowiednio obrobić, jednak nawet to mija się z celem przez zbyt wysokie koszty i zbyt małą trwałość taśmy po chemi.
Natomiast z wywołanego filmu możesz co najwyżej obciąć samą taśmę z otworami na ząbki. O jakim kolwiek przetopieniu czy oczyszczaniu nie ma mowy. Na nie wywołanym filmie można by jeszcze nagrać drugą ekspozycję, ale nie widziałem w życiu filmu z pola bitwy gdzie w tle za czołgiem biegała by myszka Miki. Na wywołanym jest to fizycznie nie możliwe bo nie jest już materiałem światłoczułym.
Poza tym logistycznie to głupsze niż sejm Rzeczypospolitej.
W tamtym czasie taniej było stworzyć taśmę filmową niż kupić "ziemniaki na targu"
Same materiały to tania i łatwa w uzyskaniu chemia nie przydatna do zadań wojennych. Nie potrzeba do niej także jakiś szczególnych złóż więc jedynym ograniczeniem jest ilość rąk i maszyn do pracy. A ich było chyba dużo.

Ogólnie rzecz biorąc.
Dobra robota.
Nie chciałbyś popracować trochę nad tekstem, poszukać ilustracji na darmowej licencji i dodać akapitu o rozwoju animacji w przyszłości i roli jaką mogą odegrać ?
Według mnie to doskonały tekst na tworzony kolejny numer Schronzina.
Chętnie go wypromujemy ;-)

O ile chcesz promocji od Full SJW i kogoś cenzurującego twoją pracę :-D
Zapisane

"Choć droga jest bez końca
Pozornie bez znaczenia
Mniemam, że mam powody
By drogi swej nie zmieniać "
Rezro
St. chorąży
*
Wiadomości: 3697


Why you people care so much where your souls are?


« Odpowiedz #2 : Wrzesień 11, 2017, 11:04:27 »

Cytuj
Ludzie przeważnie nie zdają sobie z tego sprawy bowiem większość z tych produkcji uległa zniszczeniu w trakcie wojny bowiem z powodu wysiłku wojennego ponownie wykorzystywano taśmy filmowe
Gdzie znalazłeś takie informację ?

Było to bodajże na Discovery. Zresztą wiele z tych filmów zachowało się jedynie na taśmie z ręcznych kamer (piractwo lol).

Z mojej wiedzy praktycznej prawie nie możliwe jest ponowne użycie wywołanej taśmy filmowej.

Możliwe więc że źle zapamiętałem informację. W sumie racja, dam bardziej neutralną wersję.

Nie chciałbyś popracować trochę nad tekstem, poszukać ilustracji na darmowej licencji i dodać akapitu o rozwoju animacji w przyszłości i roli jaką mogą odegrać ?

Na pierwszym się nie znam. A co do drugiego to pomyślę.. jest to jednak temat o którym trudno coś powiedzieć poza tym że mit "kreskówki = dla dzieci" zniknie.

O ile chcesz promocji od Full SJW i kogoś cenzurującego twoją pracę :-D

To zależy od ciebie i wiem że to żart ale formalnie nie ma to związku z tym tematem.
Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Kanał RSS Trzynastego Schronu Postapokalipsa PL na Twitterze Trzynasty Schron na Facebooku Trzynasty Schron na Tumblr Trzynasty Schron na Instagramie Postapokalipsa bez ograniczeń! Radia Trzynastego Schronu na TubaFM Trzynasty Schron na YouTube
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2011, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!